Nadeszły Heart Times? – Novika WYWIAD

5 300
Wywiad
Nadeszły Heart Times? – Novika WYWIAD

W tym tygodniu ukaże się trzeci studyjny album Noviki - Heart Times. Postanowiliśmy porozmawiać z Kasią o nadchodzącym wydawnictwie, mamy też dla Was niespodziankę w postaci jednego z utworów z płyty, który tylko u nas możecie odsłuchać za darmo!

Prace nad trzecim solowym albumem, Novika rozpoczęła wiosną ubiegłego roku. Zarysy melodii do ‚Heart Times’ powstawały często w podróży. Novika rejestrowała je w telefonie, a potem pracowała nad nimi w domu, wzbogacając o kolejne akordy i pierwszych parę linijek tekstu. Tak opracowane pomysły trafiały potem do wieloletniego producenta nagrań Noviki – Bogdana Kondrackiego.

RECENZJA MUNO.PL: „Trzecia płyta to zawsze ciekawy sprawdzian…”

Od czasu premiery albumu Lovefinder z 2010 roku, Novika zyskała dużo wiary w siebie, dojrzałości muzycznej i potrzeby większej niezależności. Stąd decyzja o wydaniu płyty samodzielnie, przy współpracy z nowo powstałym labelem MMA Records. Album ‚Heart Times’ ukaże się 12 kwietnia.

POSŁUCHAJ PRZEDPREMIEROWO UTWORU: SHE’S DANCING na profilu Noviki na Muno.pl

O tym co  jest najbardziej HARD w obecnych czasach, a co najbardziej pomaga HEART rozmawiamy z Noviką w przeddzień wydania albumu.

WYWIAD: NOVIKA (Warszawa)

 

Co zmieniło się w Kasi Nowickiej od momentu nagrania albumu ‘Lovefinder’?

No latka lecą jak by nie patrzeć, ale wciąż chce mi się po klubach latać… (śmiech) Na pewno nabrałam więcej dystansu do wielu spraw, szukam prostych przyjemności i okazji do pośmiania się. Z drugiej strony coraz trudniej patrzeć optymistycznie na całokształt, od rynku muzycznego poczynając, kończąc na kondycji świata.

Co dla Ciebie jest najbardziej HARD w obecnych czasach, a co najbardziej pomaga HEART?

Sytuacja finansowa, społeczna stała się na tyle HARD, że bardzo przysłania to co jest naprawdę ważne, czyli to co się dzieje w HEART. To oczywiście wielkie uproszczenie. Prawdą jest jednak, że po raz pierwszy w moim dość już dojrzałym życiu czuję, że naprawdę ludzie mają ciężko jak nigdy dotąd. I to nie tylko ludzie pokazywani w telewizji w programie „Uwaga!”. Ludzie w moim najbliższym otoczeniu. Nie chodzi tylko o brak kasy, ale o skalę problemów, które są coraz poważniejsze z wiekiem i wraz z tempem przyspieszającego wciąż świata. Nie śpiewam jednak o tym wprost, piosenki są często nieco abstrakcyjne albo surrealistyczne, niektóre opowiadają zmyślone historie, inne dotyczą mnie…

W przypadku nagrywania nowej płyty skupiłaś się na współpracy z mniejszą ilością producentów niż dotychczas – podejrzewam, że kierowałaś się nie tylko względami praktycznymi?

Praktyczne względy nie miały tu znaczenia. Chciałam odejść od schematu, że Novika nagrywa z wieloma producentami. Potem jest tak, że bardziej się ludzie na tym koncentrują niż na odbiorze zawartości płyty. Poza tym nieco inaczej wyglądała praca nad większością utworów. Szkice z wokalem, kilkoma akordami i fragmentami tekstu powstawały najpierw w moim domu, a potem przejmował je Bogdan Kondracki. Nie znam aż tak wielu producentów, którzy potrafią się w tym odnaleźć, zaproponować swoją wizję na coś, co już właściwie jest prawie gotowe. Utwory Agima powstały z kolei do jego pomysłów.

Pośród producentów utworów, w których śpiewasz pierwszy raz pojawia się kobieta – jest to Kasia Piszek, współautorka ‘Bad News’. To bardzo ładny utwór – jak doszło do jego powstania?

Miło, że ci się spodobał, też go lubię. To ostatni utwór i powstał na samym końcu. Uznałam, że brakuje na tej płycie jakiegoś zakończenia, ktore nie będzie tak do końca piosenką, raczej jakąś rozmydloną miniaturą ze skromnym wokalem. Znalazłam niewykorzystany jeszcze pomysł z krótkim wokalem i wysłałam Kasi, a ona bardzo szybko odesłała swoj pomysł na aranż. Dograla też świetne chórki na końcu z własnym tekstem, ktory stanowi przeciwwagę dla moich bardzo pesymistycznych słów. Kaśka jest niezwykle zdolna, czesto zazdroszczę jej umiejetności. Gra też w moim zespole na klawiszach.

Czym Twoim zdaniem praca z producentką różni od pracy z producentem? Jest łatwiej uzyskać wspólną wizję w kontekście przekazywanych emocji?

Trudno to ocenić po jednym utworze. Myślę, że ciekawie by bylo stworzyć taki projekt stricte babski. Zastanawiające jest to, że tych producentek wcale nie jest tak dużo. Nie wiem czy podobnie jak z dj’owaniem dziewczyny odstrasza aspekt techniczny? Na to wyglada…

Na krążku pojawia się piosenka śpiewana w języku polskim. Pamiętam, że takie plany były już w przypadku Tricks Of Life – ale ostatecznie numer wtedy na płytę nie wszedł. To ten sam w zmienionej aranżacji czy zupełnie nowa historia? Skąd wzięła się potrzeba nagrania utworu po polsku?

To było na płycie „Lovefinder”, ale „Scenariusz” to zupełnie inny utwór, który początkowo powstał z angielskim refrenem. Pasował mi do niego język polski, a do innych utworów jakoś nie. Chciałam też zrobić trochę psikusa dziennikarzom, którzy zawsze pytają „daczego nie ma nic po Polsku?!”. Jak widać teraz będą pytali „Dlaczego zdecydowalaś się zaspiewac po polsku?” (śmiech) Dodajmy, ze w piosence towarzyszy mi Bartek Chmara, ktory w ogóle nic nie nagrał wcześniej po polsku…

Czy otrzymanie dwóch Fryderyków miało wpływ na decyzje, jakie podjęłaś w związku z nagrywaniem trzeciego krążka? Pojawiła się między innymi inna wytwórnia – bardziej niezależna niż Kayax…

Nie, Fryderyki pomogły mi jedynie w dotarciu do szerszej świadomości z informacją, że nagrywam w ogóle solowe płyty, a nie jestem dj’ką. Decyzja o wydaniu płyty na zasadzie partnerskiego układu z labelem powiązanym z festiwalem Tauron Nowa Muzyka – MMA Records, wzięła się z potrzeby większej niezależności. Od lat jestem już taką trochę zosią-samosią na tym rynku i mniej więcej wiem jakie są realia wydawania płyty.

Na jakie problemy natyka się wokalistka chcąc wydać płytę właściwie samodzielnie?

Problemów poza brakiem kasy właściwie nie ma (śmiech). Jest za to bardzo dużo pracy. Nie wykonuje jej sama oczywiście, nie byłoby to możliwe. Mimo wszystko właściwie nie mam chwili wolnego czasu teraz. Myślę, że odbiorcy muzyki często nie zdają sobie sprawy z całego procesu wydawniczego, od pracy nad materiałem, okładką, przez przygotowanie promocji, trasy koncertowej. Wciąż dominuje wyobrażenie o artyście, który tylko musi wejść do studia, odbyć próby i zagrać, a resztę robi za niego menegement i wytwórnia. Coraz czesciej jednak artysci biorą sprawy w swoje rece…

Jedna rzecz która najbardziej denerwuje Cię w polskim biznesie muzycznym?

Jedna? DJ Bert miał kiedyś takie określenie „legitymizacja bullshitu” i to jest bardzo adekwatne. Denerwuje mnie spychanie muzyki wartościowej na margines, na napisy końcowe, jak u Wojewódzkiego. O tak to właśnie najlepiej obrazuje o co mi chodzi. Siedzi pół godziny laska, ktora zasłynęła tym, że chce sobie zmniejszyć biust i gadka jest głównie o tym, a potem wchodzi ciekawy zespół, dla ktorego jest to naprawdę ważne żeby pokazać się przy takiej oglądalności. Po półtorej minuty wchodzą napisy, a Wojewodzki czasem zapomina jak sie nazywają. Producent powie, ze taka jest zasada, ale to nieprawda, bo jak przychodzi Nosowska to jednak Hey moze zaczac program całą piosenką. Bo to jest wielka Nosowska (oczywiscie love Kasia!). Tak jest w całych mediach bardziej mainstreamowych.

Pamiętam, jak przy okazji poprzedniego wywiadu pytałem o koncerty. Lovefinder wydawał się idealny na taneczne występy, jednak piosenki na niej zawarte stanowiły raczej zamknięte formy. W przypadku ‘Heart Times’ wydaje mi się, że w dość naturalny sposób zostało sporo miejsca na improwizację. Niektóre numery wręcz proszą się o wydłużone wersje – szykujecie z zespołem coś specjalnego?

Uff dziękuję, że tak to widzisz! Bo trochę martwię się, że ludzie odbierają ten krażek jako smutny i bardzo spokojny. Nie do konca sie z tym zgadzam, a na koncertach będzie można się przekonać jak wdzięczny jest to materiał do grania na żywo… Mój perkusista Janek Młynarski powiedział po próbie, że jest bardzo festiwalowy. Faktycznie niektóre utwory wydłużamy, dwa będą zupełnie przerobione, nie mogę się doczekac!

Dość przekornie stwierdzam, że Heart Times to wiosenna płyta, zatem na sam koniec zapytam o ulubione warszawskie miejscówki do spędzania wiosennych dni;)

No dość przekornie, ale cieszę sie;) Ostatnio mam ciągle niedosyt Warszawy. Może dlatego, ze jest tak wiele miejsc, do ktorych nie mam czasu się wybrać. Czekam już kiedy będzie można usiaść w ogrodkach, poki co zostaje Bufet Centralny, Beirut, My ‘o’My. Czeka nas tez mnóstwo koncertow, z festiwalem Freeform na czele, rowniez z moim udziałem.

Rozmawiał Paweł Wójcicki

Zdjęcia: Filip Żołyński. Projekt okładki: Swanski.