Muno TeleGram: Lambert & Handle

278
Wywiad
Lambert & Handle

Duet LAMBERT & HANDLE coraz śmielej radzi sobie w świecie muzyki house - zarówno klubowo, jak i producencko. Rafał Lachmirowicz i Tony Handle połączyli siły w 2016 roku. Od tego czasu grali na bardzo wielu imprezach dzieląc konsoletę z takimi tuzami muzyki tanecznej jak Riva Starr, Claptone czy Mark Knight. Swoje produkcje w klimatach Nu-Disco czy house wydają w takich labelach jak Play&Tonic, Simma Black czy Glasgow Underground. W wywiadzie spytałem duet właśnie o te najnowsze release'y, refleksje dotyczące Disco Demolition Night czy przełomową dla nich imprezę Defected w Poznaniu i spotkanie z Low Steppa.

Lambert&Handle: początki współpracy

Artur Wojtczak: Zanim zaczniemy rozmawiać o Waszych najnowszych produkcjach, opowiedzcie nam jak się spotkaliście i nawiązaliście współpracę DJ-sko- produkcyjną.

Tony: Zabukowałem Rafała do klubu Czekolada, gdy usłyszałem jego remix Billie Jean. Mój kolega Mlax go znał i opowiedział mi o nim trochę. Nu Disco, w którym Rafał się wtedy poruszał, nie było wtedy tak bardzo popularne, a ja chętnie je grałem.

Rafał: Ja z kolei o Tonym słyszałem różne ciekawe opowieści od mojego kolegi Anthonego Sainta, z którym Tony zagrał wiele imprez, i z którym tworzył wcześniej projekt DJ-ski. Któregoś dnia wysłałem Tony’emu mój remix Billie Jean, no i parę tygodni później graliśmy razem pierwszą imprezę.

Czy już na początku znajomości okazało się, że Wasze rozumienie muzyki tanecznej jest podobne?

Tony: W klubie Czekolada, w której graliśmy razem po raz pierwszy imprezę z klasycznym house, okazało się, że gra nam się razem tak, jakbyśmy się znali od lat. B2B w pełnej symbiozie, wspólny vibe, podobna selekcja, wzajemne uzupełnianie się. Za konsoletą dogadujemy się jak mało kto, aczkolwiek prywatnie jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi.

Kultura taneczna a polityka

Rok temu w numerze Destroy The Disco przypominaliście smutne wydarzenie w historii popkultury: Disco Demolition Night. Dziś krytycy otwarcie mówią, że ten agresywny akt wymierzony był nie tyle w muzykę, co w mniejszości – a zwłaszcza społeczności gejowskie i czarnoskórych artystów. Jak Wy to odbieracie i  jak zapatrujecie się na łączenie kultury tanecznej z polityką?

Tony: To może Rafał powie coś więcej na temat rasizmu i polityki. Wydaje mi się, że w Polsce to wydarzenie nie było powszechnie znane. House wyewoluował z disco, która była muzyką gejów i czarnej społeczności. Jeśli wśród fanów house są ludzie, którzy mają coś przeciwko gejom i czarnym, to powinni poznać lepiej jego historię.

Rafał: Muzyka to ludzie. Mam wielki szacunek do wszystkich artystów, dzięki którym muzyka wciąż ewoluuje i dostarcza nowych treści, wartości i emocji. Niezależnie od ich orientacji seksualnej i koloru skóry. Disco Demolition Night był zainicjowany przez człowieka, który najwyraźniej nie mógł pogodzić się z tym, że świat się zmienia i że ludzie chcą być po prostu sobą. Wydarzenie było paliwem dla nietolerancji i ksenofobii, ale wg mnie efekt był odwrotny. Disco przetrwało i wyewoluowało do ogromnej ilości nowych odmian muzyki tanecznej. Wiele z nich na stałe wpisało się do standardów i ma się świetnie do dziś. Kawałek Destroy The Disco w pewnym sensie miał przypomnieć o tym, że żadne zakazy i nietolerancja nie zatrzymają naturalnej potrzeby człowieka do odpięcia wrotek w rytm muzyki. Kultura taneczna chyba nigdy nie szła w parze z polityką, co można zaobserwować również dziś.

DEFECTED in da house x 2

Wspominając jeszcze rok 2019: zagraliście w Poznaniu na imprezie DEFECTED i ten występ bardzo popchnął Waszą karierę do przodu. Pamiętacie tę noc?

Tony: Defected Poznań był naszym drugim występem dla tego labelu. Byliśmy zaskoczeni ale też czuliśmy się bardzo wyróżnieni i docenieni, że ktoś w nas uwierzył i daje nam szansę na ponowne zagranie pod tą banderą i przed takim line upem. Londyn był jednak bardziej szokujący. Bycie razem na scenie z Simonem Dunmore, Wezem Saundersem, Low Steppa czy Full Intention daje niesamowicie pozytywnego kopa. Tam naprawdę widać i czuć, że parkiet świetnie rozumie i chłonie muzykę house, czego nie można spotkać na co dzień w Polsce.

Rafał: Ja w tym duecie jestem tym, który zawsze wylewa na głowę wiadro zimnej wody. Nie wierzyłem, że to się dzieje do momentu, aż oficjalnie opublikowano plakat. Nie wiem czemu, ale w Poznaniu miałem znacznie większą tremę niż w Londynie. Oczywiście wspomnienia tego wieczoru pozostaną z nami na zawsze. Czasami wracamy do tego dnia podczas rozmów, to nas napędza i motywuje.

Remix i video Noviki

Do Waszego remiksu dla Noviki nagrany został pandemiczny, domowy teledysk, który do dziś ogląda się z przyjemnością. Jak pracowało się nad rekonstrukcją Friends In Need?

Rafał: Zastanawiałem się z Tonym, w jakim klimacie powinien być ten remiks. Chcieliśmy przede wszystkim zrobić coś, co Kasia i Lex będą razem chętnie grać, a jednocześnie może będzie szansa na jakąś fajną rotację na falach eteru. Po różnych konsultacjach postawiliśmy na nu disco. Najpierw powstał suchy draft, który przemyciliśmy na jednej z imprez podczas seta po czym wysłaliśmy krótką dokumentacje filmową do Kasi. Jej reakcja utwierdziła nas w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą. Kilka tygodni później numer był gotowy. Nie spodziewaliśmy się, że powstanie do niego klip.

Najnowsze release’y w UK

Wydaliście właśnie kawałki w dwóch znakomitych labelach: Get in Love na Glasgow Underground i Not Gonna Lie na Simma Black, które już są  w pierwszej 50 Traxsource Nu Disco / Indie. Jakie były kulisy podpisania kontraktów z tymi wytwórniami?

Rafał: Wysłałem różne demka do Weikuma z zapytaniem co o nich sądzi. Tak sobie czasami coś wysyłamy w przypływie chęci zasięgnięcia czyjejś opinii. Sebastian powiedział, że śmiało możemy atakować Glasgow i nie tylko. Dwa bardziej undergroundowe numery wysłaliśmy do Simma, a dwa lżejsze do Glasgow. Prawie natychmiast dostaliśmy odpowiedź z Glasgow, że biorą Get In Love, a dodatkowo Kevin chce zrobić do tego swój remiks. Na odpowiedź z Simma musieliśmy poczekać dłużej, ale opłacało się. Dwa kawałki powędrowały na kompilację Jackarda, chociaż wiadomo, że bezczelnie liczyliśmy na własną EP-kę! (śmiech)

Na składance Jackard Presents SIMMA Black Vol. 8 znaleźliście się obok takich artystów jak Low Steppa, Celeda czy Todd Edwards. Fajnie wylądować ze swoją muzyką obok legend kultury house?

Tony: Czasami musisz się uszczypnąć, żeby uwierzyć, że to nie sen. Kompilacja Jackarda to kopalnia świetnych tracków od producentów, których podziwiamy i regularnie gramy ich kawałki. Nie tylko tych, których wymieniłeś. Znalezienie się wśród nich ze swoim materiałem to coś, o czym jeszcze niedawno tylko żartowaliśmy. Mimo, że jest to kompilacja, bardzo cieszymy się, że pierwsze podejście do Simma zaowocowało kontraktem od razu na 2 kawałki. To dodaje pewności siebie i motywuje do pracy nad kolejnymi produkcjami.

House-Nation Poland

Polscy producenci lądują ze swoimi trackami coraz częściej w topowych wytwórniach, wspomnijmy tu choćby Weikuma czy NuCasa, którego 2 piosenki znalazły się na tej samej składance. Polacy zaczęli się liczyć w świecie house music? Kogo typujecie jako następnego?

Tony: Liczysz się w świecie house music, jeśli produkujesz na odpowiednim poziomie, niezależnie od tego, z jakiego jesteś kraju. Ja odnoszę wrażenie, że house w Polsce nie jest aż tak popularny jak techno czy inne odmiany elektroniki, więc może też to powoduje, że odnosimy wrażenie, że w house mało jest Polaków. Jednak takie persony, jak Seb Skalski, Weikum, Miqro, Housekeepking, Simon Mattson, Milkwish, Mike Konstanty regularnie wydają w konkretnych wytwórniach materiał w różnych gatunkach house. A więc może rzeczywiście coś się ruszyło. Kogo typuję następnego? Myślę, że Omson…

Rafał: Paru Polaków w świecie house się znajdzie na przestrzeni ostatnich 20 lat, którzy nieźle narozrabiali. Może jest ich mniej, niż Niemców, Brytoli czy Francuzów, ale trzymają poziom i liczą się nie tylko lokalnie, ale i na scenie międzynarodowej. Parę lat temu produkcje Wawa i Modfunk robiły na mnie ogromne wrażenie. Tony wymienił nazwiska obecnie dobrze znane w Polsce, których nie trzeba nikomu reklamować ale wspomniał też Omsona. A Omson właśnie wydał swój nowy bit w Too Many Rules – wytwórni, w której też chętnie widzielibyśmy nasze kawałki. Przykuł naszą uwagę łatwością, z jaką porusza się w przestrzeni filtered house. Warto zapoznać się z jego numerami, choć jest ich jeszcze niewiele.

Lambert & Handle

Wymieńcie po 2 klubowe klasyki, które wciąż uwielbiacie i nadal działają na parkiecie.

Tony: Eddie Amador – House Music (Filterheadz remix)

Shakedown – At Night (Mousse T’s Feel Much Better mix)

Rafał: The Shapeshifters – Lola’s Theme

Armand Van Helden – You Don’t Know Me

zdjęcie główne: fot. Artur AEN Nowicki

Kup Bilet Otwarty na dowolny koncert lub imprezę

Biletomat.pl
50-500 PLN

Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.