Muno TeleGram: Deersky i Synthie z wytwórni Soundteller Records

Wywiad
Muno TeleGram przedstawiają Deersky i Cynthie z wytwórnii Soundteller Records

Czy znacie wszystkie polskie labele? Dziś przybliżamy wam stołeczny Soundteller Records, który od 9 lat prowadzą Deersky (Piotr Sarnecki) i Synthie ( Marta Borowska). W wywiadzie rozmawiamy o klubowych korzeniach, czyli Klatce, Piekarni, 1500m2, wsparciu releasów SR przez światowe sławy muzyki progressive-house, budowaniu drugiego labela - Provider Records, polityce Beatportu odnośnie melodic-house i najnowszej składance Vibrant Vibeland.

Soundteller Records – artyści progressive z całego świata

Artur Wojtczak: Wasz label Soundteller Records istnieje już 9 lat, a znany jest bardziej za granicą, aniżeli w Polsce. Czy przyczyną jest tu większa popularność brzmień progressive- czy deep-house na świecie?

Deersky: To fakt i z pewnością dużą rolę odgrywa tu popularność i zapotrzebowanie na muzykę wydawana przez Soundteller za granicą. Trzeba tu się też cofnąć do samego powstania wytwórni – założyłem ją będąc tuż przed powrotem z emigracji i od początku współpracowałem z artystami działającymi bardziej globalnie, niż lokalnie. Taki był zamysł od samego początku – nie ograniczać się.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Synthie: Zdecydowanie – te brzmienia są bardziej popularne wśród odbiorców w Holandii, na południu Europy czy w Argentynie. Wiąże się to zarówno z samymi wydarzeniami muzycznymi, których tam jest więcej i są organizowane na ogromną skalę, jak i ogólnymi trendami w produkcji muzycznej. Wystarczy porównać ilość polskich producentów i DJ-ów tworzących prog/deep- house i techno.

Kulisy założenia wytwórni

Oboje chodziliście na imprezy, słuchaliście aktywnie muzyki już w latach 90. , potem pojawiły się pierwsze produkcje Deersky. Kiedy powstał pomysł na założenie wytwórni?

Deersky: Tak jak powiedziałem wcześniej, zrobiłem to tuż przed powrotem z kilkuletniego pobytu za granicą, na początku 2012. Motywacją był niemiły incydent, w pewnej wytwórni z która współpracowałem jako producent i nigdy nie otrzymałem wynagrodzenia. Chciałem też wnieść jakąś wartość w rynek muzyczny i móc go kształtować.

Synthie: Ja o posiadaniu czy prowadzeniu własnej wytwórni nie marzyłam… Te x-lat temu skupiałam się na doświadczaniu muzyki, a potem na powiększaniu kolekcji płyt i uczeniu się miksowania. Dla mnie była to czysta pasja, przyjemność, sposób na spędzanie wolnego czasu. Gdy poznałam Piotra, życie dało mi szansę na poznanie ukochanego przeze mnie obszaru w formacie biznesowym, za co jestem bardzo wdzięczna.

Kluby, które ukształtowały muzyczny gust Deersky i Synthie

Wracając jeszcze do czasu Waszego aktywnego klubowania: jakie kluby i DJ-e odcisnęły najmocniejsze piętno na kształtowanie waszych gustów? Czy wasz związek ma również klubowe korzenie?

Synthie: Dla mnie gwoździami programu na początku lat 2000 były zdecydowanie imprezy w Nowej Lokomotywie, Instytucie, Paragrafie 51, Klubie 55, no i M25. Z łezką w oku wspominam sety Jarka Czechowskiego (Angelo Mike), Levy’ego, Czarnego albo Edda, a także imprezy z cykl Detroit Zdrój czy te organizowane przez kolegów z Underground Perception, na których wśród rodzimych twórców grały legendy. Wyjątkowym sentymentem darzę też dawne 1500m2. A nasz związek nie ma stricte klubowych korzeni, bo poznaliśmy się na portalu randkowym, a nie na imprezie (śmiech).  Nie ma jednak co ukrywać, wspólna pasja odegrała dużą rolę.

Deersky: Dla mnie takim miejscem były Klatka i Piekarnia, a także Amnesia na Ibizie. Jeśli chodzi o DJów, to z pewnością mogę wymienić tu takie postaci jak Angelo Mike czy Glasse lub DJ Drwal. Poza tym ogromny wpływ miała muzyka, której wtedy słuchałem w bardzo szerokim zakresie, od Richiego Hawtina, przez The Prodigy, Orbital, aż do Adama F czy Jean Michael Jarre’a.

Demówki do Soundteller Records

Wydaje się, że od początku nastawialiście się na zagraniczne rynki – wydawaliście artystów z całego świata. Które kraje mają wg Was największą scenę progressive i macie z nich najwięcej demówek?

Deersky: Takim krajem jest bez wątpienia Argentyna, która wiedzie prym w tym gatunku. Stało się tak za sprawą Hernana Cattaneo, który jest tam wręcz uwielbiany – taki Messi muzyki elektronicznej. Ostatnio nawet Netflix udostępnił relację jego koncertu z orkiestrą symfoniczną. Również sporo demówek dostajemy ostatnio ze Sri Lanki, Meksyku czy Kolumbii.

Synthie: Z racji tego, że wcześniej najwięcej czasu poświęcałam techno i deep-house, to po tym jak zaczęłam wspierać Soundteller, wiele rzeczy mnie fascynującą niespodzianką. Jednym z takich obszarów były właśnie demówki i historie ludzi, którzy je przysyłali… Talent Argentyńczyków do dzisiaj robi na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej, że większość z nich to bardzo młodzi ludzie. Nigdy nie zapomnę też muzyki od artysty z Węgier, Roberta R. Hardy’ego. Ten człowiek był w stanie zrobić na swoim starym PC numery, przy których kompozycje wychodzące z najlepszych studiów nagraniowych na świecie wyglądały blado. Jako ciekawostkę powiem, że lokalna węgierska telewizja zrobiła o nim reportaż.

Wielu producentów narzeka i ironizuje, że „zwyczaj odpisywania na maile z demo zaniknął w Polsce po II wojnie światowej”. Jak ten proces przebiega u Was: ile dostajecie plików, kiedy słuchacie i czy oceniacie wspólnie jakość nadesłanego materiału?

Deersky: Staramy się odpisywać na wszystkie maile. Może się tak jednak zdarzyć, gdy e-mail trafi do spamu lub gdy wiadomość zawiera sam link, bez żadnego przywitania, informacji, żadnych szczegółów. Otrzymujemy minimum 20 maili dziennie, gdzie 80% to demówki i przy tak dużym obłożeniu musimy dysponować czasem w wyważony sposób. Dema zazwyczaj przesłuchiwane są z samego rana albo wieczorem, gdy zakończymy inne projekty i odłożymy dziecko spać! (śmiech)

Syntie: Życie uczy nas sprawnie zarządzać czasem. Kiedyś o wiele więcej czasu poświęcaliśmy na wspólne słuchanie demówek, teraz rzadko mamy taki luksus.

Najważniejsze postaci wydające w Soundteller Rec.

Które z EP-ek, jakie wyszły w Soundteller w ostatnich latach uważacie za najciekawsze – budujące renomę labelu i plasujące go wysoko na światowej scenie?

Synthie: Dla mnie będą to na pewno wydania z muzyką artystów takich jak Oliver Lieb, Lemon8, Donatello czy Kastis Torrau. Z drugiej strony, każde nasze wydanie, nie tylko to ukazujące utwory „znanych i lubianych”, jest gwarancją jakości muzyki – i to moim zdaniem wyróżnia Soundteller. DJ lub słuchacz wie, że nawet jeśli na wydaniu są same nowe nazwiska, to nie zawiedzie się. Przyjęło się nawet mówić o naszej wytwórni, że jest kuźnią talentów i jest w tym racja.

Deersky: Zwróciłbym uwagę na Diego Azocar – Natural (Matias Chilano Remix), czyli numer, który dwa lata temu został wybrany przez Patrice Baumela i ukazał się na Global Underground, a także Nico Szabo – Soledad, który rok temu wyszedł na składance Balance u Nicka Warrena. Nie mogę też zapomnieć o Asteroids (wydaliśmy już dwie części, w tym z remixami od Andrea Cassino oraz Cid Inc.), a także Favela z remixami Douska i Van Bellena.

Światowy support dla wydawnictw Soundtellera

Utwory z Waszego katalogu grają największe tuzy sceny progresywnej i deepowej: od Dave’a Seamana po Hernana Cattaneo. Czy ich regularne wsparcie wciąż robi na Was wrażenie czy już przyzwyczailiście się do takiego docenienia wydawanej przez Was muzyki?

Deersky: Oczywiście, każdy support jest dla nas bardzo cenny. Tym bardziej od takich tuzów jak Hernan, który swoją drogą robi to już od 2013 roku, podobnie jak Nick Warren czy Max Graham. Nic się nie zmienia w tej materii – filmy nadesłane przez fanów, ukazujące jak gdzieś na drugim końcu świata tłum bawi się przy naszej muzyce, nadal nas wzruszają.

Drugi label dedykowany tech-house’owi

Wasz drugi label – Provider Music poświęcony jest m.in. brzmieniom tech-house. Jak doszło do podjęcia decyzji o drugim przedsięwzięciu wydawniczym?

Deersky: Od pewnego czasu dostawaliśmy dużą ilość fajnych demówek w klimacie innym niż muzyka wydawana na Soundtellerze. Stąd, aby móc poszerzyć wachlarz naszego działania, narodził się Provider.

Ten label też dobrze sobie radzi, a jego release’y wspierają takie sławy jak Maceo Plex czy Laurent Garnier. Skąd macie takiego nosa do dobrych artystów i zagranicznego PR-u?

Sythie: Dzięki! To tajemnica handlowa  Jednak uchylając rąbka sekretu powiem, że kluczem jest robienie tego co się lubi i wkładanie w to serca. To, w połączeniu z odwagą i wytrwałością przynosi sukces.

Co z melodic-house?

Na rynku bardzo popularny jest też gatunek melodic-house. Czy ta muzyka ma szanse szerszego rozwoju czy jest tylko słowem-wytrychem Beatportu, by klasyfikować w ten sposób ambitniejszy EDM?

Deersky: Z dobrego źródła wiem, że były spore naciski na Beatport przez dystrybucję, aby uporządkować cały bałagan gatunkowy jaki powstał przez EDM. Wiele wytwórni mylnie przez lata definiowało EDM i nie potrafią tego po dziś dzień, ponieważ brakuje edukacji muzycznej. Z całym szacunkiem do EDM, ale myślę że progressive na tym bardzo dużo tracił w oczach klubowiczów w Polsce i na świecie, stąd Melodic-House & Techno.

Progressive 4life

Ubiegłego lata – gdy poluzowano restrykcje – letnie miejscówki warszawskie bardzo często wybrzmiewały najlepszym progressive-house, dzięki takim DJ-om jak Leon, Glasse, Rafael Santi. Wiele osób powtarzało wtedy, że liczy na wielki revival tego rodzaju imprez. Jest na to szansa?

Synthie: Marzę o tym! Ale obserwując to, co się dzieje myślę, że czekają nas dwie drogi. Jedna to otwarcie branży i udział w imprezach dla osób zaszczepionych/zdrowych, a druga to wydarzenia organizowane nielegalnie. Wszystko ma swoje plusy i minusy, choć ja daleka jestem od jakiegokolwiek segregowania ludzi, bo już dziś widać jak na dłoni, że społeczeństwo jest podzielone i wrogie. Marzę o tym, by ta kultura techno (techno będące słowem szeroko obejmującym całą muzykę elektroniczną) łączyła zamiast dzielić i niosła akceptację i tolerancję – tak jak kiedyś.

Deersky: Szansa zawsze jest, ale musimy mieć szansę. Mam ogromną nadzieję, że obecna sytuacja w jakiej przyszło nam żyć wkrótce się zmieni na plus i znów będziemy mogli potańczyć do ulubionych numerów na najlepszych eventach.

Kompilacja Vibrant Vibeland

Najnowsza kompilacja z Soundteller Records to Vibrant Vibeland #14, wspierana również przez portal Progressive Astronaut. Jest na niej 20 tracków, z czego jeden wyprodukowany w naszym kraju przez DJ-a, promotora i producenta- SHAZZE – „Brytyjczyka w Warszawie”. Opowiedzcie coś na temat muzyki tam zawartej.

Deersky: Zgadza się. Vibrant Vibeland to już nasz cykliczna kompilacja, wydawana praktycznie co kwartał, na której prezentujemy w większości nowych dobrze zapowiadających się artystów, a SHAZZE jest jednym z nich. Pomysł bardzo dobrze się przyjął, czasami mam wręcz problem „bogactwa” ponieważ jest tak wiele dobrych artystów zasługujących na uwagę… Nie sposób wszystkich zaprezentować co 3-4 miesiące, stąd na ostatnich składankach znajduje się 20 utworów – sorry.

Synthie: Ja uwielbiam nasze kompilacje właśnie dlatego, że znajduje się na nich sporo perełek od wschodzących talentów. Mówiąc o tej konkretnej kompilacji chciałabym zaznaczyć, że za każdym razem gdy otrzymujemy dobre demo od Polaków lub artystów działających lokalnie, to serca nam rosną.

Historia polskiego progressive’u

W naszej (pierwszej) książce 30 Lat Polskiej Sceny Techno trochę zaniedbaliśmy scenę progressive. Jaką historię czy anegdotę z przeszłości warto byłoby przytoczyć naszym czytelnikom?

Deersky: Było ich naprawdę sporo. Tak naprawdę nie chciałbym przytaczać jakiś pojedynczych (śmiech). Na pewno z łezką w oku wspominam imprezy w Klatce lub Piekarni z Moshicem lub Greg Benzem, na których były pełne parkiety świadomych muzycznie ludzi, których łączyła wspólna pasja, a niekoniecznie tylko czarny dresscode 😊 Mam nadzieję że te czasy kiedyś wrócą.

Synthie: W ramach anegdoty powiem tylko, że w domu jest kilka skarbów, a te najcenniejsze to: dziecko, płyty winylowe i… torba z ulotkami z imprez (flyersami) z lat 2000!

Klasyki klubowe Synthie i Deersky’ego

Wasze 3 ulubione klasyki klubowe, które wciąż działają na parkiecie to…

Deersky:

Sasha – Expander

Orbital – Belfast

Bedrock – Heaven Scent

Synthie:

DJ Rolando – Revenge of the Jaguar 

Inner City – Big Fun

Mad – All Gods Love

Kup Bilet Otwarty na dowolny koncert lub imprezę

Biletomat.pl
50 PLN

Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →