Muno TeleGram: Aksamit: „Mocno skupiłam się na jodze i medytacji”

969
Wywiad
Aksamit - Fot. Weronika Sprynca

Nie dla wszystkich artystów z branży, ostatnie tygodnie rysowały się w czarno-białych barwach. W najnowszym Muno Telegramie, zapraszamy na rozmowę z Aksamit, dla której - dzięki narodzinom córeczki - nastał bowiem najpiękniejszy okres w życiu. 

Pojawienie się na świecie małej Leny w niecodziennych, jak na współcześnie przyjęte normy okolicznościach, popchnęło świeżo upieczoną mamę do działań, których mogłaby pozazdrościć jej większość rówieśniczek.

Aksamit – „Music is everything”

Świeżo upieczona (nie tylko mama) rezydentka wrocławskiego klubu Ciało znana jest – mówiąc kolokwialnie – z działania. Jedni nazywają to pracoholizmem, drudzy, po prostu uporczywą zawziętością w realizowaniu wyznaczonych przez siebie celów. Nowe projekty, natychmiastowy powrót do grania, reaktywowanie Projektu Pralnia czy najnowsza impreza z Claudio PRC w Ciele.

Niemniej, w przypadku Aksamit, mamy do czynienia z artystką, dla której muzyka jest wszystkim. Dosłownie. To muzyka towarzyszyła reprezentantce Affekt w procesie przygotowawczym do porodu domowego. To muzyka medytacyjna była grana w jego trakcie i to z nią „Mała” weszła w otaczający, nowo poznany świat. Dzięki niej Alicja mogła bezproblemowo przejść przez całość, realizując się dalej w tym, co kocha najbardziej.

Aksamit – Fot. Marcin Kaźmierczuk

Aksamit. Rodzicielstwo z muzyką w tle – Muno Telegram

Na samym początku, nie mogę nie zapytać o to, jak czujesz się w roli świeżo upieczonej mamy.

Czuję się fantastycznie. Dałam życie nowej istocie, mojej córeczce. Teraz daję jej swoją miłość i dbam o to by rozwijała się jak najlepiej. Oczywiście w swoim naturalnym tempie, bez pośpiechu. To najpiękniejsze, co spotkało mnie w życiu.

Poród i przygotowania do niego, odbywały się w niecodziennych okolicznościach. Skąd pomysł na poród w warunkach domowych? Jak długo się do niego przygotowywałaś?

Decyzję o porodzie w domu podjęliśmy razem z tatą Lenki – Rodrigezzem. W wielu krajach poród domowy jest pierwszym wyborem, więc dla nas nie było to mocno egzotyczne rozwiązanie. Wpływ na naszą decyzję miało kilka kwestii. Najważniejsze, to aby nasza córka rodziła się w spokojnej atmosferze, naturalnym tempie, bez medykamentów, przy dźwiękach muzyki.

Poród jest ogromnym wyzwaniem zarówno dla kobiet jak i dzieci, więc uważam, że jeśli nie ma przeciwskazań do takiego rozwiązania, to warto się odważyć i sprawić sobie taki komfort. Jeżeli chodzi o przygotowania, to mocno skupiłam się na jodze i medytacji. Dużą rolę w całym procesie przygotowania odgrywała muzyka. Przez całą ciążę śpiewałam mantry i słuchałam muzyki medytacyjnej, co pozwalało mi zachować spokój, wyciszać się i łączyć z dzieckiem. Ćwiczenia za to utrzymały moją siłę i sprawność fizyczną.

Askamit – Fot. Artur Nowicki

Aksamit. Pierwszy gig po narodzinach

Na Twoją pierwszą po-porodową aktywność sceniczną nie trzeba było długo czekać, gdyż z marszu wystąpiłaś m.in. na Wisłoujściu. Będąc obiektywnym zagrałaś jednego z najlepszych setów całego festiwalu (no dobra, pierwszego dnia). Czy w trakcie ciąży brałaś pod uwagę dłuższą przerwę od grania po narodzinach córeczki, czy od razu wiedziałaś, że gdy tylko będziesz mogła, a i okoliczności na to pozwolą, wchodzisz za DJ-kę i od razu robisz swoje?

Tak właściwie, pierwszy gig, który zagrałam to HUSH w Schronie organizowany przez dwie agencje z Berlina – Art Bei Ton i Gentle Riot. Było to niespełna miesiąc po porodzie. Pochlebiasz mi Damian, dzięki. Miło wspominam set z Wisłoujścia. Czy brałam pod uwagę przerwę „po”? Oczywiście. Byłam przekonana, że rodzicielstwo tak mnie pochłonie, że przez co najmniej kilka miesięcy nie wyjdę z domu. No, może tylko na spacer. A okazało się, że bardzo szybko dogadałyśmy się z małą i jeździmy razem na grania. Mała zwiedziła ze mną już pół Polski.

Niedawno ruszyłaś z marką biżuterii Pracownia Kolorowy Wiatr. Opowiesz coś więcej o projekcie? Co stało za jej stworzeniem?

Od kilku lat współpracuję z Audioriver Festival, współtworząc wygląd Sunday. Kiedy w tym roku okazało się, że festiwal może się nie odbyć, wyjechałam do lasu by zaczerpnąć świeżego powietrza. Podczas tego wyjazdu, zrodził się pomysł na wypełnienie luki i stworzenie czegoś zupełnie nowego i magicznego. Kamieniami i ich mocą interesuję się od kilku lat, a w tym roku poznałam osobę, z którą podzieliłam tę pasję i zaczęłyśmy wspólnie tworzyć amulety z kamieni naturalnych w harmonii z naturą.

Aksamit – 951beat37 (Set nagrany w trakcie Wisłoujścia)

Aksamit. Powrót Pralni i Claudio PRC do Wrocławia

Audioriver co prawda się nie odbył, niemniej inny, równie bliski Tobie projekt – Projekt Pralnia – wraca po blisko 8-miesięcznej przerwie. Jak rysują się najbliższe miesiące w obliczu panujących takich, a nie innych okoliczności?

Sytuacja z pandemią rozwija się dynamicznie, więc nie będę tutaj zdradzać szczegółów, bo sami jeszcze nie jesteśmy pewni, czy uda się wystartować. Jeśli chodzi o program, to mamy zabukowanych już artystów na wydarzenia w październiku i listopadzie. Będą to reprezentanci Afterlife, Innervisions, Poker Flat. Oczywiście mocną częścią programu będą lokalni DJ-e.

Sytuacja z wrocławskim Ciałem, którego nie tak dawno zostałaś rezydentką, jest zgoła inna. Pierwsze wydarzenia za nami, a w planach są kolejne. W tym również jedno Twoje – Velvet Vortex i Claudio PRC, którego ponownie zaprosiłaś do ukochanego Wrocławia.

Cóż, bardzo cieszę̨ się̨, że zostałam zaproszona do grona rezydentów. To dla mnie ogromny komplement. Niemniej cieszę̨ się̨, że trzecia już̇ edycja mojego cyklu odbędzie się̨ właśnie tam. To będzie już̇ trzeci rok gdy widzimy się̨ z Claudio pod koniec roku. Trzy lata temu pojechałam do praskiego Ankali na inaugurację jego cyklu Volumi Dinamici, zaprzyjaźniliśmy się̨ i te spotkania uznaję już̇ za taką naszą małą tradycję.  O zeszłorocznym closingu w wykonaniu Claudio w Transformatorze wiele osób mówi z zachwytem do dziś, dlatego nie miałam żadnych wątpliwości, by ponownie zaprosić tego znakomitego artystę.

Aksamit – Fot. Nowotniak

Aksamit. Wyjątkowość deep techno

Drugim gościem, którego zaprosiłaś jest Kuba, młody chłopak z Poznania, kryjący się pod aliasem Idwq. Przyznam szczerze, że sam obserwuję jego poczynania i niezwykle ucieszyło mnie, że to właśnie na Twojej imprezie, w jednym z lepszych klubów w Polsce, będzie mógł supportować samego Claudio. Jak widać deep i hypnotic techno w Polsce jest w dobrych rękach. Zgadza się?

Kuba skradł moje serce podczas naszego wspólnego grania w Projekt Lab. Jest ciepłą, sympatyczną osobą, która znalazła swój kierunek w bardzo młodym wieku. Ja również cieszę się, że Kuba zagra z nami. Velvet Vortex na razie odbywa się tylko raz do roku. Jestem miłośniczką głębokiego brzmienia i zależy mi na tym, aby wrocławska społeczność regularnie miała możliwość eksploracji deep techno. Mam nadzieję, że teraz gdy mam już swój dom, Ciało, częściej uda mi się organizować cykl. Deep techno jest wyjątkowe, nie jest muzyką typowo taneczną, jest wymagające pod kątem nagłośnienia, wymaga odpowiedniej atmosfery i oświetlenia. Dlatego cieszę się, ponieważ Ciało ze swoim soundsystem’em itp. sprosta tym wymaganiom.

W przeciągu roku wiele się u Ciebie zmieniło. Dziecko, rezydencja w Ciele, zakończenie współpracy z Tamką, odkrycie roku w plebiscycie Munoludy etc. Jednak temat, którego nigdzie szerzej nie poruszałaś jest produkcja. Temat tabu, czy jest coś na rzeczy, a efekty poznamy niedługo?

To prawda, dużo wydarzyło się w moim życiu i nawet powiedziałabym, że nie w ostatnim roku, a na przełomie kilku lat. Mam wiele pasji i cały czas podejmuję się nowych wyzwań. W międzyczasie zaczęliśmy z Rodrigezz’em przygotowania naszej  przestrzeni artystycznej, inaczej mówiąc studia, w którym jak przyjdzie pora, na pewno zaszyjemy się bez pamięci.


Zdjęcie główne : Aksamit – Fot. Weronika Sprynca