Muno.pl Podcast 47 – Jurek Przeździecki

5 093
Podcast
Muno.pl Podcast 47 – Jurek Przeździecki

Mamy w zwyczaju dogadzanie swoim czytelnikom i serwowanie dźwięków z najwyższej półki. Tym razem specjalnie dla was sięgnęliśmy po twórczość Jurka Przeździeckiego.

Przez ostatnie lata polski klubowicz zdążył przyzwyczaić się do myśli, że Jurek Przeździecki był, jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie obecny na rodzimej scenie muzyki elektronicznej. Każde nowe wydawnictwo tego artysty przyjmuje, z jednej strony ze względnym spokojem, ponieważ jest pewien jakości tworzonych przez niego utworów, z drugiej strony- z nieukrywanym podekscytowaniem, gdyż muzykowi nie jest obce eksperymentowanie oraz łamanie zastanych konwencji.
Jurek Przeździecki, który ma na swoim koncie dwa albumy, wiele epek oraz singli na stałe wszedł do polskiego kanonu muzyki techno. Zapisał się również w światowej historii muzyki elektronicznej tworząc dla takich wytwórni, jak Cocoon Recordings, Boshke Beats, czy Definitions Records. Jego potrzeba ciągłego rozwoju i doskonalenia umiejetności znajduje również uznanie na klubowych parkietach, które raczy swoimi oryginalnymi live actami.
Zachęcamy was do przeczytania wywiadu z artystą oraz przesłuchania Muno.pl Podcast 47 mixed by Jurek Przeździecki!


POSŁUCHAJ:


Muno Podcast 47 – Jurek Przeździecki by muno.fm


WYWIAD: JUREK PRZEŹDZIECKI (Warszawa)

Rozmawiamy niemal w przeddzień ukazania się twojej epki „Simply Complicated”. Czy możesz powiedzieć nam kilka słów o tym wydawnictwie?
To dwa oryginalne utwory i dwa remiksy. Energetyczny „Simply Complicated”  jest oparty na modulowanych akordach i rozbieganej perkusji. „Rise Of Abonent”  to dla odmiany wolny, transujący rave – muzyczne wspomnienie lat 90-tych. Autorami remiksów są polscy artyści Kino Oko i Larix. Obydwaj zremiksowali „Rise Of Abonent” przedstawiając dwa, zupełnie różne muzyczne spojrzenia. Wersja Kino Oko to breakbeatowy elektro – monument. Larix zaproponował wspaniały, głęboki dub.
Choć na plakatach przy twoim nazwisku często widnieje nazwa Cocoon, to większość swojej muzyki wydałeś nakładem mniejszych labeli, takich jak Definition Records, Boshke Beats Records, a teraz Tribal Vision Records… Na czym polega twoim zdaniem przewaga mniejszych wytwórni nad wydawniczymi gigantami?

Nie jestem pewien, czy przewaga to odpowiednie słowo. Większe wytwórnie mają silne narzędzia promocyjne i zapewniają większe wsparcie artystom. Jednak te mniejsze mają ambicje i w tym co robią widzą raczej artystyczną misję niż wielki biznes. Duża wytwórnia to duży biznes, to duże koszty, ludzie i konieczność zysku, który zapewni rentowność. Mała wytwórnia to często jeden człowiek i minimalna presja. Myślę, że różnica pomiędzy wytwórniami nie leży w wielkości lecz w jakości muzyki, którą wydają. Lubię pracować z entuzjastami, nawiedzonymi miłośnikami, dla których liczy się radość i wiara w sztukę.
Właściwie nie remiksujesz. Czy jest tego jakiś szczególny powód?
Powód jest prozaiczny – brak czasu. Remiksy, które mam na swoim koncie powstały jako przyjacielski gest albo oryginał miał dla mnie wyjątkowe znaczenie, np. Damon Wild – Avion. Jeśli nie czuję, że oryginał mnie porywa, inspiruje i budzi moje emocje nie podejmuję się pracy. To dla mnie takie samo przeżycie jak praca nad własnym utworem. Zawsze szukam esencji. Remiks jest dla mnie  muzycznym przetworzeniem oryginału, ale nie wymazaniem czy zmianą jego esencji. Nie rozumiem remiksów, które nie zawierają elementów oryginału lub zawierają je w śladowych ilościach.
Czy należysz do grona producentów, którzy gromadzą różnego rodzaju sprzęt i zawzięcie śledzą nowinki techniczne?
Tak, jestem fanem technologii, ale głównie takiej, która muzycznie i technicznie podnosi jakość tego co robię. Sukcesywnie rozbudowuję moje studio, konsekwentnie realizując marzenie o analogowym i hi-end’owym miejscu pracy.
W jednym z wywiadów przyznałeś, że nie żyjesz z muzyki. W jaki sposób godzisz codzienną pracę z pasją, która wymaga tak ogromnego nakładu czasu i energii, będąc jednocześnie tak aktywnym artystą?
Szanuję czas, który mi pozostaje. Nie tracę go na bzdury, politykę, nie korzystam z masowych mediów, a swoje obowiązki planuję bardzo dokładnie. W ostatecznym bilansie mam czas na realizację swojej muzycznej pasji, naukę i pracę.
Co oznacza dla ciebie granie na żywo i konstruowanie live actów?
Granie na żywo oznacza dla mnie doświadczenia, których nie znajduję w studio. To konfrontacja mojej wrażliwości z wrażliwością publiczności. To radość z radości lub smutek z rozczarowania. To zawsze inna sytuacja, nastrój i przeżycie. Dobrze zbudowany live to odkrycie przed publicznością tej muzycznej strony artysty, której nie ma na jego żadnej płycie.
Niedawno wystąpiłeś na białostockich Juwenaliach. To niecodzienna sytuacja, że artysta techno gra przed publicznością niezwiązaną bezpośrednio z muzyką elektroniczną…
Dla mnie nie ma żadnego znaczenia czy publiczność jest, czy nie jest związana z muzyką elektroniczną. Czekam na szczerą, spontaniczną reakcję prosto z serca i tylko to ma dla mnie wartość. Granie dla białostockiej publiczności jest zawsze wspaniałym doświadczeniem, które zawsze sprawia mi radość.
Wiem, że w wolnych chwilach słuchasz dużo muzyki klasycznej. Czy śledzisz również współczesną scenę techno? Jeśli, tak to kto ostatnio szczególnie zwrócił twoją uwagę?
Podoba mi się to co robi Adam Marshall nagrywający dla New Kanada. Nawiązaliśmy współpracę czego efekty pojawią się niebawem. Bardzo ciekawe rzeczy nagrywa Blawan czy Kassem Mosse.
Jakie masz plany na najbliższy czas?
Odpocząć. Wrócić i tworzyć.
Czy możesz powiedzieć coś o nagranym przez Ciebie miksie?
To miks moich ostatnich utworów, remiksów oraz smaczków z szuflady. Nie jest to typowy miks, a raczej autorskie słuchowisko. Mam nadzieję, że słuchacze spędzą przy nim miły czas.
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magda Nowicka Chomsk


Muno Podcast 47 – Jurek Przeździecki by muno.fm