Muno.pl Podcast 94 – Sin

3 139
Podcast
Muno.pl Podcast 94 – Sin

"Granie z płyt winylowych jest potwierdzeniem faktycznego kunsztu techniki djskiej" - stwierdza reprezentant poznańskiego undergroundu przy okazji nagrania podcastu dla Muno.pl.

Sin jest „winylowym”, niemożliwie wyćwiczonym graczem, a jego sety są przepełnione charyzmą, która płynie prosto od niego i zawsze udziela się wszystkim „tancerzom” w klubie – niezależnie czy gra mroczne, głębokie techno czy hipnotyczny ambient.

Działa na scenie od 15 lat, w tym jako członek undergroundowego kolektywu Analogen oraz agencji Urbanum. Lista artystów, z którymi stawał na jednej scenie przez ten czas jest niezmiernie długa, są niej takie legendy jak m.in. Surgeon, Inigo Kennedy, Adam X czy Rodhad. Sina można było usłyszeć nie tylko w polskich klubach – występował m.in. w berlińskim Tresorze czy Humboldthain.
Więcej o Sinie dowiecie się z wywiadu, w którym opowiada o rozwoju sceny techno oraz swoich planach na nadchodzący rok. Posłuchajcie także onirycznego podcastu, w którym lawiruje między ambientem i elektroniką a techno.

POBIERZ I POSŁUCHAJ: MUNO.PL PODCAST 94 – SIN

SIN (ANALOGEN/URBANUM) – WYWIAD


Jesteś na scenie już 15 lat. Jak w Twoim odczuciu zmieniła sie scena techno w Poznaniu?

Scena w Poznaniu zatoczyła koło i wróciła ze zdwojoną energią. Kiedyś była 1 czy 2 ekipy odpowiedzialne za scenę i na dobry gig się czekało tak jak dzieci czekają na Gwiazdora. Teraz praktycznie co weekend możemy trafić na techno potańcówkę i to nierzadko z konkretnym zagranicznym bookingiem. Oczywiście większa ilość niszczy jakość, ale to już inny temat. Techno wróciło i stało się modne.
Myślisz, że moda na techno utrzyma się na dłużej? Co będzie potem?
Hmmm.. patrząc na wspomniane koło, to pewnie wróci house (śmiech). Wszystko zależy od płodności producentów, kreatywności promotorów, ekspresji djów i otwartości publiki. Wszystkie powyższe rzeczy łączą się w całość i dadzą nam odpowiedź na zadane tu pytanie.

Zapewne dobrze pamiętasz  lata ’90 i początki Tresora w Poznaniu. Jak myślisz, co wtedy ciągnęło ludzi do klubów, a co ciągnie ich obecnie?
Dla mnie słynne poznańskie Tresory i w ogóle techno imprezy wtedy to były swego rodzaju podróże, muzyczne eskapady. To wszystko pięknie grało – ludzie, muzyka, klimat. To było inne niż wszystko dookoła. Tego nie było co tydzień. Na to się czekało. A teraz, wczasach tanich, dziwnych narkotyków i cotygodniowych ofert poznańskich klubów z moich obserwacji wynika, że dla większości liczy się po prostu możliwość dobrego melanżu. Pokolenie Eskulapa oraz ludzie szczerze kochający elektronikę już dawno przestali aktywnie uczestniczyć w życiu nocnym Poznania. Wynurzają się czasem na bardziej wyszukany sort muzyczny. Fajnie jest spotkać twarz sprzed 16 lat. Wspomnienia wracają.
Którzy młodzi producenci są obecnie dla Ciebie najbardziej obiecujący? Widzisz jakichś na lokalnym podwórku?
Pośród całej masy producentów jest na pewno kilku, których warto wyróżnić. Na pewno w tej grupie jest skryty za maską hiszpański producent SNTS, który może jako postać na scenie nie jest ‚młody’, ale ten świeży projekt za który odpowiada, wprowadził dużo nowego do ambientowego, ciemnego wymiaru techno. Wartym zauważenia jest również kolejny hiszpan Tensal, którego autorskie wydawnictwa dają duży zastrzyk energii każdemu techno dj’owi. Oj długoby wymieniać .. Na pewno jeszcze Abdulla Rashim, Acronym i Varg – skandynawowie, którzy otworzyli nowy rozdział w szwedzkim techno. Jeśli chodzi o nasz kraj to cały czas i bezmiennie na pierwszym miejscu jest u mnie Michał Wolski z ekipy Technosoul. Michał jest wspaniałym człowiekiem i utalentowanym producentem, co przekłada się na bardzo różnorodne, docenione w całym technoświecie wydawnictwa.
Wciąż jesteś wierny płycie winylowej. Uważasz, że na czarnym nośniku wychodzi z reguły lepsza muzyka?
Nie jestem w stanie po prostu grać z czegoś innego – na tym się wychowałem i to czuję najbardziej. Co do lepszej czy gorszej muzyki to radykałem nie jestem – dobra muzyka wychodzi na różnych nośnikach. Uważam jednak, że granie z płyt winylowych jest potwierdzeniem faktycznego kunsztu techniki djskiej.
W swoich setach przemycasz sporo muzyki ambientowej. Masz na koncie kilka imprez ze swojego cyklu Ambient Room, skąd inspiracja taką muzyką? Przeciwwaga dla techno?
Ambient jest swego rodzaju odskocznią od techno, ale ma też wspólny mianownik – nieograniczoną przestrzeń czyli to co kocham w tych dwóch nurtach najbardziej. Pomimo sporych różnic i różnych biegunów, te 2 kierunki mogą pięknie ze sobą współgrać, co czasem staram sie pokazać. Ambient Room to cykl imprez, które zapoczątkowałem w tym roku, ponieważ zauważyłem sporą niszę w tym temacie i czułem się w jakiś sposób ‚głodny’. W 2016 chciałbym tę przygodę kontynuować.

Należysz do kolektywu Analogen a także do agencji Urbanum. Jaka jest różnica między tymi dwoma projektami?
Analogen jest tworem promotorsko-edukacyjnym, w którym skupiamy się na organizowaniu imprez z ambitnymi bookingami oraz edukacją (głównie poprzez social media), mającą na celu wyprowadzanie mas ludzkich ze stereotypowego postrzegania techno jako gatunku muzycznego. Urbanum jest moją pierwszą agencją, z którą zacząłem współpracę na zasadzie dj/agent. Nasza współpraca wykracza czasem poza te ramy i kooperujemy z Kubą (Juerga) również w wymiarze marketingowym oraz promotorskim.
Jakie jeszcze plany na ten nadchodzący rok?
Z tych technologicznych to w lutym po raz drugi będę miał okazję supportować prawdziwą iberyjską techno legendę – Oscara Mulero, także zapisywać w kalendarzach 19 lutego Sala Gotycka Wrocław i 20 lutego Projekt Lab Poznań. Chciałbym do Poznania sprowadzić producentów, który nie mieli jeszcze okazji zagrać w Polsce. Kiedy będzie
już ciepło, chciałbym wyjść z klubów i postarać się zrobić coś w ciągu dnia pod gołym niebem. Nigdy nie grałem dla dużych mas, dlatego chciałbym spróbować swoich sił na scenie jakiegoś niemałego festiwalu. Cały czas korci mnie, aby usiąść do produkcji… Może w tym roku (śmiech).
Czego możemy spodziewać się po nagranym przez Ciebie podcaście?
We wspomnianym miksie składam swego rodzaju hołd dla Andiego Stotta, którego obecnie uważam za jednego z najbardziej niekonwencjonalnych producentów. Przez tempo i klimat jego utworów nie mam zbytnio okazji grać go w klubach, dlatego cieszę się, że udało mi wkomponować jego produkcje w ten podcast. Jest oczywiście ambient – i ten płynący i ten niespokojny, jest również stopa 4×4.