Muno.pl Podcast 92 – Oskar Szafraniec

2 466
Podcast
Muno.pl Podcast 92 – Oskar Szafraniec

"Liceum ukończyłem zaocznie, egzaminy zaliczyłem bez żadnych problemów w sobotę, po środzie w Watergate, czwartku w Club der Visionäre i piątkowej nocy w Panorama Bar" - mówi Oskar Szafraniec przy okazji nagrania podcastu dla Muno.pl.

Kilka lat temu Oskar Szafraniec aka Oscar Burnside był uważany za najmłodszego producenta muzyki techno w Polsce. W wieku 13 lat miał na swoim koncie pierwsze wydawnictwo, a kiedy zaczynał naukę w liceum, miał za sobą albumowy debiut. Jego kariera nabrała rozmachu kiedy zrezygnował z nauki w Polsce na rzecz przeprowadzki do Berlina i realizacji marzeń. Decyzja zaowocowała współpracą z legendą sceny muzyki elektronicznej A Guy Called Geraldem, występami na całym globie czy w końcu EP-ką współdzieloną z Ricardo Villalobosem.

POBIERZ: MUNO.PL PODCAST 92 – OSKAR SZAFRANIEC

OSKAR SZAFRANIEC (BERLIN) – WYWIAD

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że do tworzenia muzyki elektronicznej zainspirowali Cię Twój tata i wujek. Zastanawiam się jakich DJ-ów ceniłeś na początku swojej kariery?
Steve Reich, Philip Glass, Andrew Weatherall, Chick Corea, Airto Moreira, Aphex Twin, Squarepusher, Matthew Herbert, Laurent Garnier, Jeff Mills, Maurizio, Telefon Tel Aviv, Plastikman, Model 500, Kraftwerk, Funkadelic, Wagon Christ, Thomas Brinkman, Phonecia, Autechre, Carl Craig, Theo Parrish, Gill Scott-Heron, Richie Havens… mogę wymieniać w nieskończoność.
W młodości porzuciłeś liceum i zdecydowałeś się iść drogą swoich prawdziwych zainteresowań i marzeń. Jak zareagowali ludzie dookoła Ciebie? Wspierali Cię, czy raczej zapowiadali, że jeszcze wrócisz z płaczem?
Nie pamiętam, nie interesuje mnie, co na temat moich decyzji mówią inni ludzie, podążam za marzeniami. Rodzice się martwili, ale w życiu czasami trzeba ryzykować. Dokładnie wiem dokąd zmierzam i nic mnie nie zatrzyma. Liceum ukończyłem zaocznie, egzaminy zaliczyłem bez żadnych problemów w sobotę, po środzie w Watergate, czwartku w Club der Visionäre i piątkowej nocy w Panorama bar.
Za Twoimi wyprawami do Berlina i przeprowadzce do tego miasta stoi m.in. A Guy Called Gerald. Jak układa się Wasza kooperacja?
Gerald jest jednym z moich mentorów, spędziliśmy setki godzin w studiu jak i prywatnie, nagrywając i rozmawiając o muzyce, życiu, historii, marzeniach… I wtedy nagle, niespodziewanie – “Oskar, idź do pokoju obok i śpiewaj, bez słów, śpiewaj co czujesz”… niesamowite… Właściwie to pewnie nie wiecie, ale Gerald jest świetnym wokalistą, tylko zawsze twierdzi, że za bardzo się wstydzi! Wiele mnie nauczył. Graliśmy razem w klubach w Berlinie, razem podróżowaliśmy, mamy za sobą tour w Japonii, Włoszech czy Rosji. Wiele niesamowitych chwil, doskonale się rozumiemy. Pamiętam kiedy grałem live show z dwóch laptopów na festiwalu Sea of Green, jeden z moich laptopów po prostu się nie włączył i wtedy Gerald wskoczył na scenę i podłączył jeden ze swoich, zagraliśmy back to back live. To był jeden z najlepszych setów życia, kompletna improwizacja w górach Shiga w Japonii. Zaskakiwaliśmy się nawzajem każdą minutą, a ludzie krzyczeli bez przerwy, Pier Bucci zdjął buty, klaskał i gwizdał pod sceną razem z tysiącami ludzi. W podroży powrotnej do Berlina śmialiśmy się tak głośno, że stewardessy zapewne najchętniej wyrzuciłyby nas z samolotu… Ale najśmieszniejsze jest to, że gdy wylądowaliśmy, zaginał bagaż Geralda z jego maszynami, a na drugi dzień mieliśmy lecieć do Włoch, musieliśmy zmienić samolot, ah długa historia… Często graliśmy dj sety w samolocie czy aucie na Traktorze, na iPadzie.. Dwa razy przez ostatnie kilka lat dzieliliśmy studio w tym samym miejscu. Jakiś czas temu wrócił do Londynu. Wierzę, że jest jednym z najważniejszych muzyków na tej scenie.
Pierwsza EP RAWAX Aira zawiera Twój kawałek i kawałek Ricardo Villalobosa. Czy mógłbyś nam opowiedzieć więcej o tym projekcie i Twojej pracy nad nim?
RAWAX Aira EP to seria płyt winylowych z muzyką nagraną przy użyciu maszyn Roland AIRA. Zdecydowali rozpocząć EP’ką z Ricardo Villalobosem i ze mną. Jestem bardzo dumny, ze wybrano mnie, aby otworzyć te serię. To zaszczyt. Spędziliśmy wiele godzin w jego studiu, podłączając maszyny, żartując i pijać do 3 rano, niedługo po tym spotkaniu powstał materiał na Rawax EP Series Vol. 1. Pamiętam, kiedy słuchaliśmy promo vinyla u Ricardo, brzmiało po prostu świetnie, szczególnie w jego studio.
Czym byś się zajmował, gdybyś nie był producentem?
Nie mam pojęcia, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Masz jakiś swój ulubiony klub, w którym zawsze czujesz się jak w domu?
Właściwie to wychodzę do klubów, aby nie czuć się jak w domu. Od kiedy dostałem ofertę, aby zagrać w klubie Tresor, zacząłem częściej odwiedzać to miejsce. Nagłośnienie Void jest niesamowite. Lubię też wychodzić do Hoppetosse, gdy przyjeżdża Barac, mój znajomy z Rumunii.
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
W listopadzie wychodzi kolejna EP’ka nakładem Murge records na 12” z remixami od Rona Maneya aka DJ Skull i Myles Serge. Właściwie to dostaje wiele ofert od wytwórni z UK. Spędzam bardzo dużo czasu w studiu w Berlinie, mam głowę pełną nowych pomysłów i nadchodzące wydania. Bardzo lubię Berlin, ale nie zostanę tu raczej na długo. W niedalekiej przyszłości planuje wyprowadzić się z dziewczyną do Japonii.

Rozmawiała: Karolina Jakubowska

Fot. Marie Staggat