Muno.pl Podcast 87 – Matat Professionals

2 331
Podcast
Muno.pl Podcast 87 – Matat Professionals

Rozpoczynamy jesienną serię naszych podcastów - na początek i dobre wspomnienie sezonu letniego, zapraszamy do odsłuchu mixa jednego z ciekawszych przedstawicieli młodej polskiej sceny klubowej - Matat Professionals.

Matat Professionals jeszcze do niedawna był duetem Marfy i Selvy’ego, a dziś jest solowym projektem tego pierwszego, czyli Adama Brockiego. Wszystko zaczęło się od numeru „Brothers In Law”, wydanego na wosku przez S1 Warsaw. Współpraca z warszawską oficyną kwitnie, na co dowodem jest EP-ka „Dial B for Fun Time”.
Zapraszamy na podcast nagrany specjalnie dla czytelników Muno.pl:

POSŁUCHAJ:

WYWIAD: MATAT PROFESSIONALS (Warszawa)

Matat Professionals rozpoczynał jako duet. Teraz pod tym aliasem nagrywasz solo. Dlaczego?
Zdarzyło się to, co czasami dzieje się kiedy dwa ciężkie charaktery próbują razem coś zdziałać. Czas współpracy był wyjątkowo intensywny i jeśli nawet nie był doraźnie owocny – nie powstało za dużo materiału – to dla mnie to była katapulta w coś poważniejszego niż smętne klepanie numerów do folderów bez nazwy. Dzięki współpracy jak i dalszej przyjaźni z Wojtkiem, stałem się bardziej odpowiedzialny i pewny siebie. Mam poczucie, że za sprawą Matat Professionals i tamtej energii udało się odświeżyć temat disco i jego pochodnych na naszym podwórku. Teraz moje osobiste ambicje, za sprawą których Matat Professionals dalej działa, idą w kierunku ziszczenia zajawek, które ostatnio chodzą mi po głowie.
Stawiasz w swoich produkcjach na ‚brudny groove’ i oldschoolowe sample. Te elementy najczęściej kojarzą się ze spontaniczną twórczością na ‚MPC-tkach’. Czy tak jest w Twoim przypadku?
Zdecydowanie i to chyba za sprawą mojego kompulsywnego podejścia do muzyki. Zajmuję się nią stosunkowo krótko, ale jednak to co odczuwam jako dość kruche sprzężenie z prywatnym i tym zewnętrznym „światem muzyki” sprawia, że muzyka powstaje najczęściej na bazie szybkich i intensywnych romansów. Wszystko poza tym, co składa się na moją twórczość jest dla mnie bardzo ulotne. Często łapię się na tym, że nie postrzegam się jako muzyk czy producent. Ma to swoje plusy i minusy.
Deskorolkowa kultura to jeden z motywów video, które promuje Dial B for Fun Time EP. Czy tak wyglądało Twoje nastoletnie życie?
Wyglądło to mniej więcej tak – do 13 roku życia unikałem wychodzenia na podwórko, które było umiarkowanie znośne, jeśli nie było się zadeklarowanym fanem piłki nożnej lub koszykówki, bądź nie należało się do jednej z „ekip”. Jakoś w pierwszej klasie gimnazjum, po setkach godzin grania w Tony Hawka, udało mi się namówić rodziców na kupno deskorolki i podrabianych Vansów. Razem z kolegami okupywaliśmy parking za naszą szkołą gdzie wpadali też nasi „patologiczni kumple”, którzy pomagali nam w zbieraniu materiałów na przeszkody i podjazdy np. podbieranie palet i sklejek z placów budowy, czy jak też w ich przypadku, w rozbieraniu domków działkowych, o czym początkowo nie wiedzieliśmy. Później przyszła zajawka na Jackassa i mniej więcej jakoś w tym czasie skumaliśmy się ze starszakami, którzy podsuwali nam filmy deskorolkowe, na których były zajebiste kawałki. Uruchamiało się więc takie programy jak Kazaa czy Soulseek, a później diggowało się przez np. Allmusic. Mocno uprościłem historię, ale zdecydowanie za sprawą deskorolki wiele poznałem. Za sprawą artystycznej aury, która roztaczała się wokół deskorolki, zainteresowałem się fotografią, filmem, sztuką i projektowaniem graficznym.
Wspomniana EP’ka ukazała się w katalogu S1 Warsaw. Jak doszło do tej współpracy?
Pierwsze przesłanki o współpracy pojawiły się gdy pewnego wieczoru, może jakieś 2 lata temu, dostałem obfitego i profesjonalnie napisanego maila do Rafała Grobla (szefa S1 Warsaw), w którym zaproponował współpracę mając na uwadze moje solowe produkcje, te które powstały zanim jeszcze rozpocząłem współpracę z Wojtkiem, czyli przed Matat Professionals. Odpisałem prawie od razu, okrutnie podekscytowany. Wklepałem kilka zdań, w którym zadeklarowałem chęć współpracy. Jakiś czas potem „Brothers In Law” powstało i Rafał błyskawicznie podjął decyzję, że trzeba to koniecznie wytłoczyć na wosku.
Jak wspominasz swój live act w w sesji Boiler Room, poświęconej 10-leciu Side One? Bardziej stresuje Cie występ przed publicznością czy przed kamerą?
Sam występ umiarkowanie pamiętam, bo byłem w transie, piekielnie zestresowany. Po tym jak chwilę przed planowanym końcem padł mi laptop, zdałem sobie sprawę, że właśnie tak miało być – z tymi wszystkimi błędami, pomyłkami i stresem. Lepiej się nie dało i koniec końców jestem mega zadowolony. Bardzo pomogło mi to, że przez kilka dni przed występem siedzieli u mnie Wojtek „Selvy” i Wojtek „Freux”. Trzech typów w jednym pokoju, wszyscy non stop jarający szlugi, non stop puszczający numery z YouTube’a, a na środku stół zapełniony po brzegi sprzętem. Bez tych kilku bezcennych chwil, skończyłoby się na tym, że wykon na Boilerze przypominałby chaos, biorąc pod uwagę początkowe założenia. Cieszę się też, że zaryzykowałem i wolałem dokończyć kilka niewydanych numerów oraz editów i na podstawie tego zagrać live, niż szarapć się np. z materiałem z epki, którego tak szczerze mam dosyć.
Czy masz jakiś plany wydawnicze na najbliższą przyszłość? Również pod aliasem Newborn Jr?
Najbliższy w kolejce będzie numer na składance Side One Ten, gdzie srogo sobie pofolgowałem i po tym numerze obiecałem sobie, że przez jakiś czas postaram się nagrać kilka bardziej znośnych i stonowanych numerów. Obecnie dużo czasu inwestuję w występy Matat Professionals na żywo, więc na kolejne solowe produkcje będzie trzeba poczekać. Liczę, że projekt z zespołem P-Unity się ziści w postaci prawdziwej disco-bonanzy. Jeśli chodzi o Newborn Jr. to razem z Bartkiem aka The Phantom pracujemy nad kilkoma wspólnymi numerami, a dokładnie nad EPką… Jeśli chodzi o pracę solową to na pewno jedna lub nawet dwie EPki się ukażą na przełomie roku. Klasycznie, wszystko muszę na razie osnuć mgiełką tajemnicy.
Na zakończenie opowiedz nam o kulisach powstawania Muno Podcast?
Miałem okazję zagrać go dla kilku osób, które zebrały się u znajomego na skromnej posiadówce. Kilka skrętów wcześniej miałem zupełnie inny pomysł, ale po odprężeniu się postanowiłem zmixować numery, z którymi przebrnąłem przez to umiarkowanie udane i zimne lato.
Rozmawiał: Mariusz ‚Zariush’ Zych