Max Graef dla Muno.pl – WYWIAD

2 926
Wywiad

"Uwielbiam całą rzeszę polskich muzyków. (...) Nie ma szans, żebym wybrał coś ulubionego" - wyznał w wywiadzie dla Muno.pl Max Graef, który w najbliższy weekend zagra w Poznaniu i Warszawie.

Max Graef zaczynał od grania jazzu na gitarze i perkusji. Po serii udanych EP-ek, występie w Boiler Room i gościnnym miksie u Gillesa Pettersona, przygotował swój pierwszy, bardzo dobry album „Rivers Of The Red Planet”. A to dopiero początek bardzo obiecującej kariery Maxa.
Max Graef oraz jego kumpel Delfonic zagrają 13 marca w poznańskim klubie Wosk oraz 14 marca warszawskim Chmury. Bilety na obie imprezy możecie zamawiać za pośrednictwem serwisu Biletomat.pl.

WYWIAD: MAX GRAEF (Box aus Holz, Tertelet, Ninja Tune / Berlin)

Jesteś bardzo młody, a już osiągnąłeś nieprawdopodobne sukcesy. Powiedz nam, co z Tobą nie tak? 🙂
To moja strategia marketingowa, przez kilka ostatnich lat pozostałem 19-latkiem, żeby wciąż określano mnie mianem „złotego dziecka”.
Muszę powiedzieć, że gdy usłyszałem Twój album za pierwszym razem, to byłem wręcz pewien, że to nowy materiał Luke’a Viberta. Znasz jego twórczość i te niezliczone aliasy? Czy był dla Ciebie inspiracją?
Nie znam go jakoś bardzo dobrze. Chyba mam którąś z jego kompilacji.
Jak to się stało, że zostałeś muzykiem?
W muzyce siedzę odkąd pamiętam. Od dawna chciałem też ją produkować, a dopiero potem przyszedł DJing. To właśnie granie dziś sprawia mi najwięcej przyjemności.
Jest kilku interesujących producentów muzyki elektronicznej, którzy inspirują się hip hopem lub jazzem. Przykładem może być wcześniej wspomniany Luke Vibert albo Mr Beatnick. Dla mnie to połączenie house’u i hip hopu daje dzisiaj najciekawsze efekty, ale mam problem z dokładnym określeniem tej stylistyki. Jak opisałbyś swoją muzykę w kilku słowach komuś, kto jej kompletnie nie zna?
Trudno ją opisać… Nie wiem też, czy potrzebujemy w ogóle tworzyć jakąś nazwę na ten rodzaj muzyki. Tak jak powiedziałeś, to miks pomiędzy muzyką, którą kocham. Funk, jazz, hip hop, house, ale też rock i pop. Lubię realizować swoje pomysły, bez znaczenia w jakim stylu. Muzyka to przecież głównie zabawa.
Słuchając Twoich miksów mam wrażenie, że jesteś wielkim fanem muzyki, że interesujesz się nią generalnie, nie tylko ze względu na jakiś jeden, odrębny gatunek czy styl. Czy myślisz, że to wpływ Twoich korzeni muzycznych?
Jasne, tak jak mówiłem wcześniej, jestem otwarty na każdy możliwy gatunek muzyczny. Słuchałem kiedyś sporo metalu, który ukształtował mnie mniej więcej w tym samym stopniu, co Oscar Peterson czy Roy Ayers później. Nie uważam, żebym wiedział bardzo dużo na temat muzyki, po prostu lubię ją odkrywać. Jestem też strasznie kiepski w zapamiętywaniu nazwisk, więc moja wiedza bazuje często na jakimś odczuciu czy nastroju, który jest wyrażony w muzyce.
Czy dziś, z tymi wszystkimi “doradcami z internetu”, jest ciężej dotrzeć do publiczności z Twoją muzyką, która wymaga otwartego umysłu przy słuchaniu? Mam wrażenie, że dzisiejsi słuchacze sprawdzają tylko wydawnictwa, które dostają ocenę 5/5.
Tak, dokładnie, hype jest mega irytujący. Wydaje mi się, że ludzie ciągle czegoś ode mnie oczekują i nie lubię tego uczucia. Doceniam to, że im zależy, że się interesują, ale muszę ciągle odkrywać nowe rzeczy w mojej muzyce, żeby proces jej tworzenia sprawiał mi przyjemność. Jeśli ciągle produkowałbym slomo oparte na samplach, które produkowałem w roku 2011, prawdopodobnie musiałbym się powiesić. Nie chodzi mi o to, że tego już nie lubię, ale muszę się po prostu zaskakiwać. Nie wiem czy osiągnę dzięki temu sukces, ale uwielbiam próbować. No i wciąż sporo ludzi docenia nowe efekty, co jest naprawdę miłe.
To teraz standardowe pytanie, ale jestem bardzo ciekaw: jeśli miałbyś wybrać dziesięć swoich ulubionych płyt, co pojawiłoby się w tym zestawieniu?
Oscar Peterson – We Get Requests
Bill Evans – From Left To Right
John Frusciante – Niandra Lada Es/Usually Just a Tshirt (cd)
FREE – FREE Live 1970 (cd)
Arthur Verocai – Arthur Verocai
A Tribe Called Quest – Midnight Marauders
Jimi Hendrix – Electric Ladyland
Breakout – Blues
Red Hot Chili Peppers – Blood Sugar Sex Magic
Quasimoto – The Unseen
Czy powiesz nam czego możemy się spodziewać na imprezach 13 i 14 marca, czy chcesz nas po prostu zaskoczyć na dancefloorze?
Lubię zaskakiwać przede wszystkim siebie. Nigdy nie planuję za dużo.
Ok, następne standardowe pytanie… 🙂 W którym klubie grało Ci się najlepiej?
Hm… nie jestem pewien. Najczęściej chodzi o ludzi, a potem o klub, tak myślę. Ludzie byli świetni w całej Wielkiej Brytanii i w ogóle w wielu różnych miejscach w Europie, więc ciężko wybrać naprawdę jeden. Panorama Bar była świetna za każdym razem, ale również mniejsze miejsca jak Dance Tunel lub Farbfernseher były rewelacyjne.
Jesteś Niemcem urodzonym i wychowanym w Berlinie. Czy myślisz, że to naprawdę jest stolica muzyki elektronicznej, czy może hype na to miasto ma się raczej ku końcowi?
Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Nigdy też nie czułem się częścią berlińskiej sceny, jeśli mam być szczery.
Po wysłuchaniu Melbourne Deepcast muszę Cię spytać: kto jest Twoim ulubionym polskim muzykiem?
Uwielbiam całą rzeszę polskich muzyków. Wojciech Karolak, Breakout i Tadeusz Nalepa, Adam Makowicz… Są też świetne składanki ze starym funkiem z Polski. Nie ma szans, żebym wybrał coś ulubionego.
Jakieś plany na przyszłość?
Lecę do Stanów Zjednoczonych tydzień po wizycie u Was, co jest dla mnie bardzo ekscytujące – nie byłem tam nigdy wcześniej. Mamy też masę planów dla naszych labeli: Money Sex Records, Box aus Holz i Torben. No i nowy album, nad którym za chwilę zacznę intensywnie pracować.
Rozmawiali: Hadrian i Mitura
Korekta: Essence i Pierre LX