Mathias Schaffhauser dla Muno.pl – WYWIAD

1 845
Wywiad
Mathias Schaffhauser dla Muno.pl – WYWIAD

Gorąco zachęcamy do przeczytania wywiadu z Mathiasem Schaffhauserem - kolejną gwiazdą pierwszej edycji imprezy Urban Visions, która już w sobotę odbędzie sie w Poznaniu!

Mathias Schaffhauser to artysta, który działa na scenie muzyki elektronicznej już od dwóch dekad. Swoje produkcje wydaje głównie za pośrednictwem własnej wytwórni, założonej w 1998 roku Ware Records. Schaffhausera będziemy mieli okazję usłyszeć na żywo już w tę sobotę w Poznaniu na inauguracyjnej edycji cyklu imprez Urban Visions.

W ekskluzywnym wywiadzie dla Muno.pl rozmawiamy z artystą o początkach jego kariery, trudnościami w prowadzeniu wywtówni w 2012 roku oraz planach na przyszłość.

WYWIAD: Mathias Schaffhauser (Ware)

Jesteś aktywnym producentem od początku lat ’90, w jaki sposób zainteresowałeś się muzyką elektroniczną? Czy była to sama muzyka, imprezy, znajomi, czy może coś innego?
Zdecydowanie muzyka. Pod koniec lat ’80 złapałem bakcyla na elektronikę, choć tak zupełnie szczerze mówiąc, to było to już nieco wcześniej, był to jednak funk i disco. Dopiero w późniejszym okresie nastąpiła fuzja moich ulubionych gatunków czyli house i techno.
Zdecydowana większość Twoich numerów ukazuje się za pośrednictwem założonej przez Ciebie wytwórni Ware. Czy jest to w jakikolwiek sposób kwestia pełnej kontroli nad własną twórczością?
Kontrola to świetna rzecz, ale jeśli mam być szczery, to powód, dla którego tak było, to brak zainteresowania ze strony innych wytwórni moją muzyką.
Jakie jest największe wyzwanie związane z prowadzeniem małej, niezależnej wytwórni w 2012 roku?
Nie myśle o tym w kategoriach wyzwania. Żaden ze mnie biznesman, jestem po prostu artystą, która ma swoją wytwórnie. I traktuję ją raczej jak platformę do dostarczania ludziom mojej muzyki. Jest ona jedynie środkiem przekazu i nie ma to nic wspólnego z pasją, albo z tym, że potrzebuję Ware żeby czuć się bardziej ‚cool’.
Grasz na jakiś instrumentach? Powód, dla którego zadaję to pytanie jest bardzo prosty – na Twoim ostatnim albumie „In Concert” można usłyszeć sporo instrumentów granych na żywo.
Chodziłem na lekcje pianina przez pięć lat jak byłem młodszy. No i sam nauczyłem się grać na gitarze i perkusji.
Jaka historia kryje się za pomysłem na płytę „In Concert”? Czy była to kwestia naturalnej ewolucji, zacząłeś ekserymentować i szybko odkryłeś, że masz wystarczająco dużo materiału do wydania całego albumu?
Zacząłem znów grywać na żywo w 2007 roku, i po jakimś czasie, była to dla mnie jasna sprawa, że muszę nagrać album na live. Powód? To co robiłem moim zdaniem było unikatowe, osobiste i w olbrzymim stopniu różniło się od tego, co robią inni artyści z kręgów techno/minimal podczas występów na żywo. No i chiałem żeby nieco szersza publika, niż tylko ta zebrana w klubie, usłyszała ten materiał, tak żeby mieli okazję przekonać się, co dokładnie robię. Do dnia dzisiejszego ponad 7500 osób ściągnęło ten album, dlatego też uważam to za spory sukces.
Dlaczego postanowiłeś udostępnić ten album za darmo? Czy podjąłbyć tę samą decyzje po raz kolejny?
Bez dwóch zdań zrobiłbym to raz jeszcze. Byłem pewień, że album nagrany na żywo nie ma najmniejszych szans na dzisiejszym rynku. Chciałem po prostu dotrzeć do fanów, dlatego też postanowiłem rozdać go za darmo, jako prezent i pewna forma podziękowania za tańczenie i przychodzenie na moje imprezy. I moim zdaniem była to świetna forma promocji, patrząc na dużą, moim zdaniem, ilość ściągnięć.
Czy granie na żywo sprawia ci większą frajdę odkąd zacząłeś używać coraz to więcej żywych instrumentów?
Tak, odkąd moje występy nabrały bardziej koncertowego charakteru aniżeli typowego live actu laptopowego, coraz lepiej się bawię grając przed publiką.
Jakie masz plany na przyszłość? Może kolejny album?
Mam skończony album i szukam wytwórni, dla której mógłbym go wydać. Został on nagrany w ramach projektu, którego współtworzę z wokalistą Jorge Socarras. Wpółpracował on przy albumie Patricka Cowley’a w późnych latach ’70 i miał zespół o nazwie Indoor Life dekadę później. Pierwsza EP-ka promująca krążek ukaże się nakładem Ware w maju albo w czerwcu.
Jaka była największa zmiana/rewolucja, jaką zaobserwowałeś od czasu, gdy rozpocząłeś swoją karierę na scenie techno?
Dla mnie osobiście nie było ich wiele. Byłem, jestem i pozostanę fanem stopy bassu cztery na cztery, tak więc do czasu, jak znajdą się jej inni miłośnicy, to impreza będzie trwała dalej.
Kupujesz wciąż płyty? Jaka była ostatnia, którą sobie kupiłeś?
Wiele ostatnimi czasy nie kupuje szczerze mówiąc. Kiedyś DJ-owałem z płyt CD, ale przestałem. Ostatni raz kiedy kupiłem cokolwiek, był to jakiś numer Eda Davenporta kilka tygodni temu. W formacie MP3, oczywiście.
Pytanie na koniec – jaki jest twoja ulubiona płyta wydana nakładem Ware?
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Każda z nich jest jak dziecko i kocham każdą po równo. Niektóre, wiadomo, nieco bardziej, ale tej jednej jedynej nie sposób wytypować. Mogę za to podać pierwsze trzy z ulubionych pięcdziesięciu: Novox „Bluebah Room” (Ware 50), Dominik Eulberg & Wolfgng Thums „Mabuse” (Ware 44), oraz remiks Trentemøllera mojego numeru „Coincidance” (Ware 54).



Noice radio mix 01.2012 by mathias schaffhäuser

DJ mix july 2011 by mathias schaffhäuser