1/3 Kamp! wchodzi do świata techno – pierwszy release od La Giang!

614
Wywiad
la giang

Jeden z członków zespołu Kamp! - Radek Krzyżanowski - właśnie przedstawił światu swój pierwszy, solowy singiel. W zeszłym tygodniu zadebiutował jako La Giang w wytwórni Roba Hesa - Pursuit Recordings!

La Giang  – Rio Tejo

Radek to zdecydowanie jedna z najaktywniejszych postaci na polskiej scenie muzyki elektronicznej. Oprócz swojej wieloletniej działalności w Kamp!, całkiem niedawno wkroczył na klubowe parkiety ze swoim kolegą z zespołu, Michałem Słodowym, jako Beskres. Teraz z kolei przyszedł czas na solową, producencką karierę w techno.

A ta zaczyna się naprawdę z przytupem. Rio Tejo wydany na łamach Pursuit Recordings to po prostu bardzo dobry track z gatunku melodic techno. Można by rzec, że jakość ta nie jest niczym zaskakującym – w końcu La Giang ma naprawdę duży bagaż doświadczeń w produkcji elektroniki.

Z niecierpliwością czekamy więc na kolejne wydawnictwa od Radka, zwłaszcza, że polska publika z pewnością zasługuje na większą ilość rodzimych producentów tych bardziej melodyjnych gatunków. A właśnie o planach, inspiracjach i podejściu do produkcji rozmawiamy z samym zainteresowanym. Zapraszamy do lektury!

La Giang. Cegiełka do rozwoju polskiego melodic techno – wywiad

Wiktor Zdzienicki: Cześć Radek! Na wstępie chciałbym serdecznie pogratulować Twojego pierwszego solowego wydawnictwa w Pursuit Recordings. Dlaczego zdecydowałeś się akurat na wytwórnię Roba Hesa?

La Giang: Cześć Wiktor! Pogadaliśmy sobie na zeszłorocznym Wisłoujściu z Sebastianem z DUSS, on dał cynk Robowi Hesowi o Kamp! i o tym, że od czasu The Solution jesteśmy jego fanami. Rob odezwał się do nas ale jako, że jesienią mieliśmy przerwę studyjną w Kamp!, to dopiero na początku roku podesłałem mu zbiór swoich pierwszych techno produkcji. Wybrał właśnie Rio Tejo. 

Dobrze wiem, że pracujesz aktualnie nad dużą ilością materiału. Czy w najbliższej przyszłości możemy się spodziewać kolejnych, pojedynczych releasów, a może masz w planach skomponowanie większej kolekcji?

La Giang: Na lipiec zaplanowany mam singiel Pinball Dreams, który jest skokiem w bok, bo to numer, który przeleżał na dysku kilka lat i ma ewidentnie retro charakter. Spodziewam się porównań do Lindstroma i Todda Terje, a w najlepszym wypadku do Krystal Klear ;).

W październiku EP-ka dla Remodel Records Odry i Darktone-a. Obserwuję ich działania od początku i podoba mi się konsekwencja, realizacja i jakość. Dlatego bardzo chętnie dołożę swoją cegiełkę w temacie rozwoju melodic techno w Polsce. Tuż przed lockdown’em byłem u Vacosa i Malcolma, z którymi także zrobiliśmy jeden numer. Niebawem widzimy się znowu i złożymy EP-kę.

Jestem też w kontakcie z Robem, który na ogół realizuje motto Pursuit – „a rejection is nothing more than a necessary step in the pursuit of success.” ;). Ostatni numer, jaki mu wysłałem, spodobał mu się jednak i opcja na EP jest otwarta. Z Kamp! mamy z kolei zaplanowane 3-4 single do końca roku i kilka remixów.

La Giang. Live act idealną formą ekspresji scenicznej

Polscy słuchacze kojarzą Cię przede wszystkim właśnie z zespołu Kamp!, całkiem niedawno zacząłeś występować także z Michałem Słodowym jako Beskres. La Giang to zatem Twój kolejny projekt – skąd wzięła się taka decyzja? Czy zamierzasz występować również solo, grając klubowe DJ sety?

La Giang: Z Michałem na razie realizujemy swoje fascynacje muzyczne jako didżeje i tę rolę zostawiam Beskresowi. Natomiast solo marzę o pójściu drogą Recondite, Ae:ther czy Woo York i postawić na live act. Ta koncepcja to dla mnie idealna forma ekspresji scenicznej.

Produkcją wszelakiej elektroniki zajmujesz się od lat. Zakładam, że przenosisz swoją metodykę i doświadczenie właśnie na obecną twórczość La Giang. A może jednak starasz się podchodzić do procesu wytwórczego od innej strony?

La Giang: Sama zmiana koncepcji z tworzenia piosenek, choćby i elektronicznych, na pisanie po to, żeby ludzi utrzymać w ciągłym ruchu to zmiana ogromna. Oczywistym jest też to, że praca solo różni się od pracy w grupie. Dzięki podejmowaniu decyzji samemu, braniu całej odpowiedzialności za kolejne kroki, nabrałem pewności i przekonania, że taka droga pozwala mi zrealizować najgłębsze potrzeby muzyczne.

Długo dojrzewałem do tej decyzji, ale kiedy zrobiłem pierwszy krok, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Z kolei w kategoriach technicznych, techno wymusiło na mnie bardzo duże zmiany warsztatowe i muszę powiedzieć, że czuję gigantyczny progres w tej materii. To największy skok jakościowy w całym moim producenckim życiu. To dodatkowo motywuje i uskrzydla.

La Giang. W muzyce ważna jest melodia i harmonia

W jakich artystach widzisz największą inspirację, jeżeli chodzi o muzykę klubową? Na pewno wielu z nich pojawia się na prowadzonej playliście Romantic Techno.

La Giang: W muzyce zawsze ważna była dla mnie melodia i harmonia, natomiast fascynacja rytmem i tym, jak ogromny wpływ ma na mnie jako odbiorcę muzyki, przyszła stosunkowo niedawno. Na początku zdecydowanie lepiej odnajdywałem się w mocniejszym czy hipnotycznym techno, ale potem wrócił pewnego rodzaju balans. Pojawił mi się w głowie termin #romantictechno (jeszcze w kontekście mojego drugiego zespołu We Draw A) i poszedłem tym tropem.

Niezmiennie inspirują mnie Joris Voorn, artyści Afterlife, Kölsch czy Patrice Baumel. Recondite gra w swojej lidze i uwielbiam jego wrażliwość, jego muzyka mnie słownie hipnotyzuje, a każdy jego set, który widziałem, to było misterium. Stephan Bodzin to mistrz harmonii, u niego bardzo słychać klasyczne wykształcenie. A że do tego dorzucił szum na 100 sposobów i niemiecką precyzję w brzmieniu i budowaniu napięcia, to wyszedł przepis na tak ogromny sukces.

la giang

fot. Karolina Wybraniec

Po ostatnim Audioriver doszedł do tej grupy Oliver Koletzki i artyści Stil vor Talent – ta bardziej organiczna i miękka strona techno. Z najmłodszego pokolenia artystów wybieram Mathame i Colyna. Oni piszą wprost popowe melodie i wkładają je w narrację techno. To trend który będzie kontynuowany, bo nie ma nic wspanialszego, niż po wprowadzeniu słuchacza w trans, zapodać mu piękną melodię czy harmonię.

Na koniec pytanie odnośnie Twojego pseudonimu – La Giang. Czy kryje się za tym jakaś konkretna historia?

La Giang: To moje drugie imię – moja mama pochodzi z Wietnamu. Wymyślanie nazw przychodzi mi opornie, ale tu nie miałem wątpliwości.

Dzięki i trzymam kciuki za dalszy rozwój projektu!

La Giang: Dzięki, do szybkiego usłyszenia i zobaczenia na parkietach!

Kup voucher na dowolny koncert

Biletomat.pl
50-500 PLN

Jak kupić bilet?

Po kliknięciu "Kup bilet" przeniesiesz się do strony internetowej oficjalnego dystrybutora biletów i na jego stronie dokonasz zakupu.

Bezpieczne zakupy u oficjalnych dystrybutorów

Zakup biletu odbywa się na stronie oficjalnego dystrybutora biletów. Pamiętaj o tym, że jeżeli miejsca są numerowane, a bilety sprzedaje kilka firm, to każda z nich udostępnia inną pulę miejsc do wyboru.