Kulisy – Backstage – Kulissen INTRO

Artykuł

Kulisy to polski cykl artykułów i filmów ukazujących scenę Techno od podszewki. O fenomenie, historii i imprezach związanymi z tym nurtem muzyki elektronicznej opowiadać będą dla Was artyści, producenci, dziennikarze z całego świata!

O projekcie:

Muzyka elektroniczna od dawna jest czymś więcej niż głosem pokolenia. Uznani artyści występują z DJ’ami, a w telewizji śniadaniowej można usłyszeć folk skrzyżowany z dubstepem. Maszyny zastępują instrumenty, komputery zastępują muzyków. Dzisiejsze show to często jedna osoba z komputerem, wizualizacjami i szalejącym tłumem.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Jak to sie stało, że od Kraftwerk’u, przez eksperymenty z maszynami Detroit i nielegalną paradę w Berlinie, muzyka elektroniczna trafiła do studia nagraniowego Madonny czy P. Diddy i telewizji śniadaniowej? Jakie są tego przyczyny, kto za tym stoi?

Jaka jest różnica między panem puszczającym tanie bity w podrzędnej dyskotece , a tym co grają w ukrytych klubach stolic świata? Dlaczego język muzyki elektronicznej jest uniwersalny i równie atrakcyjny w Europie zachodniej i wschodniej? I jak to jest, ze kultura niezależna stała się przemysłem, który swoją kreatywnością inspiruje światowe molochy typu Sony Music, Universal czy EMI.

Na te i inne pytania postaramy sie odpowiedzieć publikując obszerne materiały wideo, wywiady na temat sceny muzyki elektronicznej i jej zaplecza; pokazując miejsca i ludzi, o których pracy zwykle nie ma się pojęcia. Do głosu dojdą artyści, producenci, dziennikarze i inni twórcy sceny elektro.

Tekst: Michał Brzozowski
klub 1500m2 w Warszawie
Copyright: Goethe-Institut Polska

Wprowadzenie:

W 2012 muzyka elektroniczna, potocznie określana mianem „klubowej“ znalazła się w bardzo szczególnym momencie swego rozwoju. DJe i producenci z jednej strony pojawili się na szczytach list przebojów, rywalizując z gwiazdami popu, z drugiej zaś wielu świadomych twórców rozpoczęło powrót do prawdziwie niezależnych korzeni.

Muzyka elektroniczna – techno, house, electro czy dubstep – rozbrzmiewa na całym świecie, ale jednak w Europie najważniejszym jej ośrodkiem od lat pozostaje Berlin, zaś w Polsce najwięcej istotnych wydarzeń ma miejsce w Warszawie. Kulisy to próba zarówno szerszego spojrzenia na dzisiejszą sytuację na scenie klubowej, jak i znalezienie podobieństw i różnic pomiędzy wspomnianymi ośrodkami.

Elektroniczna muzyka taneczna przebyła długą drogę – od niszowej ekstrawagancji po jeden z powszechnie rozpoznawalnych elementów popkultury. Jej podstawowe gatunki: techno, house i electro nieprzerwanie ewoluują już od blisko trzech dekad. Pionierami byli zainspirowani europejską elektroniką spod znaku Kraftwerk czarnoskórzy muzycy z Detroit oraz ich równieśnicy z Chicago łączący elektronikę z funkiem spod znaku Motown. Przełom lat 80. i 90. to jedyna w swoim rodzaju eksplozja „acid house“ w Wielkiej Brytanii. Nastepnie przyszedł czas na nową falę berlińskiego techno włączającą elementy reggae i dubu oraz powszechne wykorzystywanie komputera jako głównego narzędzia, zainspirowane przez wizjonerów z San Francisco z początków XXI wieku. Przez te wszystkie lata mogły zmieniać się narzędzia, tempa czy kompozycyjne rygory – ale zawsze była to muzyka tworzona za sprawą bezpośredniego kontaktu z klubowym odbiorcą, zakorzeniona mocno w niewypowiedzianym rytuale – związku DJa/selekcjonera muzyki i jego publiczności, pierwotnie będącej garstką znajomych w nielegalnie wynajętej piwnicy.

Co z tego – jakkolwiek by to nie brzmiało – etosu pozostało do dziś? Cóż, obecnie scena z pewnością znacznie się poszerzyła. Są kluby do złudzenia przypominające owe piwnice sprzed ćwierćwiecza, ale są też DJe despektujący takie miejsca i wybierający raczej rolę współtwórców głównego nurtu muzyki pop. Ten trend zmienia charakter i aurę elektro. To, co zawsze jest żywe i autentyczne w bezpośrednim kontakcie, w przypadku masowości i komercjalizacji staje się odhumanizowaną, niemależe zautomatyzowaną produkcją rytmów i przeżyć – co obserwujemy w ostatnim roku choćby za sprawą mocno kontrowersyjnej eksplozji tak zwanej EDM w Stanach Zjednoczonych.

Szablony kreatywności

O ile techno i house jako samodzielne gatunki powstały za Oceanem, to jednak przede wszystkim w Europie rozwija się główna scena, rynek i społeczność fanów skupiających się na muzyce, ceniących nowe brzmienia a nie tylko przelotnie modne takty. Tutaj wciąż muzyczna awangarda może współistnieć z muzyką promowaną przez mainstreamowe media – i to nader często w jednym miejscu, podczas jednej imprezy.

Powstaje nieuchronne pytanie o oryginalność muzyki, o jej żywotność i kreatywny potencjał; wydaje się, że w tej chwili jest to niestety nierozerwalnie połączone z niespotykaną dotąd łatwością dostępu do czegokolwiek za sprawą Internetu, jak i niezwykle łatwym i bezpłatnym akcesem do narzędzi służących do tworzenia muzyki – przede wszystkim programów komputerowych i aplikacji przeznaczonych dla urządzeń mobilnych. Jeszcze kilkanaście lat temu muzyka tworzona była przede wszystkim za pomocą instrumentów – syntezatorów, automatów perkusyjnych, analogowych aranżerów, zaś rozprowadzana w formie fizycznych nośników – przede wszystkim winylowych singli, w przypadku rzadko wydawanych albumów także płyt CD. Obecnie, w świecie nadprodukcji informacji, w świecie wypełnionym muzycznym software’m, dostępnymi powszechnie zestawami sampli, pętli i aranżacji, kilkoma kliknięciami przekształcanymi w coś przypominającego utwór aktualnie modnego producenta, nie ma nic prostszego niż „wydanie płyty“ w formie kilku plików udostępnionych przez jeden z niezliczonych serwisów służących do … udostępniania plików jakiejkolwiek jakości.

Czy w tej sytuacji można mówić jeszcze o kreatywnym potencjale sceny elektronicznej? Na pewno tak, chociaż na twórców, szczególnie młodych i pełnych zapału, czekają rozliczne pułapki. Przy natychmiastowym przepływie informacji i trendach tworzonych z dnia na dzień, błyskawicznie pojawiają się rzesze imitatorów, kopiujących najbardziej wyraźne schematy w najbardziej banalny sposób. W ten sposób w ciągu kilku lat gatunek zwany dość umownie mianem „minimal“ ewoluował od niszowego, dość awangardowego spojrzenia na muzykę techno przez pryzmat kompozytorów pokroju Steve’a Reicha do krańcowo sformatowanej pseudomuzyki, przewidywalnej co do sekundy i tworzonej powszechnie za pośrednictwem kilku mało wymagających komputerowych programów. Ostatnio to samo powtarza się z muzyką określaną mianem „deep house“ – gdzie prawdziwa istota delikatnej tkanki dźwiękowej apelującej do refleksyjnej wrażliwości zastępowana jest kolejnymi szablonami, powielanymi bezmyślnie przez popularne media.

Na szczęście równocześnie obserwować możemy odwrotny trend – po pierwsze, wielu producentów świadomie rezygnuje z produkcji muzyki czysto komputerowej, decydując się raczej na długie godziny spędzane na żmudnej pracy z syntezatorami czy maszynami perkusyjnymi. Poza tym, poszukiwanie oryginalności w zalewie identycznych brzmień wymusza na nowo potrzebę eksperymentowania, przypominanie sobie niełatwej drogi twórców elektronicznej awangardy, wreszcie kreatywne, a nie odtwórcze, sięganie po mniej znaną muzykę z przeszłości.

O stolicy techno i scenie fanów

Jak w dzisiejszym świecie, w którym sezonowe gwiazdki mające coraz mniej wspólnego z prawdziwą muzyką wypełniają stadiony, zaś doświadczeni artyści coraz częściej świadomie wybierają kameralne imprezy w surowych wnętrzach, odnajdują się twórcy, promotorzy, DJe i wreszcie słuchacze działający w niełatwej przestrzeni między Warszawą a Berlinem?

Światowa stolica techno pracowała na swoje miano od przeszło dwudziestu lat, stając się nowym domem dla dziesiątek artystów z całego świata. Tutaj działały czy działają kluby, będące synonimem jakości, najlepszych programów i najdoskonalszego nagłośnienia – od Tresora po Berghain. Scena warszawska z kolei tworzona jest od lat przez pasjonatów, kluby pojawiają się i znikają, choć od kilku lat można obserwować zarówno konsekwencję niektórych promotorów, jak i coraz bardziej aktualne, głośne nazwiska najciekawszych światowych artystów regularnie pojawiające się nad Wisłą. Wielu polskich producentów ma też silne związki z Berlinem – czy to grając tam regularnie, czy wręcz mieszkając przez pewien czas.

Kulisy to projekt, w którym o stanie dzisiejszej sceny muzyki elektronicznej opowiadająpolscy i niemieccy – ale nie tylko – artyści, DJe, promotorzy, właściciele klubów, projektanci oprogramowania. Ich wideo-wypowiedzi – z festiwalu czy ze studio, wyczerpujące czy w przelocie – oraz teksty dziennikarzy muzycznych pozwalają dostrzec autentyczne mechanizmy rządzące tą branżą. Zaglądając za kulisy możemy porównać warszawską i berlińską scenę klubową, zastanowić się nad możliwymi kierunkami rozwoju, wreszcie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Więcej informacji: www.kulisy.org
Tekst: Maciej Sienkiewicz
Copyright: Goethe-Institut Polska luty 2013

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →