Karin Park dwa razy w Polsce – WYWIAD DLA MUNO.PL

Wywiad

Tuż przed dwoma koncertami Karin Park w Polsce, zapraszamy Was do przeczytania wywiadu z artystką, z którego dowiecie się między innymi o współpracy z Christofferem Bergiem, znanym również jako Hird i wyższości muzyki nad modą.

Pierwsze muzyczne produkcje wokalistki, którymi w 2003 roku podbijała skandynawski rynek, zdobywając nagrody Grammy, w żadnym stopniu nie przypominają obecnych. Na przestrzeni dekady zwiewne popowe piosenki z niczym nie wyróżniającym się śpiewem, ustąpiły elektronicznym, synthpopowym utworom, w których główny pierwiastek stanowi dopracowany do granic wyjątkowości wokal Karin, stawianej na jednej półce z Bjork czy Karin Dreijer Andersson z The Knife.
Czwarty album wydany w 2012 roku nakładem brytyjskiej wytwórni State Of The Eye o nazwie „Highwire Poetry” pozwolił Karin Park wypłynąć na szerokie wody, szturmem wbijając go na playlisty recenzentów muzycznych międzynarodowej areny. Nic dziwnego skoro producentem krążka jest sam Christoffer Berg, znany ze współpracy z The Knife, Planningtorock czy Yukimi Nagano z Little Dragon. Teraz do listy zasłużonych dołączyła Karin Park.
Okazją by usłyszeć Karin Park nadarzy się już jutro w warszawskim klubie 1500m2, zaś dzień później w poznańskim SPOT. Bilety na oba koncerty dostępne są u nas na stronie oraz na Biletomat.pl.
Miejsce: 1500m2 Warszawa

Miejsce: SPOT. Poznań

WYWIAD: KARIN PARK

Czy muzyka była częścią Twojego domu rodzinnego? Gdzie nauczyłaś się grać na syntezatorze?
Mieliśmy w domu każdy możliwy instrument, jaki można sobie wyobrazić. Mój ojciec kupił również Yamahę DX7, kiedy przeprowadziliśmy się do Japonii. Grałam na niej jak miałam 8 lat. Jednakże dopiero w późniejszym okresie mojego życia zaczęłam myśleć o syntezatorach. Zaczynałam od fleta i pianina, na gitarę akustyczną przerzuciłam się w wieku 16 lat, kiedy wyprowadziłam się z domu i nie byłam w stanie zmieścić niczego innego w moim mieszkaniu.
Twoja kariera zaczęła się w dzieciństwie od śpiewania w chórze. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej na temat tego epizodu? Czy to był pierwszy krok w stronę muzyki?
Kościół zapewnił mi scenę, na której zaczęłam występować jako czterolatka. Nie do końca lubiłam wstawać wcześnie w niedziele, ale uwielbiałam śpiewać dla ludzi, była to również dla mnie świetna praktyka. Nauczyłam się również kontrolować nerwy. Zawsze byłam nerwowa i bardzo podekscytowana, ale nauczyłam się jak tego nie pokazywać. Tak w ogóle to nadal taka jestem.
Jak to się stało, że ktoś tak wierzący, po dwóch dekadach śpiewa o „Tysiącu naładowanych broni” i tworzy dramatyczną muzykę?
Nie uważam, żeby to była jakakolwiek sprzeczność. Poprzez religię uświadamia się, czym jest światłość i ciemność. Przyjęłam do świadomości oba zjawiska. W Kościele Chrześcijańskim starają się skupiać tylko na światłości, co ostatecznie prowadzi do katastrofy moim zdaniem. Natomiast, kiedy byłam młoda za mało mówiło się o tej ciemnej stronie, dlatego zaczęło mnie to bardziej fascynować. Co więcej, moi rodzice byli abstynentami, więc po szkole pracowałam jako barmanka. Zabawne jak to działa.
Jak to się stało, że rozpoczęłaś współpracę z Christofferem Bergiem (pracującym m.in. z Fever Ray i The Knife)? Nie zastanawiałaś się, czy współpraca z nim nie pchnie Cię w stronę artystów, z którymi pracował w przeszłości?
Wnioskuję, że myślisz o The Knife. Właściwie, to utwory i większość produkcji była prawie skończona, kiedy przyszłam do niego z nagraniem. Korzystaliśmy kiedyś z usług tego samego menagera i tak właśnie się poznaliśmy. Dobrą rzeczą w Chrostofferze jest to, że potrafi tworzyć i elektroniczną i akustyczną muzykę. Jest to dość rzadkie w dzisiejszych czasach. On ma bardzo dobry gust muzyczny i świetne ucho do miksowania.
Kilka lat temu, wydałaś Ashes to Gold na Young Aspiring Professionals, założonym przez Datarock – norweską kapelę, który promuje tylko lokalnych artystów z Bergen. Po wielu latach, Twój ostatni materiał został wydany na State of Eye (UK). Dlaczego postanowiłaś zmienić wydawnictwo?
Nigdy nie mieliśmy zostać w YAP. To był tylko wydawniczy układ, bo chcieliśmy, żeby Fredrik Saroea wydał album. Staliśmy się dla siebie rodziną i jeździliśmy z nimi w trasy koncertowe. Fredrik wydał mój album, mój brat David zaczął grać z nimi na perkusji, kiedy ich perkusista pewnej nocy podczas trasy złamał nogę na scenie.  To było szaleństwo. W jeden dzień nauczył się 18 kawałków w autobusie i zagrał na ich występnie tej samej nocy. Datarock promowali nas w każdym wywiadzie, a my wszyscy po prostu świetnie się bawiliśmy. Tak właśnie to powinno wyglądać.
Ale potrzebowaliśmy lepszej sieci poza granicami Norwegii, dlatego podpisaliśmy umowę na następny album ze State of the Eye, które znajduje się w Zjednoczonym Królestwie, i które miało więcej pieniędzy, żeby zainwestować w marketing. Uwielbiam obie wytwórnie, ale struktura przemysłu szybko się zmienia, więc zmiany są naturalne, w zależności od tego, czego się potrzebuje.
Nie jesteś tylko muzykiem. Ostatnio poza muzyką grałaś główną rolę w modowym filmie Ady Zandition (projektantki modowej z Londynu) – „She who changes”. Pojawiłaś się również w krótkim filmie Nokii promującym jeden z telefonów, masz swojego bloga, a także stworzyłaś cover samego Justina Biebera. Czy Twoim zdaniem w dzisiejszych czasach muzycy i artyści muszą promować muzykę i samych siebie działając na różne sposoby, które poprowadzą ich do publiczności?
Wydaje mi się, że trzeba być sobą i wykorzystywać każdy aspekt twojej twórczości, to jest coś, co robię. Robię rzeczy, które wydają mi się zabawne i udostępniam je ludziom.
Wydaje mi się, że moda jest ważną rzeczą. Czy według Ciebie ta gałąź sztuki może mieć taki wpływ na ludzi jak muzyka? Jak myślisz, które z nich – muzyka, czy moda – może przynieść więcej wolności obu stronom, zarówno odbiorcom jak i artyście?
Nie traktuję mody jako formy sztuki, która może wpływać na ludzi jak muzyka. To znaczy, muzyka może prawdziwie poruszyć i być wszystkim dla ludzi. Lubię ubrania, ale to mnie nie wzrusza. Ale za to wydaje mi się, że moda jest wpływowa.
Czy według Ciebie rola kobiety muzyka zacznie być postrzegana na tym samym poziomie, co mężczyzny w najbliższej przyszłości? Dziś wciąż np. didżejowanie, czy granie na perkusji przez kobiety nie jest zbyt popularne i traktowane jest jak ewenement. Jest to jeden z przykładów, ale idąc dalej, czy masz jakiś pomysł na zmianę stereotypu kobiety, jako tej słabszej płci?
Wciąż daleka droga przed nami zanim kobieta muzyk będzie postrzegana na tym samym poziome, co mężczyzna. Może 50 – 100 lat. Dziś wciąż kobiety nie mają zbyt wielu autorytetów. Mówię o perkusistkach, gitarzystkach, basistkach, itd. Ale szukamy tych autorytetów dla przyszłych, nadchodzących pokoleń.
Czy mogłabyś polecić jakieś wytwórnie, albo muzyków, którzy promują skandynawską muzykę elektroniczną, a o których warto byłoby wspomnieć naszym czytelnikom, którzy preferują północny styl?
Jasne. Nils Beck jest świetnym norweskim artystą. Kristal & Jonnyboy. Szwedzki duet. Jest to taneczno – muzyczna grupa. Dwoje ludzi, którzy są parą. Są naprawdę słodcy i supportowali nas kilka razy. JJ from Gothenburg jest również świetny. Carmen Villain. Norweska piosenkarka rockowa z fajnym wyczuciem muzyki.

Czy masz jakieś oczekiwania co do Polskiej publiczności?
Wiem, ze będzie niesamowicie. Nie mogę się doczekać przyjazdu.
Rozmawiała: Natalia Wójcik

Tłumaczenie: Daria Budziosz

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →