Joachim Spieth na 10 lat Affin – WYWIAD

1 174
Wywiad
Joachim Spieth na 10 lat Affin – WYWIAD

"Już nie szukam artystów. Obecnie preferuję zacieśnianie grona artystów, jest ono mniejsze niż na początku istnienia Affin. Czasami nawiązuję relacje z przyjaciółmi moich przyjaciół, ale to wszystko dzieję się bardzo naturalnie" - rozmawiamy z szefem wytwórni Affin.

Joachim Spieth to artysta doskonale znany wszystkim fanom techno i minimal techno. Przygodę z muzyką zaczynał od heavy metalu, jako basista w kapeli. Swoje pierwsze kroki na scenie elektronicznej stawiał pod czujnym okiem żywej legendy – Michael’a Meyer’a – debiutując i przez lata wydając na kultowym Kompakt Records. Obecnie jego muzyka to pogranicze techno i atmosferycznego ambientu, nacechowane hipnotyzującymi, organicznymi melodiami. Joachim w tym roku świętuje 10-lecie działalności swojego labelu AFFIN. Z tej okazji przygotował wiele dobrego, m.in. swój pierwszy album.

Joachim Spieth (AFFIN) – WYWIAD

Dziesięć lat temu, kiedy powstawało Affin, już od wielu lat grałeś i tworzyłeś muzykę. Co popchnęło Cię do otworzenia własnego labelu?
Głównym powodem była chęć eksperymentowania oraz decydowania. Wcześniej współpracowałem z labelem Kompakt oraz wieloma innymi wytwórniami i po latach wydawania muzyki poczułem, że muszę stworzyć coś, co będzie częścią mnie, stąd nazwa Affin.
Czy sądzisz, że kierunek Affin oraz Twoja wizja muzyki bardzo się zmieniły przez te wszystkie lata?
Tak i nie. Mój gust muzyczny ciągle ewoluuje. Co do Affin, początkowo szukałem muzycznej różnorodności. Po prawie zunifikowanym gatunku muzyki, na przestrzeni lat został on rozebrany do swojego rdzenia. Jeśli spojrzę teraz wstecz, mogę podzielić czas istnienia labelu na trzy fazy: czas doświadczalny (od początku do czasu, w którym zaczęliśmy wydawać muzykę na winylach), kolejno faza określania się i ostatnie dwa lata – faza „trybu skupionego”.

W jaki sposób dobierasz artystów, których muzykę wydajesz? Czy są jakieś wartości, oprócz brzmienie, którymi się kierujesz?
Już nie szukam artystów. Obecnie preferuję zacieśnianie grona artystów, jest ono mniejsze niż na początku istnienia Affin. Czasami nawiązuję relacje z przyjaciółmi moich przyjaciół, ale to wszystko dzieję się bardzo naturalnie.
Jak zamierzasz uczcić 10. urodziny swojego labelu?
Tworzymy winylową serię kompilacji, na której znajdą się utwory od artystów, z którymi współpracujemy od 2 lat. Pojawi się także kilka nowych twarzy. Seria nosi nazwę „Decennium”. Pierwsza płyta jest już w sprzedaży. Moim osobistym wkładem w obchody tej rocznicy, jest album „Irradiance”. Wybrałem także kilka moich osobistych faworytów, które zostaną opublikowane pod koniec roku jako przegląd-recenzja. Jest jeszcze kilka rzeczy, które zostaną ogłoszone w 2018 roku, ale teraz jest za wcześnie, by o tym opowiadać… Na pewno zrobimy też kilka showcaseów labelu.

„Irradiance” jest Twoim pierwszym solowym albumem i pierwszym albumem wydanym przez Affin. Jak wyglądał proces jego tworzenia?
To był czas ponownego przemyślenia i chęci zmiany mojej muzyki. Nawiązując do niektórych punktów mojej muzycznej przeszłości i łącząc je z moimi rzeczywistymi preferencjami. W 2015 roku trochę nudziła mnie moja własna muzyka, chciałem również udoskonalić wytwórnię… Cofnąłem się więc, przejrzałem po raz kolejny moją kolekcję winylową… Otworzyłem się na nowe inspiracje  i zrobiłem sobie sporą przerwę z wydaniami. Moje ostatnie dwie 12″ („Evaporate” i „Layer”, wydane w 2016 r.) pokazały już, że istnieje nowy pomysł na brzmienie mojej muzyki i labelu. Album uzupełnia ten pomysł. Utwory są ze sobą połączone. To nowy proces pracy, który odkryłem w ciągu ostatnich 2 lat… Jestem pewien, że można w nim poczuć świeże powietrze…
Album składa się z 8 utworów, każdy z nich nosi sugestywny tytuł, o lekko mistycznym zabarwieniu. Czy istnieje jakaś szczególna historia, którą chciałeś nam opowiedzieć?
Muzyka mówi sama za siebie. Nie chciałbym ograniczać niczyjej interpretacji. Myślę, że wystarczająco dużo na ten temat wyraziłem tworząc muzykę. Oczywiście jest to opowieść, w której główną rolę gra ,,światło”.
Jaki kierunek zamierzasz obrać dla swojej wytwórni na najbliższe lata?
Spacer po ścieżce naturalnego rozwoju, tak jak to zrobiłem w przeszłości.
Na koniec chciałabym zapytać, czy istnieje jakaś recepta na sukces, którą zechciałbyś się podzielić z założycielami nowopowstałych labeli?
Hmm… Nie wiem. Intencje, którymi kierują się założyciele labeli są różne, dlatego ciężko wskazać sprawdzone ,,recepty”. Bardzo ważne jest to, co się czuje. Nie należy zbytnio podążać za trendami. Lepiej utrzymywać to, co się tworzy „blisko siebie”.

Rozmawiała: Dorota Smyk (Lost In EtherVIS MAIOR)