Rave powrócił do Instytutu! – RELACJA

Relacja

"Hala była pełna przedstawicieli starej gwardii, jak i tych, którzy tylko słyszeli opowieści o dawnych rejwach" - zapraszamy do lektury naszej relacji z imprezy w legendarnym Instytucie Energetyki w Warszawie.

Nie za często bawisz się w budynku, który jest Centrum Naukowo-Badawczym,  wykorzystywanym przez studentów Politechniki, posiadającym jednocześnie generatory mocy  zdolne wytwarzać pioruny! Imponujące rozmiary budynku, wysokiego na 12 pięter o łącznej  powierzchni 2 tys. metrów kw. tego dnia nie były jednak salą spotkań profesorów i  magistrów, tylko ogromnym parkietem dla techno-rejwerów. Instytut Energetyki powrócił po 10 latach nieobecności, był duch dawnych lat i bity o wysokiej częstotliwości!

Jeff Mills, James Ruskin czy Surgeon – to tylko kilka nazwisk, które przewinęły się  przez Instytut na początku XXI wieku. Sam wiele o nim słyszałem, wiem jak wyglądała scena 10 lat temu i w przeciwieństwie co do niektórych miałem tego dnia neutralne nastawienie. Po początkowych poszukiwaniach wejścia na teren imprezy, moim oczom ukazał się gmach industrialnego budynku i pierwsze wrażenie nie mogło być inne  jak „Woow!”. Przejście przez bramki o stosunkowo wczesnej godzinie poszło sprawnie i można było poświęcić chwilę na odkrywanie terenu.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Tango App

Najlepsze imprezy w Twoim mieście! Bądź na bieżąco.

Odkryj Tango App

4,8 ocena w Apple Store!

Przed wejściem na halę ustawionych było kilka food tracków, zaledwie jedną budka z  piwem i kantor wymiany waluty na żetony. Oczywiście dla zmęczonych były również  miejscówki do odpoczynku. Muszę przyznać, że wyglądało to dość skromnie. Mało osób wiedziało o fakcie wymiany złotówek na żetony, aby cokolwiek kupić na terenie imprezy. Stanie 40 minut w kolejce po żółte karteczki przy ujemnej  temperaturze nie było fajnym przeżyciem (a byłem dość wcześnie). To samo dotyczy również kolejek po piwo.

Bookingi w Instytucie zawsze robiły wrażenie. Nie inaczej było tym razem. Oprócz znanych polskich wyjadaczy, którzy rozgrzewali parkiety kilkanaście lat temu, mogliśmy  usłyszeć także tych zagranicznych, goszczących już w „dawnym Instytucie„. Niezła  frekwencja na parkiecie o wczesnej porze, gdy występy rozpoczynali Łukasz NaporaGerhard Derksen zapowiadała niesamowity klimat. Oświetlenie zawieszone na wysokości 30 metrów, maszyny do dymu oraz nagłośnienie po 12 w nocy dawało fajny efekt. W późniejszych godzinach organizatorzy jakby dołożyli decybeli, aż ściany budynku zaczęły wibrować! Słyszalna była słaba akustyka, ale tutaj nie mam pretensji – ustawić tyle metrów kwadratowych pod techno jest nie lada wyzwaniem.

Przyszedł w końcu czas na główne gwiazdy wieczoru – duet Kaiserdisco oraz wspólny  występ Joela Mulla i Cari Lekebuscha, czyli łącznie 5 godzin świetnej selekcji. O ile o tych drugich byłem spokojny, to Kaiserdisco z Hamburga trochę nie pasowali mi do całego line-upu. Byłem pozytywnie zaskoczony, gdy na ich występie zamiast spodziewanych nudnych tech-housów, dostałem więcej eksperymentów z techno i tribalami. Sami artyści również poczuli magię od publiczności i zaczęli energiczne tańce na dj’ce. Kolejny zaciąg z Drumcode – Szwedzi Joel Mull i Cari Lekebusch po prostu porwali publiczność! Na chwilę tylko odwróciłem się i zobaczyłem tłum ludzi tańczący na kilkadziesiąt metrów od sceny. Hala była pełna przedstawicieli starej gwardii, jak i tych, którzy tylko słyszeli opowieści o dawnych rejwach.

3-godzinny występ, podczas którego nie można było się nudzić, oscylował w okolicy ponad 130 bpm. Wszystko do siebie pasowało – doskonała selekcja, światła, a i ludzie zrobili klimat. Warto również wspomnieć późniejszy doskonały after w klubie Iskra na Wawelskiej, który przeznaczony był tylko dla najbardziej wytrwałych. Konkretne techno sztosy, dzięki którym nie można było odpocząć, odpalane przez ekipę Audio Borderline oraz główną gwiazdę, rezydenta berlińskiego Tresora – Sebastiana Krenzlina brzmiały jeszcze długo po wschodzie słońca. Musiałem uciekać o 9, ale wierzę, że szamani wytrwali spokojnie jeszcze kilka godzin!

Instytut Energetyki od dawna był uznaną marką. Po 10 latach nieobecności na klubowej scenie, ekipa Groove Control dopięła swego i przygotowała dla wszystkich atrakcyjne muzyczne święto. Jeśli muzycznie momentami było „palce lizać” to już organizacyjnie jest trochę do poprawy. Przy takiej pogodzie i tak wielkiej kubaturze budynku, należałoby przenieść część „atrakcji” do środka i ułatwić ludziom możliwość przemieszczania się między barem a parkietem. Ochroniarze również jacyś smutni, jakby w każdym widzieli potencjalnego terrorystę – trochę uśmiechu Panie i Panowie, każdy z nas chce się bawić bezpiecznie. Już w kwietniu planowana jest kolejna impreza z tego cyklu i chciałbym widzieć więcej artystycznej wyobraźni przy projektowaniu wizualnego show, bo w tym budynku jest wielki  potencjał i sam chętnie odwiedziłbym ulicę Mory 8 jeszcze nie raz!

Tekst: Piotr Lenda

Foto: facebook.com/technoinstytut

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →