‚Chcemy wyjść z klubowych ram na koncertowe sceny’ – HVOB dla Muno.pl WYWIAD

2 022
Wywiad
‚Chcemy wyjść z klubowych ram na koncertowe sceny’ – HVOB dla Muno.pl WYWIAD

Duet HVOB zaraz po wydaniu nowej płyty rusza w trasę koncertową, która nie ominie Polski. Z tej okazji postanowiliśmy zadać im kilka pytań...

Ostatni album duetu HVOB – „Trialog” – ukazał się w 2015 roku. Po jego wydaniu Paul Wallner i Anna Müller występowali na wszystkich sześciu kontynentach. Zachęceni sukcesem, wrócili do studia i pracowali nad nowym materiałem, który trafi na ich trzeci krążek, zatytułowany „Silk„. Płyta pojawi się w marcu tego roku jako pierwsza pod szyldem własnej wytwórni Tragen Records.
Warto zaznaczyć, że po raz pierwszy w historii HVOB współpracowali w studio z innymi artystami. Nowy materiał ma być bardziej mroczny i klimatyczny.

HVOB – WYWIAD

Podróżowaliście z albumem „Trialog” po całym świecie. Jak ta podróż wpłynęła na nadchodzący krążek?
Zwiedziliśmy cały świat jakieś trzy razy w ciągu ostatnich dwóch lat, występowaliśmy na każdym kontynencie – to miało olbrzymi wpływ na nas i naszą muzykę. Przede wszystkim jesteśmy wdzięczni za to, że mogliśmy zobaczyć tyle świata, spotkać tak wielu inspirujących ludzi czy mieć po prostu możliwość robić to, co kochamy. To także był bardzo intensywny i pełny wyzwań czas dla nas. Zdaliśmy sobie także sprawę, że chcemy wyjść z klubowych ram na koncertowe sceny i możemy to zrobić z materiałem z nowego albumu.
To będzie Wasz trzeci album. Czy proces kreatywny jakoś się zmienił, patrząc przez pryzmat poprzednich krążków?
Jasne, ten album to kolaboracja z londyńskim artystą Winstonem Marshallem. Napisał do nas osiemnaście miesięcy temu, że chciałby produkować z HVOB. Myśleliśmy najpierw, że to fake. Teraz jesteśmy ekstremalnie zadowoleni, że to zrobiliśmy. Cztery miesiące temu, chcieliśmy zrobić tylko EPkę z dwoma kawałkami, ale praca szła tak dobrze, że postanowiliśmy zrobić cały album. Tak więc, nie mieliśmy za dużo czasu w ciągu ostatnich miesięcy. To był bardzo intensywny okres, ale wiele się nauczyliśmy. On jest niezwykłym songwriterem, ma dobrą rękę do harmonii i słów. Jestem bardzo wdzięczna, że mógł stać się częścią tego albumu. Płyta jest kombinacją dwóch światów – miało to na mnie i Paula wielki wpływ podczas pracy. To był eksperyment dla nas wszystkich i nie możemy się doczekać, aby pokazać go światu.
Co było dla Was największym wyzwaniem podczas pracy z innym artystą w studio?
Chyba wyłamanie się z własnej rutyny. Ale to akurat bardzo dobra rzecz. Po dwóch płytach ja i Paul bardzo potrzebowaliśmy tego nowego podejścia. Jeśli jesteś bystry to każda kolaboracja pozwala Ci rozwijać się jako zróżnicowany muzyk, ale myślę, że to działa w każdej dziedzinie, nie tylko w muzyce.

Gdybyście mogli zaprosić do studia jakiegokolwiek muzyka, niezależnie od gatunku, kosztów lub tego, czy on/ona jeszcze żyje, to kto by to był?
Myślę, że Winston Marshall jest całkiem dobry na początek 🙂
Wydawaliście wcześniej w bardzo mocnym labelu, Stil Vor Talent. Skąd decyzja o starcie własnej oficyny?
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za dwa ostatnie albumowe wydawnictwa w Stil Vor Talent, są świetnymi partnerami. Bardzo mocno w nas wierzyli i pozwolili być sobą. Ale ja i Paul od zawsze byliśmy osobami, które chcą robić wszystko po swojemu, wszystko na własną rękę. Zawsze mieliśmy to marzenie o własnym labelu i pomyśleliśmy, że to będzie na to świetny czas.
A co możecie zdradzić o tour z nowym materiałem?


Nasza trasa z Winstonem odbędzie się w kwietniu, będą to bardziej koncerty niż klubowe imprezy, więc jesteśmy bardzo podekscytowani. Zabieramy ze sobą naszych vjs z lichterloh, którzy pracują dla nas i tworzą teledyski od pierwszego dnia. Nie możemy doczekać się występu w Warszawie. Polska zawsze wita nas z otwartymi sercami i umysłami.