‚Jest jeszcze sporo do zrobienia’ – Angelo Mike i Leon dla Muno.pl – WYWIAD

5 357
Wywiad
‚Jest jeszcze sporo do zrobienia’ – Angelo Mike i Leon dla Muno.pl – WYWIAD

Już w piątek, na specjalne zaproszenie Angelo Mike'a i Leona, Warszawę odwiedzi Guy J. Porozmawialiśmy z organizatorami o ich 15 i 20 latach na scenie.

Angelo Mike i Leon – pseudonimy dobrze znane w Polsce za sprawą długoletniej aktywności na scenach klubowych i festiwalowych. 20 i 15 wiosen w branży muzycznej to nie mało, Angelo i Leon postanowili je podsumować w warszawskim 1500m2, z nie byle jakim gościem, bo w osobie Guy’a J.

Poza szefem wytwórni Lost&Found, w 1500 pojawią się także przyjaciele i koledzy, którzy towarzyszyli Angelo Mike’owi i Leonowi przez te lata.
Impreza już w piątek, a my postanowiliśmy zadać im kilka pytań na temat mijającego czasu za gramofonami.

ANGELO MIKE I LEON (WARSZAWA)

Potraficie oszacować ile mniej więcej godzin spędziliście za deckami?
Angelo Mike: Nie jestem w stanie tego oszacować, ale z pewnością jest to duuużo czasu. Znamy się od piętnastu lat i tyle też gramy wspólnie. Przez większość tego czasu nie jako duet, jednak często na wspólnych imprezach, które zresztą na początku razem z Leonem organizowaliśmy.
Leon: To naprawdę trudno oszacować, ale zdecydowanie trzeba liczyć w tysiącach.

W jakich okolicznościach pierwszy raz zetknęliście się z gramofonami? Kto was uczył miksować?
AM: Pierwszy raz razem graliśmy na afterze piętnaście lat temu, który zorganizowany był u nas w mieszkaniu na Ursynowie. Dziewiąte piętro, mieszkanie wynajmowane przez ekipę młodych freak’ów z południa: dj, organizator imprez, fryzjerka i młoda absolwentka szkoły biznesu. Usunięte meble, prowizoryczna dj’ka, soundsystem, który mocno utkwił w pamięci naszych sąsiadów i doborowe towarzystwo z ówczesnej Piekarni, W5, Fioletu. Ja już byłem od pięciu lat dj’em, Leon stawiał pierwsze kroki. Uczyliśmy się od siebie nawzajem.
L: Pierwszy raz kogoś ”na żywo” grającego z gramofonów widziałem w Trendzie lub Blue Velvet. Pierwsze cenne wskazówki dotyczące miksowania dostałem od Jarka oraz od Marcina (Doubledecker). Zaczynałem ćwiczyć na pożyczonych od nich gramofonach i płytach lub po prostu u nich w domu. Jeżeli chodzi o pierwszą wspólnie zagraną imprezę to było dokładnie tak jak opowiada Jarek.
Najlepsze i najgorsze wspomnienie wyniesione z klubu?
AM: Najlepsze wspomnienia wynosisz wtedy, gdy po nocy w klubie wracasz do domu spełniony i szczęśliwy po super secie. Najgorsze zazwyczaj są związane ze słabym sprzętem, niedociągnięciami ze strony organizatorów i slabym nagłośnieniem, które są plagą polskich klubów.
L: Mam mnóstwo wspaniałych wspomnień i bardzo niewiele tych złych, które raczej staram się traktować jak przygodę lub nauczkę na przyszłość. Z tych zabawniejszych – kiedyś na wyjeździe manager klubu wygonił całą grającą ekipę z Warszawy, w tym mnie, w środku imprezy z pełnego klubu. Poszło o jakąś słowną przepychankę na jednym z klubowych forum między ludźmi z Warszawy i tego miasta. Kiedy manager w czasie imprezy dowiedział się, że jesteśmy właśnie z Warszawy, kazał zabierać gramofony i szybko uciekać 😉

15 i 20 lat to kawał czasu. Czy dacie radę podsumować te lata tylko w 3 słowach?
AM: Szczęśliwy kawał życia.

L: Przygoda życia.

Jaka jest największa zmiana, która zaszła przez te lata w polskich klubach?

AM: DJ-e przestali grać z winyli, a kontrolery pojawiły się nawet w Tesco, więc każdy jest DJ-em. Więcej zagranicznych bookingów i więcej kumatej publiczności. Kluby dziś są pełne młodych, ciekawych nowej muzy ludzi. Nadal jednak jest za mało profesjonalizmu i brak kasy, co powoduje że taplamy się w tym samym sosie od lat. Jest też oczywiście dużo pozytywnych sygnałów, że scena się rozwija. Na pewno scena festiwalowa poszła bardzo do przodu: Open’er, Audioriver, Orange.
L: Moim zdaniem scena posunęła się do przodu. Imprezy na 1000+ stały się codziennością, standardy produkcji eventów są zdecydowanie wyższe. Zagraniczni headlinerzy przestali patrzeć na nasz rynek z rezerwą i chętnie przyjeżdżają, nie tylko do Warszawy. W zasadzie w każdy weekend w dużym mieście gra ktoś ciekawy z zagranicy, a niejednokrotnie w jednym mieście mamy 2-3 duże imprezy w ten sam weekend i co ważniejsze, wszystkie wychodzą dobrze. W kilku miejscach zmiany na lepsze poszły naprawdę daleko. Na przykład z perspektywy kilku ostatnich lat to co się dzieje we Wrocławiu jest niesamowite. Ekipy z Pralni, Wooded, Slap, Miód czy Suck My Bass robią tam fantastyczną robotę na najwyższym poziomie. Jeżeli ktoś jeszcze nie był na imprezie we Wrocławiu to serdecznie polecam. Na pewno duże znaczenie miał rozwój sceny festiwalowej z dobrą muzyką elektroniczną i alternatywną.

„Miłość do płyty winylowej” – dokument-wehikuł czasu, w którym Angelo Mike występował, a Leon z pewnością oglądał. Co o nim sądzicie z perspektywy czasu?

AM: Fajny dokument pokazujący ciekawy moment rozwoju sceny klubowej. Moment, w którym Techno było jakimś movementem, czymś nowych i nie zepsutym.
L: Dokument pokazuje jak wyglądała scena z perspektywy Warszawy w czasach, kiedy zaczynałem. Scena na pewno była bardziej spontaniczna i szalona. Właśnie z perspektywy tego filmu widać jak bardzo się zmieniła pod każdym względem, wyglądu klubów, ludzi na imprezach, muzyki, a nawet sposobu tańca. Jeżeli chodzi o Warszawę to brakuje może zdjęć z Piekarni, gdzie bawiła się wtedy trochę starsza klientela, ale imprezy były jak najbardziej szalone. Dzisiaj wszystko jest trochę bardziej poukładane i grzeczne, co nie znaczy, że gorsze. Jest po prostu inaczej.  


Jakie macie plany na kolejne 15 i 20 lat?
AM & L: Robić swoje. Grać, organizować imprezy i przyczyniać się do rozwoju sceny. Jest jeszcze sporo do zrobienia.
Jeden utwór, który mógłby podsumować Wasze kariery to?
AM: Underworld – Born Slippy

L: Skoro Jarek wskazał już ten numer, który i w moim przypadku wydaje się dobrym wyborem, to ja wskażę numer Jimpy Feat. Sarah – Talkin’ (Tarrentella Vs. Redanka Remix). Dodatkowo bardzo ważna była dla mnie kompilacja Sashy i Digweeda – „Communicate”. To było coś innego w porównaniu do panujących w tamtych czasach w polskich klubach funky house z jednej strony i mocnego techno z drugiej. To między innymi przez tą kompilację zdecydowałem się na przygodę z dj-ingiem.

Rozmawiał: Mariusz ‚Zariush’ Zych

Fot. Jagoda Waśko