’To jest naprawdę dobry czas dla techno’ – Emmanuel dla Muno.pl WYWIAD

Wywiad

Porozmawialiśmy z szefem wytwórni ARTS, Emmanuelem, który już w najbliższy weekend po raz kolejny odwiedzi Polskę, tym razem poznański klub Projekt LAB.

Cykl Playground rozpocznie czwarty sezon z Emmanuelem, pochodzącym z Włoch didżejem, producentem i właścicielem prężnie działającej wytwórni ARTS, która zrzesza takie osobistości, jak SLS, Jonas Kopp, Terrence Dixon, James Ruskin, Radio Slave, Dax J czy Acronym. Do grona fanów talentu Emmanuela należą Sven Vath, Ben Klock, Marcel Dettmann i Surgeon, co należy traktować jako znakomitą rekomendację tego artysty.
Emmanuel zagra 30 września w poznańskim klubie Projekt LAB, a bilety na jego występ możecie zamawiać na naszej stronie.

EMMANUEL (ARTS) – WYWIAD

Jesteś po dwóch pierwszych występach w Polsce. W tym miesiącu odwiedziłeś Sopot i Szczecin, przed Tobą trzecia impreza w Poznaniu. Można powiedzieć, że Polska we wrześniu stałą się Twoim drugim domem. Jak oceniasz naszą publiczność?
To prawda, nigdy nie grałem w Polsce i zobaczenie nocnego życia tego kraju jest czymś nowym. Lubię odwiedzać kluby i fanów techno w różnych miejscach. Oba miasta, w których do tej pory grałem, mają dużą moc. Uwielbiam klimat Sopotu, mogłem przetestować różne rzeczy. Ludzie w Szczecinie lubią mocno się zabawić! Bardzo fajni ludzie, chciałbym tam wrócić i zrobić to jeszcze raz!

Twoja wytwórnia A R T S stała się jedną z najciekawszych, jeśli chodzi o scenę techno. Co stoi za sukcesem takiego projektu? Sztab ludzi czy sam nad wszystkim pracujesz?
Tak, label jest dobrze rozpoznawalny. Trudno wskazać jedną przyczynę, ale myślę, że to wszystko za sprawą jakości muzyki. Jestem bardzo wybredny i wiem co działa, a co nie. Na szczęście mam ten talent i przekładam to na naszą korzyść. Nie mamy wielkiej ekipy, za tym wszystkim stoją moje pomysły i moja pasja. Jest jeszcze jedna osoba, która zajmuje się logistyką. Zwykle proszę o muzykę ludzi, których cenię, czasem dostaję bardzo dobre promówki, które robią na mnie wrażenie i muszę je wydać.

Kto według Ciebie zasługuje teraz na największą uwagę?
Nie jest łatwo stwierdzić kto zasługuje na szczególną uwagę, ale na pewno mogę powiedzieć, że mamy różne trendy. Dax J pokazuje jak oldschoolowe techno może się mieszać z nowym, Keith Carnal jak łatwo i efektywnie groove może działać z dobrymi teksturami melodyjno-atmosferycznymi, Shlømo jak hipnotyzm może stać się czymś więcej, Judas jak przydatny może być modular. Mogę tak wymieniać cały dzień, to jest naprawdę dobry czas dla techno.
A dokąd zmierza A R T S?
Wytwórnia nabrała rozpędu dzięki muzyce, doszliśmy do tego momentu naprawdę szybko, za co dziękujemy wszystkim kupującąm z dobrym gustem, ale idea wykracza poza wytwórnię. Chcemy osiągnąć poziom instytucji, lecz bez określonej lokalizacji i miejsca. Muzyka jest kluczowa, ale nie tylko. Chcemy inspirować ludzi, aby robili coś lepiej, inspirować, by stali się lepsi.

Od kilku miesięcy mieszkasz w Berlinie. Czy to miasto w jakiś sposób odmieniło Twoje podejście do sceny, muzyki i życia?
Berlin to niepowtarzalne miasto i nie można porównać go do żadnego innego miejsca na ziemi. Tu uczysz się każdego dnia, a każdego weekendu usłyszysz w klubach nowych artystów, czasem większych, czasem mniejszych, a czasem takich, których zupełnie nikt nie zna. To jest właśnie piękno tego miasta, każdy ma tu szansę i każdy może pokazać swoje pomysły. Nie sądzę, aby moje nastawienie bardzo się zmieniło, ale zdobywam tu coraz więcej doświadczenia, w dużo większym wymiarze niż w miejscach, w których wcześniej mieszkałem. Mogę tu poznawać wiele interesujących osób i pracować z ekipą ARTS. Showcase w Berghain jest tego przykładem.

Gdzie widzisz siebie i swój label za 5 lat?
Dobre i trudne pytanie. Dokładnie wiem co chcę osiągnąć poprzez pracę na rzecz labelu. Myślę, że za 5 lat będziemy prawdziwym i silnym kolektywem artystów, z ważnymi showcaseami w najlepszych klubach i miejscach na świecie. Wiem, że to duże słowa, ale to się już dzieje. Myślę, że będziemy mieć potężny katalog z miejscem na eksperymentalne wydawnictwa.

Który z Twoich występów zapadł Ci najbardziej w pamięci i co się wtedy wydarzyło?
To pytanie jest bardzo proste… Grałem w Berghain jakiś czas temu i było to jedno z moich najlepszych doświadczeń. Bycie w miejscu z tak wielką energią sprawiło, że zagubiłem się w dźwięku do momentu aż uświadomiłem sobie, że jestem właśnie tu i gram dla tak wielu ludzi krzyczących do mnie. Zamykającą część naszego showcase zagrał mój dobry przyjaciel Dustin, osiągając poziom, w którym wszyscy na raz rozebrali się praktycznie do naga. To było jedno z moich najlepszych doświadczeń w życiu.
Dlaczego właśnie techno? Jak to się u Ciebie zaczęło?
To przyszło całkiem naturalnie, zacząłem kiedy miałem 16 lat, chodziłem do klubów i doświadczałem życia klubowego jak każdy. W pewnym momencie miałem ochotę zrobić coś zupełnie innego niż to, co słyszałem każdego weekendu. Nauczyłem się robić bity i po dwóch latach doszedłem do wniosku, że robię techno i wydaję w najlepszej wytwórni w okolicy. To wszystko wychodziło z mojej głowy i trafiało do komputera, a później na płytę. Dobre czasy.
Czym zaskoczysz klubowiczów podczas swojego kolejnego występu w naszym kraju?
Nigdy nie miałem jednego sposobu na to co robię na scenie, jestem mocno emocjonalną osobą, analizuję wszystko, aby wyjść poza zwykły sposób grania techno. Przychodzę do klubu wcześnie, nawet przed otwarciem, aby zobaczyć jak impreza się zaczyna i jak grają rezydenci, na co nakręcają się ludzie, a później rozważam jaką historię chcę opowiedzieć ludziom krok po kroku, aby dobrze się bawili. Chcę zabrać ich na wyższy poziom. Taki mam cel. Zamiast koncentrować się na sobie, znalazłem sposób jak harmonijnie zmieszać moją muzykę i wiedzę, aby ludzie mogli lepiej tego wszystkiego doświadczyć. Pracuję już długo i lubie oglądać tego rezultaty w klubie. Ta impreza będzie wyjątkowa, bo poznałem już rezydentów cyklu. Nie mogę się doczekać! 🙂
Rozmawiał Kaotik
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →