Emika – DVA

3 408
Recenzje
Emika – DVA

Info

Data wydania:
2013/06/10
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:
Bardzo lubię wysoko zawiesić poprzeczkę artyście po tym, jak urzekł mnie on swoim studyjnym debiutem. Taki właśnie było z albumem Emiki sprzed dwóch lat, niezwykle barwnym, pełnym innowacyjności. Wszystko to podane i splecione zostało ciężką, mroczną, wręcz duszącą umysł elektroniczną poświatą. Moje oczekiwania wobec kolejnej płyty były zatem słusznie wygórowane.
Nowy album o dosyć trywialnym nazewnictwie „Dva” przynosi 15 premierowych utworów, z czego jeden to cover. Po bardzo nastrojowym, symfonicznym „Hush” następuje pierwsze uderzenie nowej/starej Emiki. „Young Minds” atakuje niemal od samego początku potężną linią basową, która jakby dominowała i sterowała całym utworem. Powraca uderzająco mroczna warstwa liryczna.
Bardzo szybko daje się jednak zauważyć, że na nowym albumie muzyka Emiki nieco zwolniła, stała się poważna i stonowana. Na „After the Fall” robi się nawet całkiem nastrojowo. O wiele gładsze linie melodyjne splatają się z kosmicznymi dźwiękami. Przez to wszystko przebijają się charakterystycznie brzmiące trąbki – tak jakby Woodkid maczał palce przy tym utworze. Niezwykle wyniosły moment albumu to „Dem Worlds”. Opierający się niemal wyłącznie na smyczkach utwór otulony spokojnym i poważnym wokalem Emiki prowadzi w melancholię.
Kolejne utwory kontynuują i rozwijają wszystkie najlepsze rozwiązania, którymi posługuje się producentka. Świetne sample, ciekawe i zaskakujące przejścia pomiędzy liniami melodyjnym („Primary Colours”). Wokal Emiki jest zmienny. Zmienia się tonacja i skala jej śpiewu („Sleep With My Enemies”). Wszystko to w dalszym ciągu opiera się na uderzająco charakterystycznej linii basowej, która również potrafi niejednokroć zaskoczyć. Wspomniany na początku cover dotyczy utworu „Wicked Game” Chrisa Isaaka. Co cieszy, jest to dosyć luźna interpretacja cechująca się pewnymi odstępstwami w stosunku do oryginału. Nie działa to w żaden sposób na niekorzyść. Kolejne utwory nie mogą się ze sobą zlewać czy ścierać. Naprzemiennie panuje tu różnorodność oraz barwne i ciekawe zabiegi produkcyjne („Fight for Your Love”).
Gdybym powiedział, że nowy album Emiki utrzymał poziom debiutu i stanął na wysokości zadania – skłamałbym. Longplay „Dva” jest bowiem o wiele lepszy od swojego poprzednika. Ewidentnie daje się tu odczuć rozwój artystki na niemal każdej płaszczyźnie. Krótko mówiąc Emika odrobiła swoją pracę domową na 5.
Tekst: Marek Cisek