Najpierw były płyty, potem sprzęt – DJ Bert WYWIAD

Wywiad

Wielkimi krokami zbliża się III Konferencja Muzyczna Audioriver we Wrocławiu. Z tej okazji postanowiliśmy porozmawiać z jednym z prelegentów, dobrze nam wszystkim znanym DJ Bertem.

III Konferencja Muzyczna Audioriver odbędzie się 13 kwietnia w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego. Panele dotyczyć będą min. sytuacji kobiet na scenie elektronicznej, roli wytwórni muzycznych na dzisiejszym rynku, pozyskiwania środków unijnych na wydarzenia kulturalne oraz początków muzyki elektronicznej.

Ten ostatni temat, w formie wykładu poruszy Norbert Borzym, znany również jako DJ Bert – dziennikarz radiowy, związany z Czwórką Polskim Radiem, przedstawiciel takich kolektywów jak Last Robots czy Boogie Mafia.

W rozmowie z Alexem Kubaczewskim, uchyla rąbka tajemnicy, czego będzie dotyczyć jego prelekcja, oraz wspomina swoje początki z muzyką elektroniczną

WYWIAD: NORBERT BORZYM (Czwórka Polskie Radio/ W-wa)

Jak właściwie rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką elektroniczną?

W podstawówce regularnie słuchałem audycji Kaczkowskiego i Beksińskiego emitowanych w Polskim Radiu. Była to końcówka komuny, prawa autorskie w PRL nie funkcjonowały. Prowadzący puszczali całe płyty, a słuchacze nagrywali je na kasety. Tak poznałem Kraftwerk, Cabaret Voltaire, Art of Noise… Później w stolicy pojawił się klub Filtry, gdzie didżeje miksowali płyty – wtedy poznałem elektronikę do tańczenia. Na początku nie byłem tym zachwycony, wolałem hip hop…

Na jakim nośniku zakupiłeś pierwszą muzykę. Czy była to kaseta, vinyl czy płyta CD? Jakiego artysty była to twórczość?

Jeszcze jako małolat pojechałem do ojca, do Stanów. To był pamiętny rok ’89. Popracowałem tam miesiąc zbierając brudne naczynia w knajpie i za zarobione pieniądze ruszyłem na zakupy płytowe. Wtedy kupiłem pierwszą płytę CD – debiut Beastie Boys „Licenced To Ill”. Mam ją zresztą do dziś. Myślę jednak, że pierwsze winyle wpadły mi w ręce kilka lat wcześniej. Jakimś cudem udało mi się kupić 7 calowe single Tiltu i TZN Xenny, za kieszonkowe od babci. Zabawne, ale nie miałem na czym ich odtwarzać, podobnie jak wspomniane CD Beastie Boys… Najpierw były płyty, a potem sprzęt!

Dj Bert

 

Czy istnieje osoba, która wpłynęła na Twoje postrzeganie muzyki elektronicznej? Kto inspiruje Cię jeśli chodzi o jej tworzenie?

Andrew Weatherall to mój heros – moim zdaniem największa osobowość na szeroko pojmowanej scenie elektronicznej. Artysta otwarty, wszechstronny, o dużym poczuciu humoru i do tego intelektualista. Bardzo też cenię Grega Wilsona i rewolucjonistów z The KLF…

Czy faktycznie w dzisiejszych czasach, aby zostać muzykiem, wystarczy komputer? Jak to wyglądało w latach 80. i 90.?

W 1982 roku Arthur Baker zaczął pracę nad „Planet Rock” Bambaaty, jednym z najsłynniejszych elektronicznych nagrań wszechczasów. Nowojorczyk wspomina, że chciał wykorzystać automat perkusyjny Rolanda 808, tyle że go nie posiadał ani tym bardziej nie potrafił obsługiwać. Znalazł jednak ogłoszenie w lokalnej prasie „za 20 dolców wypożyczę Rolanda 808 – programowanie gratis”. W tamtym czasie sprzęt był cholernie drogi – sampler Fairlighta, dziś urządzenie prymitywne, kosztował…100 tysięcy dolarów! Mało kto mógł sobie na niego pozwolić. Co więcej, termin producent oznaczał coś innego niż dziś. Wtedy producent odpowiedzialny był za koncepcję muzyczną, organizował sesje nagraniowe, mówił co chce usłyszeć – grali jednak inni. On nawet nie dotykał miksera – tym zajmował się zaufany inżynier dźwięku. Dziś nie potrzeba hardware’u, wystarczy jeden człowiek, komputer, pomysł i odrobina wiedzy do jego realizacji.

Obecnie to maszyny zastępują instrumenty, komputery zastępują muzyków, a podczas występów często jedna osoba z laptopem potrafi porwać tłum jak niejeden zespół. Jak bardzo Twoim zdaniem elektronika odmieniła artystów, muzykę i jej odbiorców?

Najlepszym przykładem jest Justice. Dwóch gości stoi na scenie, co tam robią i w czym grzebią – nie wiadomo, na pewno machają do tłumu, który na sam ich widok już popadł w amok. Młodsi wiekiem to akceptują i jest dla nich normalne. Starsi często kręcą nosem, chcą widzieć prawdziwe instrumenty. Często nie rozumieją, że najważniejszy jest jednak przekaz muzyczny. Zresztą to dzięki najnowszej technologii nie trzeba kończyć szkoły muzycznej, żeby wyjść na scenę i zaprezentować coś ciekawego.

Konferencja Audioriver 2012 – Poznań

 

Jak Polska scena prezentuje się jeśli chodzi o kreatywność, na tle światowej muzyki elektronicznej? Wytyczamy trendy czy podążamy utartymi ścieżkami?

Możemy pochwalić się kilkoma artystami na światowym poziomie, nie wyznaczamy jednak trendów. Jeśli chodzi o kluby to jesteśmy daleko w tyle – tylko kilka miejsc w Polsce zasługuje na to miano. 

W jakim kierunku, w ujęciu technologicznym, zmierza muzyka elektroniczna?

Będzie coraz więcej przeróżnych kontrolerów. Wyobraźnia ludzka nie zna granic – niektórzy wykorzystują nawet warzywa do kontrolowania i generowania dźwięku!
Już dziś wystarczy dobry laptop, kontroler, karta… i wyobraźnia.

Do kogo głównie będzie skierowany Twój panel podczas III konferencji Muzycznej Audioriver we Wrocławiu?

Uważam, że do lepszego pojmowania teraźniejszości niezbędna jest wiedza o przeszłości. Pokażę, gdzie i kiedy wszystko się zaczęło, jak zmieniała się technologia oraz rola producenta na przestrzeni ostatnich trzech dekad.

Rozmawiał: Alex Kubaczewski

Foto główne: Butlon.blogspot.com
Foto text: Michał Murawski, Kasia Lisiecka

Więcej:

13.04 III Konferencja Muzyczna Audioriver @ Wrocław

13.04 After Party po III Konferencji Muzycznej Audioriver: LOTTIE (UK) @ Wrocław

Polub muno.pl na Facebooku: