Damian Lazarus dla Muno.pl – WYWIAD!

3 936
Wywiad
Damian Lazarus dla Muno.pl – WYWIAD!

Na niecały tydzień przed oficjalnym rozpoczęciem włoskiego festiwalu Movement Torino Music Festival, postanowiliśmy zadać kilka pytań debiutującemu na tym wydarzeniu Damianowi Lazarusowi.

Odbywający się już po raz szósty Movement Torino Music Festival to młodszy kuzyn festiwalu Movement z Detroit. Podczas pięciu dni trwania imprezy, do włoskiego miasta przybywają największe, najciekawsze i najgorętsza nazwiska w muzyce elektronicznej.

W tym roku festiwal odbędzie się w dniach 27-31 października. Line-up imprezy zapowiada się niezwykle ciekawie. Do Turynu przybędzie praktycznie cała śmietanka świata muzyki elektronicznej. Wśród największych gwiazd można wymienić Underworld, Green Velvet, Lil Louisa, Derricka May’a czy też Carla Craiga. Nie zabraknie też stałych punktów wielu dużych festiwali, do których bez dwóch zdań należą John Digweed, Steffi, Cassy, Guy Gerber, Shinedoe oraz Damian Lazarus

LINE UP – Movement Torino Music Festival:
Underworld (live) / Laurent Garnier presents L.B.S (live) / Carl Craig 69 (live) / John Digweed / Guy Gerber (live) / Green Velvet  / Damian Lazarus / Visionquest / Cassy / Art Department / Steffi / Derrick May / Aufgang / Shinedoe / Space Dimension Controller / Mirko Loco / Lil’ Louis / Andrea Belli / Kyle Hall / Stacey Pullen / tania Vulcano / DJ W!LD / Davide Squillace / Lollino / Luca Pussycat / Federico Buratti / Chuck Flask / iRobots / Federico Gandin

Z okazji zbliżającego się Movement Torino Music Festival, Muno.pl postanowiło porozmawiać z właścicielem wytwórni Crosstown Rebels – Damianem Lazarusem.

WYWIAD MUNO.PL: DAMIAN LAZARUS

Jaka była pierwsza płyta, którą kupiłeś sobie za własne pieniądze? Wciąż ją masz?

Kiedy miałem 12 lat dorabiałem w biurze podróży i dzień w dzień po pracy chodziłem do HMV na zakupy. Tak naprawdę to wówczas pracowałem tylko i wyłącznie po to, żeby mieć pieniądze na płyty. Pierwsze z nich, o ile dobrze pamiętam, to były „Brazilian Love Affair” George’a Duke” oraz „Blue Monday” New Order. Wtedy byłem też wielkim fanem Howarda Jonesa, tak więc na pewno na początku kupiłem sobie również „Human’s Lib”. Uwielbiałem też ścieżkę dźwiękową do „The Women in Red” autorstwa Steviego Wondera.
Kiedy tak na prawdę zainteresowałeś się muzyką elektroniczną?
Chyba największy wpływ w tamtym okresie miał na mnie mój kuzyn. Zawsze chciałem być taki jak on – prowadzić luźny tryb życia, palić papierosy i kupować płyty hip hop’owe, electro i soul’owe.
W jakim momencie swojego życia zacząłeś brać czynny udział w scenie?
To wszystko działo się w tym samy okresie. Wydzwaniałem do pirackich rozgłośni radiowych w ramach konkursów na płyty i wejściówek na imprezy, na które chodziłem sam, do póki nie znalazłem swojej własnej imprezowej ekipy. Później, w wieku 14 lat, kupiłem sobie gramofony i mikser. Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem też pisać o muzyce dla Youth Magazine, który wydawany był przez Amnesty International.
Wiem, że w późniejszym okresie redagowałeś również gazetę Dazed & Confused, a następnie założyłeś własną wytwórnię. Czy masz jakąś radę dla naszych czytelników jak odnieść sukces?
Jeśli chcesz odnieść sukces musisz nauczyć się pracy w zgranym zespole. No i sukces jest zdecydowanie przyjemniejszy, jeśli dzielisz go z kimś, aniżeli świętujesz go samemu.
Niedawno nagrałeś kompilację „Get Lost 4”. Jak sądzisz, co jest największym wyzwanie dla DJ’a przy tworzeniu tego typu mixów?
Trzeba mieć absolutną pewność, że każda sekunda miksu, każdy wybrany numer oraz każdy szczegół przetrwa próbę czasu i przy każdym kolejnym słuchaniu będzie brzmieć świeżo.
 
Crosstown Rebels bez dwóch zdań miał bardzo dobry rok. Czy kiedykolwiek spodziewałeś się takiego sukcesu?
 
Nie, nigdy się tego nie spodziewałem, ale miałem głęboką nadzieje, że pewnego dnia moje gusta zbiegną się gustami innych ludzi, albo gusta innych ludzi dogonią moje. Jestem bardzo wdzięczny moim uszom za to, że pomogły mi wytropić część tej niesamowitej muzyki, którą ostatnio wydaliśmy. 
Najbliższe plany dla Crosstown Rebels?
Planujemy mocno zaskoczyć wszystkich nowymi singlami od Luci Bacchetti, Mathew Jonsona, Dinky, Nico Purmana, Tale of Us oraz Art Department. Niebawem wydamy też kolejną edycję „Rebel Rave”, która będzie składać się z trzech płyt, w tym jedna zmiksowana przez moich przyjaciół Droog.
 
Jaki jest Twoim zdaniem najlepszy i najgorszy aspekt prowadzenia wytwórni w 2011 roku?
Bardzo pozytywne jest bycie świadkiem powiększania się sceny. I mimo tego, że coraz więcej ludzi zaczyna w niej brać czynny udział, nasza scena nie traci nic ze swojej wiarygodności i nikt nie musi się jakoś specjalnie naginać, żeby spodobać się ludziom. Nasza scena wciąż jest undergroundowa, z tą małą różnicą, że trochę więcej osób postanowiło do niej dołączyć. Jeśli chodzi o negatywny aspekt w prowadzeniu wytwórni to na pewno brak czasu. Rok ma za małą ilość tygodni, żeby wydawać całą tę znakomitą muzykę, którą mam okazję słyszeć.
 
Czy są według Ciebie jakieś nowe nazwiska, na które warto zwrócić uwagę?
Na pewno Fur Coat niebawem zaskoczą wszystkich muzyką ze swojego nadchodzącego albumu. Tych dwóch producentów z Wenezueli ostatnio robią naprawdę niesamowitą muzykę, z udziałem bardzo ciekawych wokalistów. Jest też ciekawy producent z Iranu – Amirali – który nagra dla Crosstown Rebels album. On robi coś zupełnie innego i spodziewam się, że innym się również spodoba. Oprócz tego, to warto wymieć nowy, wspólny projekt Dinky i Mathew Stylesa – Harris, którego tylko i wyłącznie można określić mianem pięknego. 
 
A jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?
 
Uwielbiam ostatnio grać. Czuję, że moje brzmienie jest bardzo płynne, tak samo jak czuję się mocno związany zarówno z muzyką, jak i z ludźmi dla których gram. Na polu producenckim planuję wydać na początku przyszłego roku nowy numer, którego nagrałem wspólnie z Jamesem Whatem pod szyldem ZOD. Pod kątem managera wytwórni – z kolei – planuje wydać niebawem albumy wspomnianych już przeze mnie artystów oraz nowe albumy Jamiego Jonesa, Maceo Plexa, Art Department i Deniz Kurtel.
 
Co możesz nam powiedzieć o festiwalu Movement w Turynie?
Będzie to mój pierwszy występ na tym festiwalu, ale grywam w Turynie od lat. Mówiąc zupełnie szczerze, jest to jedno z moich ulubionych miejsc do grania. Uwielbiam wyłożone kostką brukową ulice starego miasta oraz wszystkie wspaniałe zabytki, które można znaleźć w tym mieście. Warto też wybrać się do muzeum kina.
Więcej informacji: www.movement.it