Polsko-brytyjskie absurdy. Co dalej z klubami w UK?

702
News
Boris Johnson

Miesiąc temu informowaliśmy o przeciekach mówiących o możliwości powrotu brytyjskiej branży kulturalno-rozrywkowej do życia. Premier Boris Johnson potwierdził te plotki. Wygląda jednak na to, że podobnie jak w Polsce, chodzi o kluby muzyczne, nie zaś o kluby z muzyką elektroniczną. Ale to nie koniec polsko-brytyjskich absurdów.

Powrót klubów…

A zatem to oficjalne. Wielka Brytania odmraża sektor kulturalno-rozrywkowy. Wszystko to odbywa się oczywiście w oparciu o szczegółowe zasady i w ramach reżimu sanitarnego. Teatry, hale koncertowe, a przede wszystkim kluby muzyczne będą mogły powrócić do funkcjonowania już od 1 sierpnia. Tak przynajmniej twierdzi Boris Johnson. Niestety, informacje widniejące na stronie brytyjskiego rządu, nie wszystkich napawają nadzieją…

Zasady, na jakich wspomniane miejsca mogą powrócić, zostały przedstawione na stronie internetowej brytyjskiego rządu. Czytamy tam m.in., że od 1 sierpnia do funkcjonowania mogą powrócić m.in. kręgielnie, lodowiska, kasyna, gabinety kosmetyczne i centra konferencyjno-wystawiennicze.

…ale nie wszystkich

Niestety, czytamy tam również o miejscach, które pozostaną zamknięte. Wśród nich znalazły się m.in. kluby nocne oraz centra rozrywki i salony gier. Przy tych miejscach nie wskazano możliwego terminu powrotu do działalności.

Sytuacja ta jest o tyle dziwna, że Boris Johnson zapowiedział… powrót koncertów i miejsc organizujących wydarzenia muzyczne. W ubiegły piątek brytyjski premier oraz Oliver Dowden, minister cyfryzacji, kultury, mediów i sportu, ogłosili wznowienie działalności teatrów, hal koncertowych i „innych miejsc”.

W cytowanym przez Rolling Stone komunikacie Dowdena czytamy:

Brytyjski sektor występów artystycznych jest znany na całym świecie i cieszę się, że robimy rzeczywisty postęp w ponownym otwarciu jego drzwi dla publiczności z zachowaniem dystansu społecznego. Od sierpnia kina pod dachem, hale muzyczne i przestrzenie do występów będą bezpiecznie witać widzów w całym kraju.

Jak można się domyślić, nie wszyscy zostali ujęci w planie powrotu do funkcjonowania. Brzmi znajomo, prawda?

Brytyjskie absurdy

Z jednej strony chwaliliśmy Brytyjczyków za wsparcie sektora kultury potężnym zastrzykiem publicznych pieniędzy. Z drugiej z uwagą przyglądamy się innym regulacjom, nierzadko przypominającym te obowiązujące w Polsce, a czasem nawet bardziej restrykcyjnym. Przykład? W Wielkiej Brytanii dozwolona jest organizacja przyjęć weselnych jedynie do 30 osób (w Polsce do 150). Dopiero teraz oficjalnie powrócić mogą gabinety kosmetyczne.

Koncerty wracają, kluby się zamykają

W chwili, gdy hale koncertowe szykują się do powrotu, w UK zamykają się kolejne kluby. W ubiegłym tygodniu dwie uznane miejscówki z Manchesteru, Gorilla i The Deaf Institute, ogłosiły zamknięcie. Roy Ellis, dyrektor generalny Mission Mars, firmy stojącej za tymi miejscami, przekazał w oświadczeniu, że:

Ta trudna decyzja została podjęta w kontekście COVID-19 i wymuszonego zamknięcia wszystkich naszych miejsc oraz ciągłych ograniczeń dotyczących otwierania lokali z muzyką na żywo.

Skoro brytyjski rząd przekazał blisko 1,6 miliarda funtów na ratowanie kultury, w tym klubów, to jakim cudem zamykają się kolejne z nich? Night-Time Industries Association, organizacja zajmująca się klubami funkcjonującymi w UK, zwraca uwagę na to, że program pomocy nie został przygotowany prawidłowo, a przekazywane w jego ramach fundusze nie są rozdzielane sprawiedliwie. Według przedstawicieli stowarzyszenia, kluby z muzyką elektroniczną mogą liczyć na najmniejsze wsparcie.

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Sytuacja klubów w Polsce i Wielkiej Brytanii. Różnice i podobieństwa

Podobnie jak w Polsce, brytyjskie kluby starają się jak mogą, by wrócić do życia w formie pozwalającej na funkcjonowanie. Wiele z nich przekształciło swój profil na bardziej „barowo-kawiarniany”. Te kluby, które mogły sobie na to pozwolić, przeniosły się do otwartych przestrzeni. Część zaczęła organizować niewielkie imprezy pod gołym niebiem, np. w przystosowanych do tego ogródkach. Tego typu wydarzenia nie przypominają tych, na których bawiliśmy się choćby rok temu, lecz wszyscy starają się działać na tyle, na ile jest to możliwe.

Tak Simon Denby, szef ekipy promotorskiej Percolate, mówił w wywiadzie Mixmag:

Wytyczne rządowe dotyczące ponownego otwarcia zostały opublikowane bardzo późno i przy braku jasności co do tego, co jest konieczne do powrotu. W związku z tym, w dużej mierze zależało to od interpretacji firm i zespołów zarządzających poszczególnymi obiektami, co spowodowało dużą presję i niepewność. Rząd ma przed sobą długą drogę, jeśli chodzi o wsparcie dla sztuki i krajobrazu kulturowego Wielkiej Brytanii, aby nie został on zdziesiątkowany.

Co dalej?

Zamykające się kluby, coraz częstsze nielegalne rave’y (nierzadko przerywane interwencjami policji), niezrozumiała ścieżka decyzyjna władzy. Sytuacja klubów w Polsce i Wielkiej Brytanii zdaje się być podobna. Jednak to, co jest najważniejszą i największą różnicą w przypadku obu państw, to… pandemia, a w zasadzie kontrola nad nią (lub jej brak).

Kluby - Fot. Alexander Popov

Kluby – Fot. Alexander Popov

Według oficjalnych źródeł, w UK potwierdzonych zostało 295 tys. przypadków COVID-19. Odnotowano ponad 45 tysięcy zgonów. Dla porównania w Polsce liczba zachorowań wyniosła 40 tysięcy, a zgonów 1624 (stan na 20 lipca 2020).

Niezależnie od tego, miejmy nadzieję, iż nie przyjdzie nam informować Was o podobnych decyzjach jak te, które podjęli właściciele Gorilla czy The Deaf Institute…

#razemtańczymyrazemwalczymy

Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Artystycznych i Rozrywkowych, Izba Menadżerów Artystów Polskich, Polska Izba Techniki Estradowej i inne podmioty nie poprzestają na działaniach mających na celu wywarcie presji na władzy i uświadomienie jak gigantyczna grupa ludzi znalazła się w dramatycznej sytuacji. Wspieramy je czerpiąc z dorobku akcji #razemtańczymyrazemwalczymy, dostarczając najświeższych informacji, przekazując dane dotyczące zagraniczych strategii ratowania branży, konsultując możliwości pomocy oraz uświadamiając możliwie największą grupę odbiorców o stanie polskiej kultury i rozrywki. Branża zatrudniająca setki tysięcy pracowników stoi na granicy upadku. Każdy tydzień bez rządowego wsparcia, będzie ją do tej granicy przybliżać.

#razemtańczymyrazemwalczymy

#razemtańczymyrazemwalczymy