Beatport Link – czy nadchodzi rewolucja dla didżejów?

923
Artykuł
Beatport Link – czy nadchodzi rewolucja dla didżejów?

Miliony numerów gotowych do zagrania w każdej chwili i w każdym miejscu? Beatport zaproponował rozwiązanie, które dla niektórych może być spełnieniem marzeń.

Pioneer w odwrocie (?)

Ostatnie miesiące to okres gorących newsów dla didżejów. W maju pojawiły się plotki o tym, że Pioneer chce opuścić rynek sprzętu didżejskiego. Powodem miały być kiepskie wyniki finansowe japońskiego producenta w tym segmencie. Już w 2015 roku Pioneer sprzedał aż 85 proc. akcji Pioneer Cooperative, spółki-córki odpowiedzialnej m.in. za dostarczanie sprzętu dla branży klubowej, koncernowi KKR & Co. Nowojorska firma zarządza przedsiębiorstwami m.in. z branży nieruchomości, finansów czy energetyki. We współpracy z Japończykami, w miejsce Pioneer Cooperative, KKR & Co stworzyli nową spółkę, Pioneer DJ.

Nowi i dotychczasowi akcjonariusze Pioneera (pozostałe 15 proc. akcji pozostało w rękach wcześniejszych właścicieli) mieli rozważać sprzedaż wszystkich udziałów i całkowite wycofanie się z rynku urządzeń dedykowanych didżejom. Plotki nie zostały ani potwierdzone, ani zdementowane, lecz premiery kolejnych modeli kontrolerów i mikserów raczej nie zapowiadają rychłego opuszczenia rynku przez japońską markę. W wątpliwość wprawiać może jedynie fakt, iż w ramach restrukturyzacji, Pioneer planuje zmniejszyć liczbę pracowników działów zajmujących się m.in. produkcją odtwarzaczy, mikserów i kontrolerów, o 15 proc., co oznacza zwolenienie około 3000 osób…

Przypomnijmy, że Pioneer jest odpowiedzialny za około 60-70 proc. całej rocznej sprzedaży tego typu sprzętu, co przynosi mu zysk na poziomie około 200 milionów dolarów. Zamieszanie wokół Japończyków nieco podgrzało atmosferę w branży, ale zdaje się, że to Beatport zafundował jej niemałe trzęsienie ziemi.

Cyfrowa rewolucja, która nie zabiła winyli

Co by nie pisać, streaming zrewolucjonizował sposób, w jaki konsumujemy muzykę. Choć nadal budzi wątpliwości m.in. ze względu na sposób rozliczania się z twórcami, to nie można odmówić mu paru zasług. Zmniejszenie piractwa, dostęp do muzyki o każdej porze, w każdym miejscu i niemal na każdym urządzeniu, możliwość odkrywania coraz to nowych artystów… Lista jest naprawdę długa i może się nigdy nie skończyć.

Jednocześnie nie przeszkodziło to w sprzedaży muzyki na fizycznych nośnikach. Choć krążki CD zdają się odchodzić do lamusa, to renesans płyt winylowych przybrał niebotyczne rozmiary. Obecnie czarnych placków sprzedaje się więcej niż nawet w latach 80-tych. Co ciekawe, powrót mody na winyle zahamował znaczący spadek ogólnej wartości sprzedaży muzyki na nośnikach fizycznych, którego rozmiary coraz szybciej rosły od początku XXI wieku.

W niektórych krajach, w tym w Polsce czy w Wielkiej Brytanii, melomani wydają na zakup muzyki na czarnych płytach o 40-50 proc. więcej pieniędzy rokrocznie. Co zabawne, powraca też moda na kasety magnetofonowe.

Jednocześnie rośnie popularność serwisów streamingowych. W pierwszym kwartale 2019 roku ze Spotify Premium, największego gracza na rynku, korzystało już ponad 96 milionów osób na świecie. Popularność streamingu zyskuje na sile bardzo dynamicznie, osiągając nawet 40 proc. wzrostu rok do roku. Ten trend widzą także inne marki i branże. Wśród nich są wspomniani już Pioneer i Beatport.

Beatport Link – Beatport idzie w streaming

Beatport, amerykański sklep internetowy, jest codziennym źródłem muzyki, z którego korzystają didżeje na całym świecie. Włodarze cieszącej się ogromną popularnością platformy chcą pójść o krok dalej. Stąd pojawienie się Beatport Link, własnej aplikacji streamingowej dedykowanej didżejom.

Aplikacja daje możliwość korzystania z bazy Beatporta (która obecnie wynosi około 6 milionów utworów) w każdej chwili, bez konieczności pobierania utworu. Wersja beta przeznaczona jest jedynie dla programu Rekordbox obsługiwanego na komputerach Mac.

Obecnie w ofercie dostępne są trzy pakiety – jeden podstawowy oraz dwa profesjonalne. Pierwszy z nich, którego miesięczna subskrypcja kosztuje 14,99 dolarów, daje dostęp do całej bazy Beatporta. Użytkownik tego pakietu ma do dyspozycji utwory w formacie mp3, strumieniowane w jakości 128 kbps, czyli standardowej częstotliwości występującej w podstawowych wersjach serwisów streamingowych. W ramach tej opcji, nie mamy możliwości zapisywania w aplikacji kawałków, do których chcielibyśmy mieć dostęp offline. Na to pozwalają dwa droższe pakiety.

Koszt miesięcznej subskrypcji pierwszego z nich wynosi 39,99 dolarów. W zamian otrzymujemy dostęp do całej bazy, a piosenki w formacie mp3 są strumieniowane w jakości 320 kbps. Co więcej, możemy zapisać do 50 piosenek, do których będziemy mieć dostęp offline. Najdroższy pakiet Beatport Link to miesięczny koszt w wysokości 59,99 dolarów. Różnica z poprzednikiem polega na tym, iż w tym wypadku do naszej dyspozycji w trybie offline jest do 100 kawałków.

Beatport zapowiada, iż to wstępna wersja programu i oferty. W najbliższych miesiącach mamy poznać szerszy zakres funkcji i dodatków, a także otrzymać dostęp do aplikacji na innych urządzeniach niż te od Apple. Pełna wersja Beatport Link ma zostać zaprezentowana jesienią tego roku. Warto dodać, iż już dziś można skorzystać z darmowej wersji 30-dniowej.

Pioneer i kontroler ze smartfonem

Wzmianka o Beatport Link pojawiła się już przy okazji premiery urządzenia zaproponowanego przez Pioneera. Kontroler DDJ-200 to niemal kieszonkowych rozmiarów sprzęt, który ma idealnie sprawdzić się na domowych imprezach. Urządzenie to nie posiada slotów na nośniki pamięć USB. Źródłem muzyki są w tym wypadku… smartfony i tablety. Wystarczy połączyć z nimi kontroler za pomocą kabla.

Na smartfonie lub tablecie musimy mieć zainstalowaną aplikację WeDJ autorstwa Pioneera. Program czerpie muzykę z bazy w kompatybilnych z nim serwisach – SoundCloud Go i Beatport Link. Na wyświetlaczu smartfona lub tabletu widzimy zatem ścieżki utworów i  ustawienia odtwarzania, zaś pozostała obsługa odbywa się już za pomocą wartego około 700 złotych kontrolera. Mało? To nie koniec.

Portal SoundCloud, który podobnie jak Beatport zaproponował własny program streamingowy, zapowiedział, iż już niebawem pojawią się kolejne urządzenia wspierające tego typu rozwiązania. Właściciele SoundClouda potwierdzili nawiązanie bliskiej współpracy z SeratoDenon, Native Instruments i Virtual DJ. Ci pierwsi oznajmili, iż przygotowywane przez nich rozwiązania mają obsługiwać także bazy serwisów Spotify i Tidal.

Everybody’s a DJ, czyli po co i dla kogo?

Zanim pojawią się doskonale znane wszystkim opinie, że prawdziwi didżeje to tylko grają z winyli warto zadać sobie pytanie: komu dedykowane są powyższe rozwiązania?

Nie sądzę abyśmy zobaczyli je w mniej lub bardziej poważnych klubach. Technologia brnie do przodu i nie ma co się na to obrażać, jednak z jej osiągnięć należy korzystać zgodnie ze swoimi potrzebami. Kompaktowy kontroler bazujący na muzyce ze streamingu to idealna opcja na niezobowiązującą domówkę w gronie znajomych i myślę, że widok tego typu urządzeń na większych imprezach będzie należeć do rzadkości. A może się mylę? Kto wie.

Niezależnie od tego za pomocą czego przyszli didżeje będą grać, jedna zasada pozostanie niezmienna.