Carl Cox w wywiadzie: „Po Sunrise kończę z graniem na żywo”

4 373
News

Jeszcze parę dni temu Carl Cox prezentował nam swój najnowszy numer zatytułowany PURE. Dziś natomiast dostaliśmy równie mocną, aczkolwiek wstrząsającą wiadomość. Lipcowy występ Carla Coxa na kołobrzeskim Sunrise Festival 2020 będzie dla niego ostatnim w karierze.

Wydawać by się mogło, że ilość złych wiadomości wyczerpała się wraz z końcem marca. Jak się okazuje, rzeczywistość może być bardziej brutalna niż przewidywaliśmy. Początek nowego miesiąca i tym razem okazał się bezwzględny. Pytacie zapewne – „O co chodzi?”.  Śpieszymy z wyjaśnieniami.

Carl Cox. Nieopisana duma…

W wywiadzie udzielonym parę chwil temu dla jednej z internetowych rozgłośni radiowych na Ibizie, Carl Cox podzielił się z fanami swoimi przemyśleniami odnośnie bieżących sytuacji w branży muzycznej. Urodzony na Barbadosie artysta był pełny podziwu dla artystów i producentów w trudnych czasach, ubolewając jednocześnie nad sprawami – jego zdaniem – obok których nie można przejść obojętnie.

Carl Cox

Jestem pełny podziwu dla wszystkich artystów. Wasza kreatywność i chęć zarażania muzyką przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tak wielkiego zjednoczenia sceny. Robicie świetną robotę. Dzięki Wam muzyka nigdy nie zginie. Wręcz przeciwnie – będzie zawsze żywa.

Carlo Cox. …i złość

Pomimo ukłonów i nieopisanej wdzięczności, legenda muzyki elektronicznej nie szczędziła słów krytyki pod adresem koronawirusa.

 Jest jeszcze druga strona medalu. Ubolewam nad faktem, że zarówno mnie, jak i innych, dotknęło do straszne cholerstwo (pandemia SARS-CoV-2 przyp. red). Odebrano mi radość z muzyki. Myślicie, że dlaczego dwa lata zwlekałem z publikacją PURE? Wszystko było podyktowane chęcią uszczęśliwienia siebie na siłę. Nie występuję już przed tysiącami ludzi, nie jeżdżę po klubach, nie mogę grać mojego ukochanego Calypso autorstwa Round Table Knights. Muzyka to wszystko co mam. Wyobrażasz sobie, że nagle zakazujesz piekarzowi wypiekać chleb? To jego pasja, zawód. Tak samo jest ze mną. Bez muzyki nie ma Carla Coxa.

Gdy wywiad zbliżał się ku końcowi brytyjski artysta postanowił podzielić się – co jak się okazało – zaskakującą wiadomością:

Długo nad tym myślałem. Nie wiem, ile jeszcze dane mi będzie tak żyć. Po wielu nieprzespanych nocach i wypitych energetykach, podjąłem decyzję, która dla Was może być szokująca. Jak dobrze wiecie, pod koniec lipca mam wystąpić na Sunrise Festival w Polsce. Będzie to moja pierwsza wizyta w tym kraju od 10 lat, co traktuję jako największe wyzwanie na 2020 rok. Moja autorska scena Carl Cox Invites i 5-godzinny closing będzie moim pożegnaniem z występami na żywo. Mój dorobek artystyczny trudno opisać słowami, dlatego tak, a nie inaczej chciałem się z Wami pożegnać. Bardzo się cieszę, że w tym ostatnim dla mnie momencie kariery muzycznej będą towarzyszyć mi moi serdeczni przyjaciele, których zaprosiłem do Kołobrzegu. Metodi Hristov b2b Anna Tur, Andrea Oliva oraz Sasha & John Digweed – dziękuję!

Carl Cox. Żegnaj legendo!

Nie chcąc pisać nic więcej pozwólcie, że ostatnie słowo należeć będzie do Brytyjczyka. Przed Wami legendarny, kultowy i jedyny w swoim rodzaju występ Carla Coxa na Ibizie w trakcie jednej z edycji Boiler Room. Enjoy!

Prima aprilis! 🙂