Blawan: „Unsound to idealne miejsce żeby zagrać coś ekstra” – WYWIAD

2 093
Wywiad
Blawan: „Unsound to idealne miejsce żeby zagrać coś ekstra” – WYWIAD

Październikowy Unsound zbliża się wielkimi krokami. Jednym z bohaterów tegorocznej edycji jest Blawan. Zapraszamy do lektury ekskluzywnego wywiadu.

Blawan w zasadzie od swojego debiutu nie schodzi ze szczytu najciekawszych przedstawicieli elektroniki. W 2010 roku był wymieniany jako jeden z czołowych twórców sceny post-dubstepowej, ale dość szybko zorientował się, że dużo lepiej czuje się w muzyce techno.

Jego wielki przebój “Why They Hide Their Bodies Under My Garage” z 2012 roku mógł uczynić z niego mainstreamową gwiazdę, ale ani niesamowicie nietrafiony remiks autorstwa Skrilleksa, ani rockowy cover Girl Band nie zepchnęły go z obranej drogi.

Producent skupił się na sobie, swoim zdrowiu oraz rozwoju artystycznym. Wciągnął się w syntezę modularną. Założył własny label Ternesc. Nawiązał współpracę z Surgeonem jako Trade. Jako Karenn nagrywa wspólnie z Pariah’ą.

W tym roku wydał w końcu swój debiutancki album “Wet Will Always Dry”, który jest kolekcją mocnych, fascynujących brzmieniowo i absolutnie bezkompromisowych bangerów. Skromnego i sympatycznego artystę złapaliśmy telefonicznie między dwoma ciężkimi weekendami.

BLAWAN – WYWIAD

Strasznie dużo ostatnio grałeś! Jak się czujesz?
Lato jest zawsze wyczerpujące! Poważnie, to najcięższy okres w roku. Dużo imprez – przeważnie są to festiwale. Największy problem to brak snu. To zdecydowany numer jeden. Jeśli mam być szczery podróże nie są nawet takie męczące. Zresztą, ja nie gram tak dużo poza Europą. Mam może jedną dalszą trasę w ciągu roku. Znam DJ-ów, którzy wylatują poza kontynent nawet z pięć razy w ciągu roku, podróżują wciąż po Azji i Amerykach, ale to nie dla mnie. Tak więc, kończy się lato i czuję się bardzo zmęczony. Nie chcę narzekać, ale po prostu dużo ostatnio pracowałem.

Masz w ogóle czas żeby pozwiedzać miejsca, do których przylatujesz?
To zależy. Niestety prawie za każdym razem odlatuję dosłownie zaraz po przylocie. Gram, jadę od razu do hotelu, a potem wylatuję. Nie ma czasu żeby cokolwiek zobaczyć. Staram się jak najczęściej zabierać ze sobą moją dziewczynę. Jeśli gdzieś jeszcze nie byliśmy, próbuję zostać o dzień dłużej. Staramy się korzystać z podróży jak najwięcej, ale to trudne. Poza tym, czas w domu jest bardzo cenny!
Mieszkasz teraz w Berlinie, prawda?
Tak. Już prawie cztery lata.
Czujesz się tam zakorzeniony przy takim trybie życia?
Tak. Szczerze mówiąc, czułem się tam znakomicie jeszcze przed przeprowadzką. Berlin zawsze wydawał mi się miastem, które może być moim domem. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy. To mój dom.

A czy masz jakiś specjalny tryb, który pomaga Ci w życiu w trasie?
Nieszczególnie. Najważniejszą rzeczą jest wysypianie się. Nawet jeśli to tylko czterdziestominutowa drzemka. Tak staram się radzić z wysiłkiem podróżując. Jeśli tylko uda się chwilkę odpocząć i wyrobić sobie nawyk spania w różnych sytuacjach, to zmienia wszystko. Plus oczywiście zdrowe odżywianie. To strasznie trudne w podróży. Jeśli podróżujesz z kraju do kraju, jesz śmieciowe jedzenie, nie śpisz, to tak jakbyś toczył ciągłą walkę ze sobą.
Czytałem wcześniej, że zajmowałeś się jogą.
Jogę pokazał mi Tony [Surgeon – przyp. red.] kiedy miałem problemy ze zdrowiem. Ćwiczyłem przez parę lat, ale niestety mój stan się nie poprawiał, musiałem poddać się operacji. Po zabiegu przestałem, nie byłem w stanie wykonywać już ćwiczeń. Po pół roku zacząłem czuć się lepiej, także czasem myślę żeby wrócić do jogi, ale obecnie jej aż tak nie potrzebuję.
Jak w ogóle poznaliście sie z Surgeonem?
Tony napisał do mnie prosząc o parę kawałków. Podobała mu się moja muzyka! Zaczęliśmy ze sobą mailować. Grywaliśmy na tych samych imprezach. Organizowaliśmy czas tak, by wystąpić razem i z czasem się zakolegowaliśmy. Sam wyszedł z inicjatywą, by zacząć wspólnie nagrywać, czuł, że to może być dobry pomysł. To było w okresie, kiedy właśnie nie czułem się zbyt dobrze. Tony mocno mi w tamtym czasie pomógł. Wciągnął mnie w jogę. Spędzałem z nim dużo czasu, starając się skupić na innych rzeczach, zrelaksować, tworzyć muzykę. Jest niesamowicie doświadczonym DJ-em. On już przeżył to, z czym ja się teraz mierzę. Dzięki niemu zrozumiałem w jakim miejscu jest moja kariera i jak może się potoczyć, jeśli nie będę ostrożny.
Jak w ogóle współpracuje ci się z innymi artystami? Masz kilka takich projektów.
Z Surgeonem nagrywaliśmy jako Trade, ale to już za nami. Obecnie nagrywam głównie solo, ale moje podejście do innych rzeczy jest podobne. Każda osoba, z którą współpracuję jest jednak nieco inna. Mam na przykład taki projekt jak Parassela z The Analogue Cops. Znam ich od bardzo dawna, od prawie dziesięciu lat i jesteśmy bardzo blisko. Proces twórczy jest jednak zgoła odmienny, nawet jeśli muzyka jakoś znacząco nie różni się od solowych kawałków. To bardzo odświeżające złapać nagle inną perspektywę. Gdy nagrywam sam, potrafię się zamknąć w pewnym trybie, co jest ok, ale czasem potrzeba interakcji z kimś innym żeby nie zwariować w studio.

Opowiedz o swoim debiutanckim albumie, to zawsze ważny i mocno dyskutowany punkt kariery każdego producenta.
To trochę dziwne, że ludzie mają pewne wyobrażenia co do tego, jak powinien brzmieć album. Dlaczego to musi być zawsze nagrane w pewien sposób? Dlaczego musi być inne, niż twoje dotychczasowe dokonania? Dla mnie pierwszy album to w zasadzie próba pokazania czym zajmowałem się przez ostatnie osiem lat na tych wszystkich EP-kach. Musiałem to zrobić w ten sposób. Szukanie radykalnie innych rozwiązań wydawało mi się nie na miejscu. Właśnie przez to, że to debiut! Może na drugim, trzecim albumie przyjdzie czas na eksperymenty z formą. Ale od ośmiu lat robię konkretne rzeczy, czuję się z nimi bardzo dobrze. Ten album wyraźnie mówi kim jest i co robi Blawan. Nagrałem bangery, tym się zajmuję przez 99% czasu!
Jak do tego materiału odniesie się występ na żywo?
To w zasadzie kontynuacja. Chcę dalej rozwijać te wątki. Tworzę muzykę na syntezatorze modularnym, więc jest mi łatwo jest przedstawić to brzmienie na żywo. Nie wiem jeszcze jak to wyjdzie na scenie. Nie lubię planować za bardzo swoich występów. Zobaczymy!
Czyli ważna jest dla ciebie improwizacja?
Tak! To bardzo ważna część tego jak pracuję. Gdy gram sam, zazwyczaj przygotowuje sobie trochę elementów, ale przy nowym projekcie chcę kompletnie oddać się improwizacji. To dla mnie ważny aspekt muzyki tanecznej, wykazać się kreatywnością i zbudować coś od podstaw.
Nie grasz jednak zbyt często na żywo.
W przeszłości grałem częściej, przeważnie jednak w duecie. Ostatnio w pojedynkę może raz, dwa razy do roku. Głównie grywam DJ sety, więc rzadko koncertuję.
Wolisz DJ-ować?
Bardzo lubię puszczać kawałki. To dla mnie ważna część tego, czym się zajmuję. Granie na żywo w pojedynkę jest po prostu bardzo trudne i wymagające. W dwójkę jest łatwiej, ma się pewność, że niczego się nie pominie. Chcę jednak grać na żywo, po prostu nie regularnie. Chciałbym zostawić sobie tę możliwość na naprawdę specjalne okazje, jak chociażby na Unsound. To idealne miejsce żeby zagrać coś ekstra.
Blawan wystąpi 11 października na festiwalu Unsound  w Krakowie. Specjalnie dla Unsound Festival zagra live set, jeden z dwóch w tym roku. Bilety na wydarzenie można nabyć pod tym linkiem https://www.unsound.pl/presence/tickets. Więcej informacji na www.unsound.pl.

Zdjęcia: Marie Staggat