Magia winyla. Catz n Dogz dla Muno.pl – WYWIAD!

6 743
Wywiad
Magia winyla. Catz n Dogz dla Muno.pl – WYWIAD!

Fly Bermuda to nie tylko duża impreza na lostnisku Templehof. Festiwalowi towarzyszy również cały szereg innych wydarzeń. Jednym z nich to Record Store Day Berlin. O tym ciekawym projekcie rozmawiamy z naszym ulubionym polskich duetem - Catz n Dogz!

Obecnie Berlin kojarzy się z dwoma rzeczami – dobrymi imprezami i kultowymi klubami. Jednak niegdyś, w zamierzchłych już czasach, niemiecka stolica była również mekką sklepów z płytami winylowymi, w których przesiadywali całe dnie nie tylko lokalni dj’e, lecz także Ci z całej Europy! Polscy artyści są najlepszym tego przykładem. Jeżeli mielibyście kiedyś okazję, czas i ochotę popytać grajków z waszego podwórka, mających staż sięgający wczesnych lat ’90, gdzie nabyli swoje pierwsze płyty, zdecydowana większość odpowiedziałby, że właśnie w Berlinie.

Czasy się jednak zmieniły. Cyfrowa rewolucja dała nam niemal nieskończone możliwości pod kątem odsłuchu muzyki we własnych domach, a za dj’ką winyle zeszły na drugi, jeśli nie trzeci lub czwarty plan. Jedno, jak się okazuję, nie zmieniło się – zamiłowanie berlińczyków do kupowania płyt. Dziś to miasto ma niezliczoną ilość prężnie działających sklepów, w których co tydzień można znaleźć całą masę perełek muzycznych wydanych tylko i wyłącznie na winylu.

Record Store Day Berlin ma na celu promowanie tego zjawiska. W przeciągu jednego dnia w ramach festiwalu Fly Bermuda, wszystkie zrzeszone z tym wydarzeniu sklepy będą nie tylko miejscem spotkań i występów wielu uznanych artystów, ale każdy z nich będzie również sprzedawał ekskluzywne, nigdzie indziej nie dostępne płyty. W celu dowiedzenia się czegoś więcej na temat sklepów w Berlinie, o tym gdzie warto kupować winyle w Polsce oraz o powstałej specjalnie z okazji Record Store Day Berlin płycie rozmawiamy w ekskluzywnym wywiadzie dla Muno.pl z Catz n Dogz.

 

WYWIAD MUNO.PL: CATZ N Dogz

Jaki był pierwszy sklep z vinylami, w którym kupiliście swoją pierwszą płytę?
U nas w Szczecinie było kilka małych sklepów z płytami jeszcze w czasach, gdy DJ-e grywali częściej z winyli. Pamiętam dokładnie dwa – Hulajnoga i Roots. Nasi znajomi byli właścicielami i do dnia dzisiejszego pamiętam zapach płyt w tych dwóch sklepach. Zarówno ludzie, jak i wszystko, co znajdowało się w ówczesnych sklepach było magiczne i wyjątkowe.
Ile mniej więcej czasu spędzaliście wtedy w sklepach szukając nowej muzyki?
Wtedy było to wszystko nieco bardziej skomplikowane, ponieważ gdy zaczynaliśmy grać, nie było możliwości odsłuchiwania płyt w Internecie. W sensie, można było, ale żeby mieć naprawdę dobre płyty, trzeba było jechać aż do Berlina. Na szczęście Szczecin z Berlinem dzieli zaledwie 120 kilometrów, co umożliwiało comiesięczne wycieczki w samochodzie naszych znajomych DJ-ów, którzy wówczas grali hip hop. Oni chodzili do Soul Trade, a my do Hard Wax. Czasami zdarzało się zamawiać też coś z polskiego Skylarka, ale oni niestety obecnie bardziej zajmują się sprzedażą sprzętu. Dodam tylko tyle, że od samego początku mieliśmy obsesje na punkcie wynajdywania płyt, których nikt nie miał, dlatego też dosłownie każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na poszukiwanie nowych numerów. Na początku zdarzało się nam też znaleźć coś za pośrednictwem SoulSeeka, ale później oczywiście kupowaliśmy i tak te płyty będąc w Berlinie. Dla nas te wyprawy były jak wycieczki do Watykanu.
Chyba sporo się zmieniło pod tym kątem od tego czasu? Jak więc jest teraz?
Ostatnimi czasy bywamy w sklepie raz w miesiącu i kupujemy tylko i wyłącznie stare płyty, albo takie numery, które są tłoczone jedynie na winylu. Gdy gramy w Berlinie, albo podróżujemy gdzieś samochodem, to zawsze biorę płyty ze sobą, ale jak lecimy gdzieś samolotem, to niestety zostawiamy je w domu. Jakieś pięć lat temu miałem ciągły ból pleców z powodu targania torby i lekarz powiedział mi, że po prostu nie mogę tego dłużej robić. Dlatego też zawsze podróżuje mając jeden plecak, nawet gdy jadę gdzieś na tydzień. 
Macie jakiś ulubiony sklep z płytami?
Zawsze staramy się pójść do sklepów w każdym mieście, w którym gramy. Jeśli chodzi o nowe płyty, to sklepy w Berlinie nie mają sobie równych. Jeśli zaś chodzi o klasyki, to Tokio jest zdecydowanie najlepszym miejscem. Dlaczego? Ponieważ płyty, które od nich kupujesz są zawsze w prawie idealnym stanie. Oni traktują płyty jak nowo narodzone dzieci!

A w Polsce? Jest coś godnego polecenia?
W tej chwili w Polsce mamy tylko jeden dobry sklep z płytami – Side One (www.sideone.pl – przyp.red.). Właściciel to spoko gość, który zawsze poleci Ci coś dobrego. Sklep jest bardzo mały, ale można znaleźć tam niesamowite płyty, zarówno nowe, jak i używane. Kilka miesięcy temu kupiłem tam płytę przed występem w Warszawie. Był to edit Jamiego Jonesa grupy The XX, czyli płyta, której nie mogłem znaleźć nawet w Berlinie!
Powiedziałeś „nawet w Berlinie”. Czym obecnie różnią się sklepy w Berlinie od tych, w innych miejscach?
Przede wszystkim tym, że ludzie w Berlinie faktycznie kupują płyty. Ostatnio zauważyłem, że coraz więcej osób zaczyna narzekać na wydawnictwa, które ukazują się tylko cyfrowo. A jeśli już wytłoczy się dobre winyle, to sprzedadzą się w kilkuset sztukach. Z drugiej strony, można na to spojrzeć pod kątem tego, że wówczas staje się to wyjątkowe, bo ma się świadomość, że jesteś w małym gronie osób, które posiadają daną płytę. W Berlinie jest też duża ilość sklepików z używanymi płytami. Są praktycznie na każdym rogu, tak więc nie sposób ich nawet policzyć . Ludzie chodzą do nich, piją piwo i rozmawiają o muzyce. Jest to swojego rodzaju społeczność, składająca się w dużej mierze z freelancerów i tych, którzy pracują tylko w weekendy. Dlatego też mają dużo więcej wolnego czasu.
Czy wobec tego młodsze pokolenie mieszkające w innych miastach powinno wyłączyć Facebooka i Youtube’a i przejść się – tak dla odmiany – do sklepu z płytami?
Nie chcę być tym starszym kolesiem, który mówi młodzieży co ma robić, ponieważ oni mają swoje prawa i swój czas. Wiem jednak, że winyl daje Ci pewnego rodzaju przeżycie, którego nie dostaniesz nigdy z płytami CD, ani mp3-kami. I nie chodzi tylko o jakość dźwięku. Płyta to kompletny kawałek sztuki ze swoją okładką, muzyką zawartą na płycie, oraz sposób, w jaki jest ona zmasterowana. Dziś jeden z moich znajomych dodał post na Facebooku. Był to screenshot jego folderu z muzyką, w którym znajdowało się 14 560 plików. Komentarz do tej fotki był „nie mam żadnej dobrej muzyki”. I to jest właśnie największy problem, jak się ma za duży wybór, albo ściąga się muzykę za darmo – najczęściej zapomina się o większości. Ale gdy trzeba wydać 8, albo czasami 12 euro na jedną płytę, to zaczyna się doceniać muzykę…

Na koniec kilka pytań dotyczących Record Store Day Berlin. Dlaczego Twoim zdaniem  warto wybrać się na Berlin Record Store Day?
Płyty + muzyka + ekskluzywne wydawnictwa + impreza = dobra zabawa!
Powiedzcie coś na temat ekskluzywnej płyty, którą wydajecie specjalnie na tę okazję?
Będzie to wydawnictwo nagrane we współpracy z Soul Clap, będzie do kupienia tylko na winylu. Znajdą się na niej dwa edity, oraz kilka sampli. Będzie ich tylko 250 i na każdej będzie specjalny stempel, wykonany tylko na potrzeby tego wydawnictwa. No i płyta będzie do kupienia przez dokładnie tydzień w Oye Records.
Więcej informacji znajdziecie pod adresem: http://www.recordstoredayberlin.com/