Nie ma drama’tu na Audioriver – TOP 10 artystów dnb

Artykuł

Calibre, Dj Marky czy Jubei? Zapraszamy na subiektywną selekcję Alegrii z DrumObsession, który wskazał 10 najciekawszych artystów drum & bass tegorocznej edycji Audioriver!

Calibre

Listę otwiera chyba najbardziej interesująca mnie osoba w tegorocznym lajnapie: Calibre (uwaga Polacy: czyta się „KA-li-ber”, a nie „ka-LI-bre”). Człowiek-legenda, którym inspiruje się chyba każdy artysta produkujący soulfulowy drum & bass (a jeśli się do tego nie przyznaje, to albo jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy, albo ordynarnie kłamie). Dominick Martin od lat dostarcza nam niesamowitych emocji w swojej specyficznej, ale i ponadczasowej twórczości, do której z pewnością trzeba nieco dojrzeć, by móc ją w pełni docenić. Choć gra w swoich setach głównie własne produkcje, to zawsze łączy je w wyjątkową opowieść i żaden szanujący się fan tej muzyki nie powinien przegapić tego seta.

Dillinja

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Upadły cesarz przesterowanego basu i kolejna legendarna postać, która inspiruje kolejne pokolenia producentów DNB do dziś. Dillinja po latach nieobecności wraca do Polski i Audioriver będzie idealną okazją, żeby sobie go przypomnieć. Co prawda ciężko ocenić, czego możemy się muzycznie po nim spodziewać, a jest ryzyko, że z racji grania dla mas poleci w stylu najgorszego brytyjskiego jump-upu (czy też mówiąc pejoratywnie: clownstepu). Niemniej jednak z szacunku za jego wkład w tę muzykę, za skill producencki i evergreeny typu „The Angels Fell”, „Silver Blade” czy „Cybotron”, po prostu trzeba go usłyszeć. Choć nie wozi już raczej ze sobą zbudowanego razem z Lemon D własnego soundsystemu Valve Sound, to na nagłośnieniu płockiego festiwalu nadal bas pogruchocze Wam wszystkie kości, a srogie breaki wdepczą Was w piach.

DJ Marky

Podobnie jak z Dillinją, tu też miałem pewną wątpliwość ze względu na muzyczną zawartość setów, które gra brazylijski weteran (a może znowu użyjemy nadużywanego terminu legenda?). DJ Marky, odkąd go zobaczyłem, budzi we mnie ambiwalentne uczucia: z jednej strony przeogromny szacunek dla jego turntablistycznego skilla i sztuczek, a z drugiej strony odrazę za schlebianie niskim gustom w postaci wiksiarskich tracków, które często gęsto pojawiają się w jego selekcji. Tu jednak zawsze jest odskocznia w postaci najnowszych liquidowych i soulfulowych dźwięków, które Marky ma w cyfrowym kejsie jako jeden z pierwszych DJów na świecie. No i co by o nim nie powiedzieć – zawsze przyjemnie się na niego patrzy, bo za deckami zamienia się w zwierzaka i bawi się jak dziecko, a to jest zaraźliwe!

Dub Phizix

Dub Phizix gościł już na mojej (z oczywistych względów) ulubionej edycji festiwalu w 2012 roku, a teraz powraca. Zamiast DRSa na mikrofonie będzie miał swojego manchesterskiego kompana scenicznego, który równie dobrze potrafi nakręcić publikę (Strategy). Chłopaki uwielbiają sobie robić jaja (posłuchajcie sobie ich archiwalnych audycji z BBC Radio 1!), mają w dupie konwenanse (przez co chyba ich program we wspomnianym Radio 1 długo nie zagościł…) i grają swoje. Skocznie, basowo, czasem głęboko, czasem z lekką wiksą, ale z pewnością nie pozwolą Wam ustać w miejscu.

Frederic Robinson

Frederic Robinson to jeden z najciekawszych muzycznie artystów zaproszonych na tegoroczny Audioriver i za ten booking promotorzy mają u mnie ogromny szacun! Jeśli jeszcze nie słyszeliście jego wydanego na Blu Mar Ten Music albumu „Mixed Signals”, to czym prędzej to nadróbcie. W dobrym drum & bassie zaś live actów nadal jest jak na lekarstwo, więc tym bardziej warto obczaić, co młodzieniaszek wyczynia. Absolutny must-see!

Jubei

Choć to Dillinja jest jedną z największych legend tej wytwórni, to Metalheadz najgodniej w tym roku reprezentował będzie Jubei. Wraz ze swoim długoletnim przyjacielem (i chyba jednym z trzech najlepszych MC na scenie DNB) – SP:MC założyli wspólnie projekt ZONES, w ramach którego nagrywają swoje występy na żywo i najlepsze z nich będą udostępniać do streamingu i ściągania na swojej stronie www.

SATL

Obserwując jak rozwija się SATL, czułem w kościach (a wręcz byłem gotów stawiać dolary przeciw orzechom), że to on będzie w tym roku polskim drum & bassowym debiutantem na Audioriver. Jako pierwszy Polak z wydawnictwem na Innerground Marky’ego był murowanym wręcz kandydatem na scenę „Marky & Friends”, więc oto jest! Jego delikatne soulfulowe brzmienie powinno Wam idealnie wjechać w niedzielę.

Seba

Audioriver lubi najwyraźniej wracać do lubianych przez publikę zawodników, a Seba jest jednym z tych, którzy zawsze robią robotę. Na wokalu wesprze go Robert Manos, któremu nie można odmówić talentu i głosu (choć ja osobiście wolę go nagranego na trackach, niż na żywo). Z kolei jeśli chodzi o Sebę, to spodziewajcie się nie tylko kojarzonych z nim rozpłyniętych i inspirowanych muzyką trance sztosów, ale i mroku posiekanego siarczystymi breakami, które uwielbia (chociażby wraz z Paradoxem) uskuteczniać. Chyba po jego ostatnim występie na londyńskim Rupture wróciła mu zajawka na jungle. I ja to szanuję.

SpectraSoul

Mam wrażenie, że SpectraSoul są wśród młodszego pokolenia poznającego muzykę przez Youtube’a, Soundclouda czy Spotify znani bardziej niż najbardziej legendarni wyżej wymienieni zawodnicy. Po dwóch albumach wydanych dla Shogun Audio najwyraźniej skończył im się kontrakt i mogą wreszcie działać na własną rękę. Sprawdźcie ich wytwórnię Ish Chat, bo znowu wjeżdża powiew świeżości.

Xtrah

Choć wszyscy jarają się posiadającymi już niemal polskie obywatelstwo BSE czy Calyxem i Teebee, to uwierzcie mi: obok Jubeia to właśnie Xtrah będzie najlepszym reprezentantem technicznej szkoły DNB w Płocku w tym roku. Warto obczaić jego wytwórnię Cyberfunk, ale i w ogóle jego sety i produkcje. Do tej pory grał w Polsce chyba tylko raz, więc szacun dla Audioriver za sprowadzanie tego typu mniej znanych mocarzy! Wielka piona.

Hatti Vatti

Miało być dziesięciu artystów? Sorry, oszukałem Was! Drugim polskim reprezentantem, którego w tym roku nie wolno Wam przegapić jest Hatti Vatti ze swoim lajwem. Wspominam o nim na samym końcu tylko dlatego, że w ostatnim czasie wreszcie nawet mainstreamowe media zainteresowały się jego twórczością i mam wrażenie, że zaczyna być tak doceniany, jak na to zasługuje. Jeśli jeszcze nie znacie tego projektu, to może słyszeliście go jako HV/Noon (z Noonem oczywiście, duh), FFRANCIS (z Misią Furtak) albo Nanook Of The North (ze Stefanem Wesołowskim). Tak czy siak, musicie go posłuchać, bo jest to obecnie chyba jeden z najlepszych polskich producentów mających cokolwiek wspólnego z tempem 170 bpm. Rzekłem!

No i słowem podsumowania: obczajając artystów grających gdzieś w klubie czy na festiwalu polecam Wam sprawdzać ich sety DJskie bardziej, niż produkcje. Co z tego, że ktoś robi muzykę, którą się jaracie, jeśli nie będzie umiał jej dobrze zagrać w secie? 😉

Tekst: Piotr „Alegria” Hauser (DrumObsession)
Zdjęcie główne: Sandra Biegun
Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →