Artysta na weekend – Patrice Bäumel + WYWIAD

Wywiad

Przedstawiamy Wam obszerny wywiad z Patrice Bäumelem, z którego dowiecie się więcej o nowym albumie artysty, jego rezydenturze w klubie Trouw oraz o planach na przyszłość.

Nie wiadomo jak amsterdamska scena klubowa wyglądałaby bez tego człowieka. Na szczęście pewnego dnia zdecydował się opuścić  rodzinne Drezno i osiąść na stałe w Holandii.

 

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Od tamtego czasu wiele wody upłynęło w tamtejszych kanałach, a on zdążył zostać rezydentem Trouw, jednego z najlepszych klubów w Amsterdamie, zrobić kilka dobrych remiksów, narobić hałasu kawałkiem „Roar”, stać się współtwórcą kolektywu 360 Soundsystem, pomyśleć o własnym albumie i utworzyć nowy label.

 

Ten człowiek nazywa się Patrice Bäumel. Muzikanova.pl spotkała się z nim pewnego sobotniego wieczoru i zapewnia, że to nie tylko pracowity, ale również bardzo sympatyczny człowiek. O reszcie opowie Wam już sam artysta.

 

WYWIAD: Patrice Bäumel

 

Do Amsterdamu przyjechałeś z Drezna. Powiedz nam  o swoich początkach, o swojej „muzycznej walizce” i co czułeś gdy zacząłeś ją otwierać i porządkować?

 

Miałem ze sobą wszystkie swoje płyty, cały swój muzyczny sprzęt, torbę ciuchów. Wiesz, jak to jest kiedy masz 21 lat, jesteś facetem, więc nie masz ze sobą za wiele rzeczy. Do dziś pamiętam moment, gdy zobaczyłem swój pokój po raz pierwszy. Był tak mały, że wystarczyło miejsca na materac, gramofony i dla mnie. Klęczałem na materacu i grałem. Był listopad, było zimno, mój najlepszy przyjaciel, który mnie tu przywiózł, wyjechał. Wszystko było nowe i inne, również jeśli chodzi o muzykę. Pochodzę z Drezna, które jest zresztą blisko polskiej granicy. Na tamtejszą muzykę ogromny wpływ miał berliński sklep muzyczny Hard Wax, z siedzibę również w Dreźnie. W tamtym okresie oznaczało to Detroit techno, Detroit electro, Chicago. Natomiast w Amsterdamie wszystko kręciło się wokół house. Melodyjne, radosne i pełne energii brzmienia. Myślę, że tutaj zauważasz różnicę również między tymi dwoma miejscami. Drezno nie jest zbyt radosnym miastem, Amsterdam  bardzo. Ludzie lubią tu żyć i żyje im się dobrze, i widzisz odzwierciedlenie tego w muzyce.

 

 

Jak to jest być rezydentem najlepszego klubu w Amsterdamie?

 

Hehe, dobre pytanie. Nie podchodzę do tego tak, że 'wow’ jestem rezydentem najlepszego klubu. Przyznaje, że traktuje go jako swój dom i czuje się w nim bardzo dobrze. Mam jednak ogromny szacunek dla innych klubów i myślę, że jest  wiele świetnych miejsc  i odbywa się wiele wspaniałych imprez w Amsterdamie. Tak więc czuje się jako jeden z wielu djów, którzy pracują w tym mieście. Niemniej jednak Trouw jest dla mnie czymś w rodzaju dziecka. Czuje się naprawdę odpowiedzialny za rzeczy, które się tu dzieją i to nie tylko wtedy gdy gram. Promocja, nowe pomysły, chcę żeby każdy czuł się dobrze w klubie, żeby obsługa była dobra, żeby generalnie klub miał się dobrze.

 

Jestem w Amsterdamie kilka miesięcy i już po kilku tygodniach zauważyłam, że wokół Trouw ukształtował się swoistego rodzaju fanklub, pewna klubowa subkultura ludzi totalnie zakochanych w tym miejscu. I przyznaje, że trudno nie stać się tego członkiem.

 

Tak, to bardzo przyjazne miejsce. Ja czuje się odpowiedzialny za popychanie tego do przodu. Trouw ma być miejscem z niekonwencjonalną muzyką, czyli nie tylko chcemy podążać za trendami, ale kształtować swój własny świat, chcemy dostarczać brzmień, które różnią się od tych w innych klubach. Tak więc wkładam wiele wysiłku w znajdowanie nowej wizji dla klubu i dyskusje z innymi rezydentami, o tym jak możemy muzycznie pokierować tym miejscem.


Ale najpierw był legendarny Club 11 w starym budynku poczty, gdzie również byłeś rezydentem. Klub zamknięto dwa lata temu, a ci sami ludzie utworzyli Trouw. Czy możesz nam coś powiedzieć o tych dwóch projektach. Wiem, że Trouw to nie tylko klub, ale również wytwórnia?

 

Generalnie Trouw powstał na bazie sukcesu Club 11. W 11 przez dwa lata szukaliśmy muzycznego kierunku, w którym chcieliśmy podążać i tworząc Trouw właściwie przejęliśmy całą jego koncepcję. Mieliśmy naprawdę solidne podstawy i była masa rzeczy, nad którymi nie musieliśmy myśleć, jak chociażby cała administracyjna strona przedsięwzięcia. Dzięki temu możemy teraz być bardziej kreatywni i mamy czas na próbowanie nowych rzeczy. Można powiedzieć, że Trouw jest takim krokiem naprzód. Również utworzenie wytwórni wydawało nam się tutaj bardzo logicznym posunięciem. Trouw związany jest z wieloma wspaniałymi artystami, którzy odnoszą sukcesy na całym świecie i wydają muzykę w światowych wytwórniach. Naszym celem jest skoncentrowanie energii w Amsterdamie. Tu jest nasza scena i nasze miejsce, i chcielibyśmy sami kierować swoimi karierami.

 

 

Premiera Twojego pierwszego albumu planowana jest na październik. Czego możemy się spodziewać?

 

Po pierwsze, album skonstruowany jest jako ciągły mix. Zastanawiałem się nad dzisiejszym sposobem słuchania muzyki i stwierdziłem, że ludzie chętniej słuchają różnego rodzaju audycji, niż przełączają jeden kawałek za drugim. Stworzyłem więc album, który można traktować jak opowieść, pewną całość, która idealnie nadaje się do słuchania podczas jazdy samochodem, biegania, czy robienia czegoś z muzyką w tle. Starałem się stworzyć brzmienie, które nie jest za bardzo agresywne. Na albumie wprawdzie znajdzie się kilka klubowych kawałków, ale chciałem żeby była to również muzyka do słuchania. Postanowiłem zbytnio nie eksperymentować i utrzymać jeden flow, jeden rytm. Starałem się uzyskać balans pomiędzy muzyką do słuchania w klubie i domu. Ponadto, myślę, że jest to bardzo zimowy album, mroczny i nastrojowy, choć jednocześnie nie chciałem żeby był zbyt undergroundowy i zbyt deep’owy. Gdy gram, bardzo lubię kreować kontrasty i fascynuje mnie przechodzenie z jednego nastroju w drugi. Uwielbiam łączyć w muzyce elementy tzw. świata maszyn i komputerów z elementami świata ludzkiego. Tworzy to pewne napięcie, które potrzebuję w swojej muzyce. Myślę, że wynika to z tego, iż wychowałem się słuchając Depeche Mode, którzy łączyli ciepło głosu wokalisty z zimnym, abstrakcyjnym brzmieniem w tle. I mój album będzie pod tym względem podobny.

 

Jesteś znany ze swoich remixów. Co lubisz w remiksowaniu?

 

W remiksowaniu bardzo lubię to, że tworzy się coś na bazie już istniejącego pomysłu. W zasadzie wszystko odbywa się bardzo szybko i remiks może być gotowy w ciągu jednego dnia, a to dlatego że pierwszy etap, czyli znalezienie pomysłu, jest już za tobą. Można to porównać do pędzącego samochodu – nie musisz go uruchamiać, tylko przejąć kierownicę i jechać dalej. W remiksie są elementy, których nie stworzyłeś i pewnie sam nigdy byś nie wpadł na nie. Dzięki remiksom znajduję się w miejscach, do których sam nie dotarłbym, gdybym od początku pracował nad produkcjami. To taki twórczy ping pong z oryginalnym materiałem.

 


Byłeś uczestnikiem Red Bull Music Academy. Kilka tygodni temu sam prowadziłeś warsztaty dla młodych producentów w Amsterdamie. Co myślisz o nowym pokoleniu i jakości ich muzyki? Jakiej pomocy potrzebują od starszych kolegów?

 

Każdy kto zaczyna produkować muzykę musi mieć pewne podstawy. To pozwoli mu stworzyć produkcje, które będą dobrze brzmieć i będą interesujące, w tym sensie że będą rozwijać się w pewną opowieść zamiast być  monotonnymi tworami.  Ponadto, zawsze zachęcam do tego, aby zdawać się na przypadek, grać dopóki nie natknie się na coś co totalnie zachwyci i o czym nigdy wcześniej nie myśleliśmy, a po prostu się zdarzyło. Również zachęcam do wiary w swoje własne brzmienie. Uważam, że nie ma sensu robić muzyki, którą już inni ludzie zrobili. Trzeba szukać swojej niszy. Dzięki temu jest się rozpoznawalnym i ma się szansę na większy sukces niż wtedy, gdy robi się to samo co tysiąc innych osób.

 

Na koniec, powiedz nam coś o planach, marzeniach, celach?

 

Po pierwsze, moje wielkie marzenie związane jest projektem, który współtworzę z Nuno dos Santos, czyli 360. Chciałbym zrobić z tego coś, co będzie się sprawdzać na festiwalach, w dużych przestrzeniach i będzie czymś bardzo intensywnym, abstrakcyjnym i pełnym energii. Kiedy gramy razem, mamy dwa zestawy traktora połączone kablem midi. Gramy jak zespół dwóch muzyków, jeden robi podkład bit, a drugi nakłada na niego wokale i bardziej melodyjne elementy. Chciałbym łączyć elementy djingu i grania live. Po drugie, moim marzeniem jest przekształcenie Trouw w coś dużego. Nie chcę, aby była to tylko undergroundowa wytwórnia z muzyką techno, ale przyciągała muzyków zainspirowanych brzmieniami indie, pop, electro. Chodzi o tworzenie czegoś nowego, świeżego i zarazem przystępnego dla innych. Ponadto, wytwórnię połączyliśmy z agencją bookingową. Chcemy troszczyć się o kariery naszych artystów, chcemy żeby mogli żyć z muzyki i robić wspaniałe rzeczy.

 

Dziękuję:)

 

Z Patrice Bäumelem spotkała się Magda ’Chomsk’ Nowicka

 

Poniżej możecie wysłuchać próbki nowego albumu oraz podcastu Patrice’a Baumela:

 


Patrice Bäumel – Vapour (Album Teaser, Release 27 Oct 2010) by Patrice Bäumel


360 August 2010 Podcast for Trouw Amsterdam by Patrice Bäumel

 

Go to Beatport.com Get These Tracks Add This Player


Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →