Beyond The Valley

Recenzje

Info

Data wydania:
2008/05/26
Ocena:
Wytwórnia:
Artysta:

Jestem w kropce – słuchałem tego albumu kilkanaście razy (może nawet kilkadziesiąt), wielokrotnie sięgałem po kawałki z “Beyond The Valley” w moich setach na imprezach, ale nadal nie potrafię definitywnie stwierdzić czy to udane dzieło czy tylko sprawna „masówka” w stylu Mobilee…

Miałem okazję rozmawiać z Anją jeszcze przed premierą jej autorskiego albumu – jedną z najciekawszych rzeczy jaką usłyszałem a propos’ „Beyond The Valley” było nazwisko studyjnego partnera, który wspierał ją podczas nagrywania materiału. Prawdziwy „tongue twister” (jeżeli chodzi o nazwisko) – Paul Britschitsch, którego poznałem ładnych parę lat temu podczas wspólnego grania, kiedy dopiero stawiał pierwsze kroki w świecie muzyki elektronicznej. Już wtedy zaskakiwał niezwykłym gustem, umiejętnością tworzenia szalenie prostych i przejmujących zarazem brzmień. Korzystając z bardzo skromnego instrumentarium prezentował materiał, który ukazał się na płycie „Venex”, i był to jeden z najlepszych live PA jakie w życiu słyszałem.

Biletomat.pl

Kup bilet na dowolny koncert lub imprezę!

Znajdź Bilety

Bezpieczne i proste zakupy

Po rozmowie ze Schneider z niecierpliwością wyglądałem „Beyond The Valley” spodziewając się błyskotliwego, nowoczesnego, cholernie wyrazistego materiału. Nie ukrywam, że spotkało mnie spore rozczarowanie, kiedy debiutancki album Anji trafił w moje ręce, ale przyznaję też, że z czasem moje sceptyczne podejście ustąpiło bardziej pozytywnym wrażeniom.

„Beyond The Valley” to solidnie wyprodukowana płyta o wyraźnie berlińskim rodowodzie. Umieściłbym ją w okolicach mainstreamu współczesnego minimalu z wyraźną domieszką etnicznych, organicznych dźwięków, tak charakterystycznych dla twórczości klasyków ze stolicy Niemiec.

Kiedy słucham Anji Schneider, nie sposób nie wspomnieć Maurizia i Basic Channel (mam nadzieję, że wybaczycie mi to nadużycie), taką muzykę zwykłem określać mianem dub-reggae-techno. Oszczędne melodie i „przeszkadzajki” wzmocnione echem oparte na solidnym fundamencie głębokiego legato basu – taka charakterystyka pasuje z grubsza do większej części „Beyond The Valley”.

Naprawdę dobrze słucha się „Maki”, „Little Red Riding Hood” i „Belize”, ale mimo wszystko odczuwa się pewien niedosyt.

Zderzenie dwóch tak kreatywnych umysłów jak Schneider i Britschitsch powinno wywołać tornado, a tymczasem słyszymy ledwie dalekie echo wiosennej burzy.

Bardzo brakuje mi odrobiny szaleństwa, brudu i nieprzewidywalnych eksperymentów z dźwiękiem. Za dużo tu rytmów „calypso” (chociażby w „Cascabel”), a za mało pazurów, na które Schneider niewątpliwie stać.

Debiutancki album Anji Schneider jest dobry, ale w tym przypadku trudno to uznać za komplement. Dobry czyli przewidywalny, solidny, równy, nudny jak „sportowe” Volvo.

Schenider i Britschitsch mają potencjał, szkoda tylko, że zamiast go uwolnić – tłamszą go w sztywnych ramach pewnej konwencji. To, że „Beyond The Valley” jest wyprodukowane pod wytwórnię, słychać aż za bardzo. Absolutnie nie mam nic przeciwko „brzmieniu Mobilee”, ale w tym przypadku wolałbym, aby Anja poszła o krok dalej stawiając na walory artystyczne, a nie na dobro labelu. Pierwszy krok bywa trudny – mam nadzieję, że następny będzie bardziej zdecydowany.

Tracklista:

01. Safari 05:38
02. Mole 06:38
03. Maki 08:17
04. Beyond the valley 07:34
05. Gimlet 06:35
06. Cascabel 06:44
07. Belize 07:49
08. Get away 05:57
09. Little red riding hood 07:04
10. Firsh at night 04:2

Polub muno.pl na Facebooku:

Polecamy również


Imprezy blisko Ciebie w Tango App →